Park Winny Elesko

Dni Otwartych Piwnic- Festiwal wina na Słowacji

Napiszę do was pod wpływem. Pod wpływem regionu, jadła i wina. Oj tak, pod wpływem wina napiszę przede wszystkim. Pisałam wam już kiedyś o winnicach stanu Oregon. No tak, ale kto z was kupi bilet, wsiądzie w samolot i poleci na drugą stronę kuli ziemskiej by napić się wina? Pewnie…

P1016190

Dzień w Bratysławie

Zostawmy na chwilę szlak sułtański i ze sfery marzeń, i planów przejdźmy do tego co tu i teraz. Bo przecież Gruzja Gruzją, Turcja Turcją, ale to dopiero w połowie lipca. Kupa czasu, która może zostać wykorzystana do ruszenia się zza biurka. No to się ruszyłam. Gdzieś gdzie nigdy mnie nie…

espresso

Wokół sycylijskiej kuchni (i nie tylko)

Update: Poniższy tekst powstał kilka lat temu. Od tej pory spędziłam na Sycylii kilka miesięcy i moja znajomość jej kuchni znacznie się polepszyła. Jeśli chcecie przeczytać, co zjeść na Sycylii, to zajrzyjcie tutaj. Jedną z najwspanialszych rzeczy w podróżowaniu jest jedzenie. Kiedy ostatnio wyraziłam tę, dla mnie oczywistą, sprawę, spotkałam…

Trani

Trani – nasze włoskie odkrycie

Gdybym zaczęła opowiadać o tym, ile razy byłam we Włoszech, ludzie z pewnością wzięliby mnie za zagorzałą wielbicielkę pięknej Italii. No faktycznie: jeszcze jako dziecko byłam na włoskich koloniach, na wycieczce objazdowej po najważniejszych miejscach, kilkukrotnie na nartach we włoskich Alpach. Potem, już na studiach, z plecakiem zjechałam Lacjum i…

Baza noclegowa nad Morzem Jońskim

Wypis z dziennika autostopowego

Dzisiejsza notka będzie mniej przewodnikowa, a bardziej relacyjno-sprawozdaniowa. Kilka(dziesiąt) zdań o tym, jak opuściłyśmy Sycylię: Czas niepostrzeżenie pędzi i zmusza nas do decyzji: pora opuścić sycylijską wyspę i powoli zmierzać w stronę domu. Nie wiemy ile nam to zajmie. Być może nawet trzy, cztery dni. Może gdzieś utkniemy, coś zwiedzimy,…

P1016119

No to na Etnę!

Dotarłyśmy pod Etnę – nasz ostatni sycylijski cel. Miałam mocno wbite w główkę: trzeba wejść na tę górę. Trzeba wejść na własnych nogach, stanąć na szczycie, poczuć odór siarki, wspólnie z nią podymić, a jeśli szczęście dopisze, to i zobaczyć trochę lawy wydobywającej się z krateru. Nie licząc Alp, Etna…

Nasza "Mafia"

Sycylijczyk oczyma Polki

Pożegnałyśmy Bolognettę, a z nią pożegnałyśmy Psa i starając się nie oglądać ruszyłyśmy w dalszą drogę. Ten dzień niemal w całości spędziłyśmy na jezdni. Zobaczyłyśmy kawał pięknej Sycylii, wypiłyśmy po kilka filiżanek espresso i poznałyśmy kilkanaście osób, o każdej z nich wyrabiając sobie jakieś – często mocno zmitologizowane – zdanie….

Pies

Stopem przez Sycylię część 1

Wyjeżdżamy z Palermo. Kolejnym zaplanowanym przez nas punktem jest Etna, czyli mniej więcej drugi koniec wyspy. Tak naprawdę dopiero teraz zaczyna się prawdziwy stop. Teraz do pokonania są liczące się odległości. Do tej pory miałyśmy niebywałe szczęście – bez niepotrzebnych postojów dostawałyśmy się z miejsca na miejsce. Pewnie nie zdziwi…