Trekking w Kirgistanie. Jak zobaczyć Chan Tengri i nie wydać tysięcy dolarów?

trekking w Kirgistanie
16 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 2 Google+ 14 Email -- 16 Flares ×

W artykule:
–>Kirgistan: trekking pod Chan Tengri
–>Porady praktyczne jak podróżować po górach Kirgistanu
–>Wynajem helikoptera w Kirgistanie i przelot ze Szczytu Zwycięstwa


Chcesz zobaczyć na własne oczy potężne azjatyckie góry, a nie posiadasz dużego wakacyjnego budżetu? Marzysz o tym, by przejść po jednym z najdłuższych lodowców świata? Jeziora lodowcowe, seraki, siedmiotysięczniki, dzika flora i fauna – tak, to wszystko znajdziesz w Kirgistanie, a ja podpowiem Ci jak to zrobić, nie narażając się na duże koszty. Uwaga! Trekking który tutaj opiszę, nie należy do łatwych, dlatego polecam go doświadczonym górołazom.

Co to jest Chan Tengri i Szczyt zwycięstwa?

Zacznijmy od początku. Chan Tengri i Szczyt zwycięstwa – nazwy doskonale znane alpinistom, lecz niekoniecznie wielbicielom trekkingowania. Są to dwa najwyższe szczyty Tien Shanu, znajdujące się na pograniczu trzech krajów: Chin, Kazachstanu i Kirgistanu. By do nich dotrzeć trzeba przejść z plecakiem 60-kilometrowy lodowiec lub wsiąść do helikoptera i być na miejscu za 40 minut.

Lądowanie helikoptera w BC Inylczek południowy

Lądowanie helikoptera w BC Inylczek południowy

Dzięki miłośnikom wspinaczki rejon ma wybudowaną całkiem dobrą infrastrukturę turystyczną. To właśnie w oparciu o nią szlak staje się przyjazny dla przeciętnego turysty. U podnóża siedmiotysiecznych szczytów w lipcu i sierpniu na wysokości 4100 m n.p.m. działa dobrze zaopatrzony Base Camp – cel proponowanej trasy. Cały poniższy tekst będzie zbiorem moich doświadczeń i wskazówek dla podróżników-górołazów, którzy chcieliby przy pomocy własnego sprzętu przejść ten szlak samodzielnie – bez pomocy turystycznych firm.

Zobacz 25 zdjęć, które udowadniają, że Kirgistan jest przepięknym krajem

Widok na Pik Czapajewa (6371 m) i Chan Tengri (7010 m) z obozu Dziki

Widok na Pik Czapajewa (6371 m) i Chan Tengri (7010 m) z obozu Dziki

Etap 1: biurokracja, czyli jakie papierki trzeba mieć by iść na trekking pod Chan Tengri

Jak informuje MSZ na swojej stronie: „w Kirgistanie obowiązuje ustawa o ruchu bezwizowym dla obywateli Polski na okres do 60 dni. Odnośnie dłuższego okresu pobytu stosuje się przepisy ogólnego ruchu wizowego”. Czyli mamy jeden problem z głowy i nie musimy martwić się o wizę. Region o którym piszę jest tzw. strefą przygraniczną, do której dostać się można tylko posiadając specjalne pozwolenie. Istnieje kilka firm turystycznych w Biszkeku, które zajmują się wydawaniem odpowiednich dokumentów. Jeszcze przed zakupem biletu lotniczego warto korespondencyjnie załatwić te formalności. Po przylocie do Kirgistanu w siedzibie firmy odbierzemy stosowne pozwolenia. W rezultacie korespondencji z touroperatorem dowiedziałem się mimochodem, że trzeba się ubezpieczyć na kwotę nie mniejszą niż 12000$. Jest to koszt potencjalnej akcji ratunkowej.

