Kaprun Zell am See: Zjeżdżaj powoli!

narty w Kaprun
ski-stick-mantrasy narciarskie location-markatrakcje w okolicy sleeping-bed-silhouettenocleg i praktykalia information-signalwięcej o Austrii

Uważny czytelnik wie, że od małego dziecka jeżdżę na nartach. Kiedy pierwszy raz założono mi te diabelskie patyki na stopy, miałam pewnie z 5 lat. W wieku lat 6 namiętnie na stoku płakałam. W wieku lat 8 nienawidziłam rodziców za to, że mnie wiozą do Austrii.

W wieku lat 15 zjazd ze stoku stał się synonimem wolności.

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

18 przemyśleń na temat “Kaprun Zell am See: Zjeżdżaj powoli!”

  1. Miałam w tym roku swój „pierwszy raz” na rakietach śnieżnych i choć jestem zapalonym narciarzem, w końcu widzę sens robienia w Alpach czegoś innego niż jazda na nartach. Rakiety są ekstra! Śledziłam Twój wyjazd na snapie i pan z kursu jodłowania również skradł moje serce! ❤

    1. no nie – na tym zdjęciu nie widać dobrze, ale na filmikach – wymiatał :D

  2. ~Hamak Life pisze:

    Ten początek…jakbym o sobie czytała! Choć pamiętam, że koszmar zaczął się dla mnie, jak pierwszy raz miałam wsiąść sama na orczyk, bo wcześniej rodzice jakoś pakowali mnie między nogi i ogólnie było bezboleśnie. ;) A to poczucie wolności…i prędkości bardzo wcześnie przyszło :) Przeczytałam dalszą część faktograficzną i mam taką myśl: jak jadę na narty, to naprawdę interesują mnie narty – chyba potrafię skupić się tylko na jednej rzeczy na raz ;) – a nie jodłowanie (choć pamiętam takiego gościa z knajpy w Tyrolu, który dał niezły popis! ) ani browary (te ostatnie to akurat w ogóle nie leżą w obszarze moich zainteresowań abstynenckich ;). Czyli jeśli miałabym zwiedzać okolicę to bez nart i przy innej okazji.

  3. W dalszym ciągu nigdy nie miałam na nogach nart :( Nie lubię zimy, ale może w takim sportowym wydaniu bym się z nią trochę bardziej zakumplowała. Tylko jakoś nigdy nie po drodze, nikt w rodzinie nie jeździ, od gór zawsze wolałam morze (mieszkając w Gdyni jakoś tak łatwiej;)) i to zimowe szaleństwo zawsze mnie omijało. Chyba powinnam dopisać do mojej listy po powrocie do Europy – wybrać się w końcu na narty!

  4. ~Gadulec pisze:

    Tego jodłowania to Ci najbardziej zazdroszczę! A rakiety śnieżne bardzo mi się podobały (też parę tygodni temu pierwszy raz miałam je na nogach).

  5. ~Tomasz Margol pisze:

    Witam serdecznie.
    Pani Agnieszko sam wychowuje dzieci i chciałbym ich zabrać na narty własnie do Włoch, lub Austri. Dzwonie po różnych biurach aby coś wykupić gotowego ze skipasami i dojechac tylko samochodem. Jest nas czwórka, ja i trojka moich dzieci 19,17i14 lat. Chiałbym pojechać 24 marzec do 28 marzec 2016. Ale mam odpowiedzi z tych biur że to taki dziwny okres nie pełny tydzień i nie ma ofert. Zaczałem mysleć zeby pojechac w ciemno, ale mam obawy, nie znam jezyków. Nie wiem gdzie. Prosze o pomoc.Jeździmy bardzo dobrze na nartach
    Tomek

    1. Dzień dobry, ale proszę się nie przejmować biurami podróży. To jest bardzo łatwe. Proszę wybrać odpowiadający wam hotel na bookingu – tu wam wyszukałam np. opcje w Kaprun -> http://goo.gl/Cuz8bC . A na miejscu proszę kupić skipassy w hotelu lub w kasie na stoku. Dzieciaki na pewno po angielsku trochę mówią, to pomogą. Biuro podróży jest tu absolutnie niepotrzebne

