Autem przez Apulię! Wybrzeżem na Solento

APULIA zwiedzanie samochodem
1 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 1 Email -- 1 Flares ×
location-marklotnisko w Bari location-markPolignano i Monopoli location-markzwiedzanie Salento information-signalatrakcje Lecce

Dzisiaj dostałam od was kolejnego maila z podziękowaniem za plan wycieczki po Sycylii. Uwielbiam te maile! Dają mi motywacyjnego kopa, który nie da się porównać z niczym innym. Zawsze uważałam, że właśnie z tego powodu dużo łatwiej jest pisać bloga, niż powieść – bo ma się feedback! Codziennie dostaję od was komentarze, wiadomości, lajki. I nie trzeba na nie czekać rok czy dwa lata do wydania książki, ale na bieżąco, codziennie widać, że ludzie Cię czytają, komentują, dziękują. Super to jest! Dzięki wam za to.

Ale ja nie o tym. Wróćmy do pierwszego zdania:
Dzisiaj dostałam od was kolejnego maila z podziękowaniem za plan wycieczki po Sycylii. Zdaję sobie sprawę, że teksty z trasami wycieczek są dla was bardzo ważne. Dla mnie też. Zawsze gdy jedziemy w nieznane, motamy się jak dziecko we mgle, nie wiedząc, co zobaczyć. Dlatego tak samo, jak niegdyś o Emilii-Romanii i Sycylii, tak dzisiaj zapraszam was na na tekst o zwiedzaniu Apulii.

information-signalOdwiedzone miejsca są opatrzone gwiazdkami od * do ***. * oznacza, że dane miejsce „można zobaczyć”, *** że jest obowiązkowe. Informacje praktyczne (te jeszcze bardziej praktyczne, niż cały tekst) umieściłam na końcu artykułu. W tekście znajdziecie linki do miejsc, w których spałam. Jeśli uznacie, że tekst wam pomógł, to proszę, zarezerwujcie swoje noclegi właśnie przez nie. Dzięki temu dostanę drobną prowizję, co pomoże mi utrzymać ten blog przy życiu. Przykładowy link znajdziecie tutaj. Cała seria składa się z trzech części. W pierwszej jedziemy wybrzeżem Adriatyku na półwysep Solento, w drugiej zwiedzamy interior Apulii, a w trzeciej zajmiemy się wybrzeżem na północ od Bari i samą stolicą regionu.

Dzień pierwszy: Lotnisko Karola Wojtyły w Bari, Apulia

W 2016 roku Polska została pobłogosławiona dwoma nowymi, supertanimi lotami do Bari. Wizzair lata do Bari z Katowic i Warszawy. My przyleciałyśmy bardzo wcześnie i od razu wiedziałyśmy, że nie chcemy zostawać na noc w Bari, a wolimy dostać się na prowincję i stamtąd zacząć wycieczkę po Apulii. Na lotnisku odebrałam wcześniej wypożyczony przez internet samochód (korzystam z tej wypożyczalni – mają fajne zniżki) i od razu pojechałam na nocleg do Bitritto. Zaznaczam, że nie zwiedzałam miasteczka – poszłam spać, by następnego dnia od razu wsiąść w samochód i wybrać się na prawidłowe zwiedzanie!

Adelfia

Na zdjęciu Adelfia. Pierwsza zwiedzana miejscowość w Apulii

sleeping-bed-silhouette Alta Dimora. Bardzo fajne mieszkanie z przesympatycznym właścicielem, który w wielu sprawach bardzo poszedł nam na rękę. Człowiek do rany przyłóż. Jeśli chcecie znaleźć dobrze ulokolowaną bazę wypadową (blisko wielu atrakcji), lub po prostu przespać się przy lotnisku – to jest właściwe miejsce.