 Maida Adyr

Maida Adyr

 

Etap II: transport pod Chan Tengri w Kirgistanie

Jak dojechać do miejsca z którego zaczniemy swoją trekkingową przygodę? Poniżej mapka przejazdu do przedostatniego miejsca, gdzie można dojechać samochodem – bazy początkowej Maida Adyr (Майда-Адыр):

mapka

Jedziemy z Biszkeku do miasta Karakoł (Przewalsk). Do pokonania mamy dystans 400 km (5-6 godzin jazdy). Można zrobić to na kilka sposobów:

  1. Wynająć taksówkę. Koszt samochodu w zależności od ilości pasażerów to około 70-140$.
  2. Transport publiczny (marszrutka lub rejsowy autobus z dworca zachodniego) – 6-7$
  3. Autostop

Będąc w Karakoł trzeba sobie zorganizować transport do Maida Adyr (160 km, 4-6 godzin jazdy). Tutaj jest mały problem, gdyż „przy okazji” nikt tam nie jeździ. Oficjalna cena turoperatora to 120$ (samochód Niwa 1-2 osoby), 140$ (UAZ 4-7 osoby), 290$ (Gaz-66, 7-14 osób). Polecam rozmówić się z ludźmi na bazarze – najpewniej znajdziecie dużo lepszą ofertę. Szukajcie bardziej „uterenowionych” samochodów. Trasa prowadzi przez przełęcz Czon-Aszu (Чон-Ашу) 3822 m.n.p.m, która może być ośnieżona. Dziury i wertepy towarzyszyć wam będą przez całą drogę. Na tym odcinku będziecie musieli okazać pogranicznikom przepustkę na strefę przygraniczną. Kilku raczej niemiłych gówniarzy z AK-47 krzywi się i spisuje dane z paszportów.

foto 7 - droga Karakoł - Maida Adyr

Droga Karakoł-Maida Adyr

Etap III: Maida Adyr, czyli początek trekkingu w Kirgistanie

Po dotarciu do miejsca startowego trekkingu polecam zatrzymać się tu na jeden dzień, by zapoznać się z pracownikami obiektu. Musicie dowiedzieć się, kiedy dokładnie będzie leciał helikopter i dogadać się w sprawie transportu ładunku do bazy na lodowcu. Oczywiście możecie pominąć ten punkt i nosić na plecach dwa razy więcej gratów. Ja osobiście nienawidzę mieć ciężkiego plecaka, więc szczerze polecam to rozwiązanie. Jeszcze w Biszkeku zaszalejcie w sklepie i kupicie sobie coś pysznego . Po kilkudniowym trekkingu czekające w Base Camp piwo smakuje wyjątkowo. ;) Koszt wysłania helikopterem ładunku do BC to 3,5 $ za 1 kg.

Po górach czas na odpoczynek nad jeziorem. Przeczytaj o najpopularniejszym miejscu w Kirgistanie – jeziorze Issyk-Kul. Klik!

Na lodowcu są dwie bazy: Inylczek północny i południowy. Pamiętajcie by się nie pomylić i wysłać prowiant do właściwego obozu (południowego).

Przy odrobinie szczęścia uda wam się „podpiąć” pod trekking z turystami wybierającymi się na lodowiec – wymarzona sytuacja. W „obozie aklimatyzacyjnym” Maida Adyr znajduje się stołówka, niby sklep, prysznic, bania i pokoje do wynajęcia.

wojskowy mi8 z alpinistami lądujący w Maida Adyr

wojskowy mi8 z alpinistami lądujący w Maida Adyr

 

Ceny trekkingu pod Chan Tengri w Kirgistanie

Koszt noclegu w obiekcie, w zależności od standardu pokoju, to od 3,5-9 $, spanie we własnym namiocie 2,5$, śniadanie 7$, obiad 12$, kolacja 14$. Zamówienie bani na 3 godziny 140$ (do 10 osób), bania „nagrzana” 14$ za godzinę, prysznic (20 minut) 6$, kartusz gazowy 230 ml 8$.

Przewodnik wysokogórski 50-80$ za dzień (lub więcej jeśli trasa będzie trudna). Godzina wynajem helikoptera MI-8 (całego): 3200$; koszt przelotu Maida Adyr – Inylczek Base Camp dla jednej osoby z plecakiem do 30 kg: 240$. Terminy lotów (2016) do Inylczeka południowego w lipcu: 10, 15, 17, 22, 24, 27, 29, 31, sierpniu: 4, 5, 6, 7, 12, 14, 19, 21, 24, 26, 28.