  6. ~Seba zwiedza pisze:

    Kompleks tras w Kaprun to jak dla mnie spełnienie marzeń :D Tyle tras, kombinacji, te widoki i słoneczko opalające twarz… Tak, Kaprun zdecydowanie jest dla mnie na pierwszym miejscu pod tym względem :)

  7. ~Ewa pisze:

    Ale super ,że tu trafiłam :) Fajne informacje i piękne zdjęcia to to co lubię ,a w grudniu właśnie wybieramy się z mężem do Zell Am See.Mielismy szusować na nartach ale mąz ma operację na poczatku listopada więc plany się zmieniają :( Prawdopodobnie będziemy dużo chodzić a te rakiety śniezne to może byc świetny pomysł :) Zobaczymy jeszcze jak to będzie,ale tak to właśnie można sobie życie planować ;)ja na pewno wybiorę się do Maiskogel, żeby najpierw po trenować i przypomnieć sobie jazde,bo po prostu dawno nie jeżdziłam :( Ale i tak najbardziej lubię zwiedzac ,podziwiać krajobrazy poznawać zabytki i kulture ,narty to dopiero któraś z kolei pozycja .Pozdrawiam i dzięki za super info . :)

    1. Świetnie! Rakiety są super. Koniecznie odwiedźcie Salzburg. To niedaleko, a doznania nieziemskie. Będę o nim pisać na dniach.

  8. ~Antonina pisze:

    Byłam w Zell am See wiele lat temu na obozie snowboardowym. To był mój pierwszy wyjazd w TAK wysokie góry i wszystko było dla mnie szokiem, łącznie z ogromną ilością śniegu :) Niestety nie miałam okazji spróbować innych aktywności niż snowboard, a szkoda! Może uda mi się w nowym roku w końcu wybrać w góry zimą i trochę poszusować :)

  9. ~Dee pisze:

    Niestety na nartach jeździć nie umiem, metody nauczania mojego wujka na zawsze pogrążyły we mnie jakiekolwiek sny o narciarstwie. Dlatego twój tekst jest właśnie dla mnie, bo, gdy moja rodzina będzie się tarzać po sniegu, ja mogę zwiedzać. I wszyscy będą happy

  10. ~Ewa pisze:

    No i tak to ja lubię! To znaczy nie lubię nart i nie umiem na nich jeździć (i nie zamierzam się uczyć, kiedyś próbowałam i mi nie wyszło ;) )… dotychczas myslałam, że zimowe atrakcje nie są dla mnie ale po ostatniej wizycie w Finlandii zakochałam się w zimowej aurze! Więc te wszystkie „okołonarciarskie” atrakcje byłyby jak najbardziej dla mnie :)

  11. My po paru sezonach na nartach przerzuciliśmy się na snowboard. I kiedy już jako tako się nauczyliśmy to przytrafił się wypadek na stoku (nie z naszej winy). No i od tego momentu mamy przerwę. Może czas się wreszcie przełamać, bo trochę tęskno nam do klimatu na stoku :)

  12. Ja zdecydowanie należę do tej grupy, co jeśli już w góry trafi to …. raczej siedzi i gapi się na śnieg przy grzanym winie :) Jako dziecko jeździć się nie nauczyłam i niestety na starość nie poszło mi już zbyt dobrze. Dlatego teraz delektuje się widokami, spacerami i grzanym winem :P Zdjęcie natomiast piękne zrobiłaś – własnie za takie widoki kocham góry!

  13. ~Klaudia pisze:

    Bardzo fajne okolice. Byliśmy tam na nartach i było super. A trasy marzenie i nawet ja z moimi anty zdolnościami narciarskimi wyszalałam się tam na nartach jak nigdy. Bardzo zróżnicowane trasy i te widoki :)

  14. ~valentina pisze:

    Lubię czytać Twojego bloga! Jestem fanką)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>