  • plusy: to było świetne miejsce na noc. Pomysł, by nie spać w Bari był wyśmienity. Minusów brak

Dzień drugi: Polignano a Mare, Monopoli i apulijska prowincja

Apulia mapa - dzien 1

Po wczesnym wyjeździe z mieszkania padła decyzja: zatrzymujemy się w pierwszym napotkanym miasteczku na kawę. Tak znalazłyśmy się w turystycznie nieznanej Adelfii*, która okazała się mieć bardzo przyjemną starówkę i znakomicie pokazała, jak wygląda Apulia. Miasteczka takie, jak Adelfia stanowią w prowincji zdecydowaną większość. Jest w nich kilka kościołów, kilka bogatszych pałaców, kilka barów, kiosków, jakaś restauracja. Nie zachwycają, ale pokazują normalne życie. A raczej, o tej godzinie, jego brak, bo miejscowość jest puściutka.

Adelfia P1420710

Z niej było już tylko kilkanaście kilometrów do jednego z najładniejszych miasteczek Apulii – Polignano a Mare*** to miejscowość wypoczynkowa, która swoją sławę zawdzięcza przepięknemu położeniu i jednej z najniezwyklejszych restauracji na świecie (w grocie nad samym morzem).

Polignano a Mare

Na popołudnie i na noc pojechałyśmy do Monopoli***. Szalenie polecam! Otoczone murami stare miasto znajduje się na wychodzącym w morze półwyspie. Ciasne uliczki i kafejki na samym brzegu nadają niepowtarzalny klimat. To pierwsze miasteczko na tej wycieczce, w którym chętnie zostałabym dłużej (będzie ich kilka).

Monopoli
sleeping-bed-silhouette w Monopoli spałyśmy w Casa Algere. Mieszkaniu znajdującym się w samym centrum starego miasta, dwa kroki od morza. Mieszkanie na wysokim poziomie, z klimatem. Czyste i nowocześnie urządzone. Bardzo polecam!

  • Plusy: cały dzień był bardzo dobry!
  • Minusy: W Polignano a Mare mogłyśmy pójść na obiad do słynnej restauracji Grotta Palazzese. Drogo, ale wszak raz w życiu.

Dzień trzeci: zwiedzanie wybrzeża Apulii od Monopoli do Lecce

Apulia mapa dzień 2

Naszą trzecią noc miałyśmy spędzić w Lecce – jednym z najpiękniejszych barokowych miast Europy. Zdecydowałyśmy się jechać tam nie autostradą, ale wybrzeżem. Zatrzymałyśmy się na spacer we wczasowej miejscowości Torre Canne* i zwiedziłyśmy starożytne miasto Egnazia*. Z niego skręciłyśmy do perły tego dnia – miasteczka Ostuni***.

Ostuni
Ostuni bywa opisywane, jako miasto bardziej kojarzące się z Marokiem niż z Włochami. To prawda. Gdy dojeżdżamy do niego, bije na kilometry swoją bielą, mocno kontrastującą z suchym krajobrazem. Na potrzeby turystów zostało zagospodarowanych kilka uliczek, ale tak naprawdę śnieżnobiała architektura ciągnie się na całe dzielnice. To czy w którejś jest ładniej czy brzydziej zależy tylko od ilości samochodów (i sklepów z pamiątkami).

Ostuni (1)
Odwiedziłyśmy jeszcze nieciekawe Brindisi* – drugie największe miasto w Apulii – i pojechałyśmy na kolację do Lecce***. Tego dnia jeszcze nie wiedziałyśmy, że okaże się przebojem.

Lecce zwiedzanie
sleeping-bed-silhouetteNocleg: W Lecce spędziłyśmy dwie noce. Postawiłyśmy na niską cenę i rozgościłyśmy się w oddalonym o 15 minut drogi spacerem Hotelu Delle Palme . Hotel lata świetności miał już za sobą, ale nadal poczęstował dobrym śniadaniem i robiącym wrażenie lobby. Ogólnie polecam.

  • plusy: Ostuni jest prześliczne! Lecce jest pozycją obowiązkową, nie tylko przy zwiedzaniu Apulii, ale przy zwiedzaniu Włoch w ogóle
  • minusy: Zupełnie niepotrzebnie spędziłyśmy kilka godzin w Brindisi. Miasto jest nieciekawe i niewarte zaglądania do niego.