 

Etap III (przejście do Base Camp Inylczek południowy).

W przeciągu ostatnich lat firmy turystyczne znacznie rozbudowały infrastrukturę na lodowcu. Na rok 2016 przewiduje się otwarcie sześciu stałych obozów od At-Dżajło (Ат-Джайлоо) do Inylczeku południowego BC (базовый лагерь «Южный Иныльчек»). Przejście całej drogi zajmuje 4 dni (idąc dziennie ok. 10-12 godzin).

  1. Z Maida Adyr do At-Dżajło. Bardzo przyjemny spacer wzdłuż rzeki Inylczek. Do tego obozu mogą jeszcze dojechać samochody. W At- Dżajło można wynająć konie które przewiozą nam plecaki pod sam lodowiec.

    Droga z Maida Adyr do At-Dżajło

    Droga z Maida Adyr do At-Dżajło

2. Z At-Dżajło do obozu Pik Nansena (лагерь «Пик Нансена»). 2900 m.n.p.m, 18 km, czas przejścia około 6-8 godzin. Trasa prowadzi wzdłuż rozległej doliny rzeki Inylczek do podnóża lodowca.

Droga z At-Dżajło do obozu Pik Nansena

Droga z At-Dżajło do obozu Pik Nansena

3. Z obozu Pik Nansena do obozu Lodowiec Putiewodnyj (лагерь «Ледник Путеводный»). 3100 m.n.p.m. 8 km, czas przejścia około 6-8 godzin.

4. Z obozu Lodowiec Putiewodnyj przez morenę boczną Inylczeka do obozu Polana Merzbachera (лагерь «Поляна Мерцбахера»). 3400 m.n.p.m, 8 km, czas przejścia 8-7 godzin. To ostanie miejsce gdzie można zobaczycie zieloną trawę. Znajduje się tutaj geologiczna stacja badawcza. Corocznie naukowcy z całego świata przyjeżdżają tu, by badać ruch lodowca. Z polany widać niesamowite jezioro lodowcowe Merzbachera. O nim dokładniej napiszę innym razem.

Jeziorka lodowcowe na Inyłczeku

Jeziorka lodowcowe na Inylczeku

5. Z obozu polana Merzbachera do obozu Lodowiec Konsomolec (лагерь «Ледник Комсомольский» ). 3800 m.n.p.m, 10 km, czas przejścia około 6-8 godzin.

6. Z obozu Lodowiec Konsomolec do obozu Inylczek południowy (лагерь «Южный Иныльчек»). 4100 m.n.p.m. 12 km, czas przejścia około 6-8 godzin. Od polany Merzbachera zaczynają pojawiać się na horyzoncie najwyższe szczyty Tien Shanu. Znaczna część gór powyżej wysokości 5 tys. m.n.p.m jest bezimienna. Wiele z nich pozostaje niezdobytych do dzisiejszego dnia. W pobliżu lodowca Dziki (Дикий) otwiera się widok na Szczyty: Chan Tengri (7010 m), Zwycięstwa (7439m), Gorkiego (6050m), Czapajewa (6371 m). 

Obóz badawczy Polana Merzbachera

Obóz badawczy Polana Merzbachera

widok w stronę jeziora Merzbachera

widok w stronę jeziora Merzbachera

 

Etap IV (pobyt w BC i powrót do Maida Adyr).

Dotarliście do obozu Inylczek południowy. W sezonie będzie tam sporo ludzi z całego świata. Odbieracie prowiant wysłany z Maida Adyr i rozkoszujecie się luksusem normalnego żarcia. :) Tutaj trzeba podjąć decyzję, co dalej z wyprawą. Można wrócić z powrotem tą samo drogą na piechotę albo zaszaleć i polecieć helikopterem. Szczerze zachęcam do tego drugiego rozwiązania. Rozważcie to jeszcze przed wyjściem. Przelot dookoła Chan Tengri i Szczytu Zwycięstwa na jaki się załapałem to estetyczna uczta dla oczu. Prawdę mówiąc nie czułem się najlepiej i poniekąd zmuszony byłem do lotu. W 2012 roku lot kosztował 200 euro plus 20 za wynajęcie namiotu na czas oczekiwania helikoptera. Uważam, że jest to opłata całkiem niska. W Pakistanie czy Nepalu ceny są znacznie wyższe. Gwarantuję wam, że 40 minutowy przelot sowieckim „wiertaljotem” wzdłuż lodowca to niezapomniana przygoda. W 2016 roku zapłacicie 240 $. W Maida Adyr czekają na Was wojskowi, by spisać ile osób leciało helikopterem.

Lodowiec Inylczek

Lodowiec Inylczek

Chan Tengri (7010m) w pełnej okazałości

Chan Tengri (7010m) w pełnej okazałości

Ceny w obozie Inylczek południowy (tym razem firma podaje w euro):

Namiot za dobę w zależności od wielkości i wygód kosztuje od 12-52€ , miejsce na własny namiot obok BC 2,5-3,5€. Śniadanie 10€, obiad 15€, kolacja 15€, Bania na zamówienie 175€ (maksymalnie 10 osób), bania „nagrzana” 17€ (1 osoba) za godzinę, prysznic 14€. Baza posiada telefon i internet satelitarny.

Zachód słońca nad Szczytem Zwycięstwa (7439m)

Zachód słońca nad Szczytem Zwycięstwa (7439m)

Inyłczek południowy BC (4100 m)

Inylczek południowy BC (4100 m)

 

 

Bania w BC Inylczek południowy

Bania w BC Inylczek południowy

Dodatkowe luźne uwagi odnośnie sprzętu i przygotowania:

  • Raki i czekan nie przydały się mi ani razu podczas przejścia przez lodowiec, ale może się okazać, że Wy będziecie ich potrzebować.
  • By dotrzeć do lodowca trzeba przejść przez kilka rwących potoków. Koniecznie zabierzcie ze sobą linę i kijki, które przydadzą się by je sforsować. Jeśli rzeka okaże się bardzo rwąca poczekajcie do samego rana z przejściem.
  • Cały szlak powinien być dobrze oznaczony kupkami kamieni. Ściągnijcie z internetu sowieckie mapy wojskowe regionu lub kupcie je w Biszkeku. GPS w plecaku nie jest głupim pomysłem.
  • Starajcie się wyruszyć na lodowiec większą grupą. Łatwiej będzie się podzielić bagażem, kiedy ktoś zaniemoże.
  • Najlepiej „podpiąć się” pod zorganizowaną grupę z przewodnikiem. Zaoszczędzicie sporo czasu na ewentualne szukanie drogi.
  • Kupcie w prezencie dla chłopaków z BC wódkę z Polski. Wieczorami zaczyna się tam międzynarodowe popijanie alkoholu.
  • Infrastruktura turystyczna działa tylko w lipcu i sierpniu. Jeśli przyjedziecie w innym terminie nie będzie tam nikogo.
  • Zabierzcie dobre namioty i śpiwory. Na lodowcu poranki są bardzo chłodne, zwłaszcza w BC.
  • Możliwe, że pracownicy poszczególnych obozów będą wam proponować nocleg w firmowym namiocie za darmo lub za przyzwoite pieniądze.
  • Po trekkingu warto odpocząć nad Jeziorem Issyk-Kul, które będziecie widzieć jadąc do Karakoła. O turystyce w tym regionie napiszę osobny obszerny artykuł :)
  • Byłe ZSRR niemal całkowicie „nie czuje” europejskiej waluty. Za dolary kupicie znacznie więcej niż za euro.
Widok na Szczyt Zwycięstwa (7439m) z BC Inylczek południowy

Widok na Szczyt Zwycięstwa (7439m) z BC Inylczek południowy

Chan Tengri (7010m)

Chan Tengri (7010m)

 A na deser włączcie sobie mój filmik prosto z lotu helikopterem. I kto by się nie przeleciał?