Dzień czwarty: zwiedzanie półwyspu Salento

Apulia mapa dzień 3

Wczesna pobudka! Musi być wczesna, wszak dzisiaj planujemy objechać półwysep Salento. I tu od razu chcę wam podpowiedzieć! Nie róbcie tego w jeden dzień! Salento okazało się być większe niż sądziłyśmy. Zwiedziłyśmy zaledwie jego niewielką część, po czym wróciłyśmy 100 km do Lecce. To był po prostu zły pomysł.

Macie ochotę na zdjęcia z Apulii. Tu znajdziecie fotograficzny post o okolicy. Klik! 

Tak czy inaczej pojechałyśmy na zachód. Naszym pierwszym przystankiem był Kupertyn (Copertino*) – małe miasteczko słynne dzięki swojemu latającemu świętemu – Józefowi z Kupertynu. Sama miejscowość niestety nie powaliła. Znajduje się tu co prawda imponujący zamek, ale – ciężko mi to przyznać – wiele takich w Apulii.

Copertino

Dużo większe wrażenie zrobiła kolejna miejscowość – Nardo*. Nardo uważane jest za jedne z miasteczek z najlepszym przykładem baroku z Salento.
Czy jest piękną miejscowością? Nie. Posiada jednak bardzo ładną barokową piazzę, która jest idealnym miejscem na południową kawę. Również najstarsza część miejscowości, ze swoimi ciasnymi uliczkami jest ciekawym miejscem. W sam raz na dwugodzinny spacer.

Nardo
Jedziemy dalej – na wybrzeże. Tego dnia moczymy się w dwóch morzach! Najpierw w Morzu Jońskim w okolicy turystycznego miasteczka Gallipoli** (ono byłoby dobrym miejscem na kolejny nocleg!), a po kilku godzinach jazdy nad brzegiem morza (nie do końca polecam, jako że cały czas się mierzymy z korkami przy kurortach – lepiej wybrać się drogą ekspresową) w Adriatyku. Z Leucy*, która jest najbardziej wysuniętym na południe miejscem włoskiego buta, wracamy do Lecce.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

  • Plusy: Gallipoli jest warte odwiedzin. Jeśli macie więcej czasu, polecam też Nardo.
  • Minusy: niepotrzebnie ominęłyśmy północny-zachód półwyspu z jego pięknymi plażami. Minusem było też wracanie do Lecce na nocleg, a nie zatrzymanie się gdzieś na trasie. Copertino, jeśli nie macie pobudek religijnych, możecie ominąć.

Dzień 5 – zwiedzanie Lecce, popołudnie w Otranto i plaże Apulii

Solento mapa

W końcu! Trzeciego dnia pobytu w Lecce*** zagospodarowałyśmy całe przedpołudnie na zwiedzenie tej perły Apulii. Lecce zasługuje zdecydowanie na osobny artykuł. Jego barokowe fasady są arcydziełem unikalnym na skalę światową. Gdy spacerujecie po starym mieście, po prostu nie możecie się pozbyć efektu „Wow”.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Około południa pojechałyśmy dalej. Miałyśmy opuszczać półwysep, ale że poprzedni dzień nam tak się przedłużył, pojechałyśmy do Otranto***. To jedno z najpiękniejszych miasteczek regionu, które zresztą znajduje się na liście „Najpiękniejsze miasteczka Włoch”. Otranto ma bajkową starówkę i katedrę, w której znajduje się jedna z największych mozaik na świecie! Jeśli czasem będziecie tam i przyjdzie wam ominąć kościół… cóż – to będzie błąd.

Otranto
Otranto ma jeszcze jedną zaletę. W obrębie kilkunastu kilometrów od miasteczka zobaczycie wiele przepięknych plaż. I jeśli plaże w Apulii spędzają wam sen z powiek, to mam dla was dwie rady. Po pierwsze – nie jedźcie tam w wakacje. Zamiast tego zapolujcie na plażowanie w maju-czerwcu lub wrześniu-październiku. Po drugie, zajrzyjcie na artykuł z bloga Nomad is beautiful (tekst po angielsku). My tego dnia pojechałyśmy na Baia dei Turchi (Plaża turecka). Piękna, ale tłoczna.