Mam nadzieję, że podobał Ci się mój poradnik i zarazem pierwszy dłuższy tekst na blogu. W przyszłości planuję napisać znacznie więcej postów o środkowej Azji. Zachęcam Cię do czytania i śledzenia mojego środowego #kącikazależnego. Śledź też nas na Fanpage’u, który przejmuję raz w tygodniu. Do zobaczenia w przyszłą środę. :) 

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Piotr Obara

górołaz
z wykształcenia technik plastyk, rosjoznawca i religioznawca. Miłośnik podróży po byłym ZSRR - zwłaszcza środkowej Azji. Lubi wyprawy w dzikie górskie ostępy. Podobnie jak jego dziewczyna, cierpi na chroniczną dysortografię :)

16 przemyśleń na temat “Trekking w Kirgistanie. Jak zobaczyć Chan Tengri i nie wydać tysięcy dolarów?”

  1. Bardzo szczegółowa instrukcja! I jednak wychodzi na to, że każdy trekking wysokogórski jest drogi. Ciekawe, czy w Rosji, np. przy wyprawach na Elbrus wprowadzili też konieczność posiadania tak wysokiego ubezpiecznia? Moja kuzynka zginęła na Elbrusie, a cała akcji ratownicza była finansowana przez jej rodziców. W zasadzie Rosjanie w ogóle umyli ręce…

    1. ~Piotr pisze:

      Niekoniecznie musi być drogo. W Kirgistanie można całkiem za darmo trekkingować w innych miejscach. Dobrze ogarnięta logistyka pozwala zaoszczędzić dużo pieniędzy ;)

  2. ~Szymon pisze:

    Na przelot wiertalotem bym się skusił ;) i też nie cierpię ciężkiego plecaka!

  3. ~TuJarek pisze:

    Przeczytałem i to chyba nie dla mnie. Zgubiłem orientację już po pierwszym punkcie ;) Aczkolwiek zawsze podziwiam ludzi, którzy udają się w takie dzikie rejony i mają odwagę wyruszyć w nieznane.

    1. ~Piotr pisze:

      Nie jest aż tak skomplikowane ;) Wystarczy iść drogą i później przejść przez lodowiec. Mi się udało to i Tobie się uda ;)

  4. Chodziłabym (gdybym była doświadczona :) ) Agnieszka dobrze wie po Słowacji, że u mnie z kondycją trochę na bakier ale im więcej widzę takich postów i zdjęć tym bardziej postanawiam popracować nad kondycją :)

  5. No Piotr, idziesz jak burza :) Po zdjęciach z Kirgistanu bardzo się napaliłam na wyjazd w tamte rejony. I mam nadzieję, że kiedyś moja kondycja będzie tak dobra, że będę sobie mogła na taki trekking pozwolić :)

    1. ~Piotr pisze:

      Wbrew pozorom nie jest to jakiś strasznie trudny treking. Kluczowa jest dobra logistyka. W Kirgistanie można trekkingować całe życie – tyle gór mają. Wystarczy byle dolinka a już jest pięknie ;)

  6. Tien Shan do jak do tej pory najpiękniejsze góry w jakich byłem. Zdecydowanie polecam, a gdy chce się po prostu pochodzić bez zdobywania szczytów, jest bajecznie tanio, bo w sumie mamy swój namiot, swoje jedzenie i jedynie płaci się za wstęp do parku. My przez tydzień wędrówki spotkaliśmy 2 osoby :)

  7. ~piotr pisze:

    Super relacja. Kraje takie jak Kirgistan, Uzbekistan, Tadżykistan i Turkmenistan są bardzo niedocenianie, ale jak widać powoli się to zmienia. Pozdrawiam i zapraszam na mojego nowego bloga o trekkingu!

  8. Hej, świetna relacja ;) myślę żeby się wybrać Twoimi śladami, mógłbyś napisać dokładniej jak te przepustki załatwić na strefę przygraniczną ? Jakiś adres masz może ?

    Pozdrawiam
    Michał Nowak

    1. Pytaj w firmach załatwiających przepustki. Np. Tien-shan Travel

  9. jezu, po co ja to czytałam/i oglądałam…..Zachorowałam na taki trekking :-P Ale sama to sobie tam raczej nie poradzę :-/

  10. ~Piotrek pisze:

    Ale sztos! Chcę tam!!! :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


16 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 2 Google+ 14 Email -- 16 Flares ×