Baia dei Turchi
Po plażowaniu mogłyśmy już zrobić tylko jedno – jechać do kolejnego miejsca noclegowego. A tej nocy spałyśmy pomiędzy Alborobello i Locorotondo – dwoma najpiękniejszymi miasteczkami Apulii, słynnymi dzięki trulli. Ale o tym w drugiej części opowieści o zwiedzaniu Apulii. Znajdziecie ją tutaj.

Jedziesz do Apulii? Poczytaj inne teksty o tym coraz popularniejszym włoskim regionie. Znajdziesz je tutaj. A jeśli jesteś tu po raz pierwszy i Ci się spodobało, zajrzyj na Fanpage bloga na Facebooku. Tam znajdziesz relacje na żywo, konkursy i masę zdjęć!

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

11 przemyśleń na temat “Autem przez Apulię! Wybrzeżem na Solento”

  1. Świetny post z doskonałym planem zwiedzania! Od jakiegoś czasu interesuje się tym rejonem Włoch i myślę, że Apulia będzie kolejnym regionem słonecznej Italii, który będziemy chcieli odwiedzić. Twoja relacja jeszcze bardziej mnie do tego zachęca :) Jak będę planować podróż do Apulii z pewnością będę wspierać się Twoimi pomocnymi wskazówkami.

    1. Cieszę się, że Ci się podoba! Jutro będzie druga część. Pojutrze trzecia :)

  2. ~Katarzyna B pisze:

    A bez samochodu by się dało jakoś włóczyć tą trasą? Autobusem czy stopem? ;) Btw: Świetny tekst!

    1. jasne że tak. Jak wszędzie :) tylko oczywiście dłużej. Dzięki za miłą opinię :)

  3. ~Michał pisze:

    Dzięki za praktyczne wskazówki, we Włoszech byłem już wiele razy, ale w Apulii jeszcze nie, może dzięki temu wpisowi kiedyś tam trafię;-).

    1. jakbyś miał dodatkowe pytania, to służę pomocą :)

  4. ~Kinga pisze:

    Z jednej strony fajny wpis, alejki cudne i chciałabym sama Twoim szlakiem pojechać, z drugim prawie mnie szlag trafia, że jeszcze TYLE miejsc muszę zobaczyć, a się nie da. :P musiałabym mieć ten magiczny czasowstrzymywacz Hermiony.
    A już tak całkiem serio, fajna ta Twoja Italia!

    1. haha, to prawda. Jak słyszę, że ktoś zwiedził cały świat czy Europę, to myślę „please…”

  5. ~Ewa pisze:

    Dzięki za ten plan. Ostatnio, jak wiedziałam, że będę mieć dłuższy urlop w Polsce, zaczęłam się rozglądać za jakimiś tanimi biletami i rzuciło mi się w oczy Bari. Jakoś nigdy nie myślałam o tych okolicach, ale teraz zaczynam się zastanawiać ;) Ciekawe, jaka pogoda tam jest w styczniu/lutym…

    1. wiesz, ja byłam w styczniu na Sycylii, więc porównawczo mogę powiedzieć, co i jak: nad morzem było w dzień nawet 20 stopni, 25 w słońcu. Piękna pogoda, niewiele chmur. W głąb wyspy, w górach gorzej – 10-15 stopni i cały czas padało. Ale Apulia nie jest w górach – jest regionem bardzo płaskim, więc na pewno będzie cieplej. Będą wiatry, szczególnie na półwyspie Solento. No i najważniejsze – hotele włoskie raczej nie są ogrzewane, więc może być chłodno w nocy.

  6. ~Tati pisze:

    TEraz żałuję, że jak wymieniałam bilety (na inny kierunek), to wybrałam Maltę zamiast Bari. Co prawda, na podjęcie decyzji miałam wtedy jakieś 2 minuty – bo przez telefon musiałam podjąć decyzję. I ten pierwszy obrazek Bari jakoś mnie zniechęcił. A trzeba było po prostu popatrzeć dalej. No nic, plan jest – kiedy skorzystamy :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


1 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 1 Email -- 1 Flares ×