Maroko: 9 miejsc, w które chciałabym wrócić

MAROKO
12 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 12 Google+ 0 Email -- 12 Flares ×

Gdy jechałam do Maroka, moje oczekiwania wobec tego kraju były bardzo wysokie. Północna Afryka, kraj pustynny, jedne z najważniejszych miast świata, jeśli chodzi o historię kultury. Do tego mit backpackerskiej wolności, wspaniałe góry i setki kilometrów wybrzeża.

Niestety, zawiodłam się – słynna berberska gościnność okazała się sprzedana w imię komercji i łatwego zysku. Nawet te największe atrakcje marokańskich miast, dla tak niesprawnego oka, jak moje, specjalnie się nie wyróżniały. Olbrzymie mury pałacowe obiecywały cuda i wianki, jednak szczelnie je zasłaniały, tak że przeciętny śmiertelnik nie da rady niczego zobaczyć i może co najwyżej sobie wyobrazić suto zastawione stoły, egzotyczną zwierzynę i złote meble.

Przewodniki, listy największych atrakcji, porady co warto zobaczyć w Maroku zawiodły mnie. Wszędzie takie same, powtarzały się bez zastanowienia. Ktoś raz powiedział, że trzeba zobaczyć atrakcje Fezu i wszyscy tam jadą. A tam już czekają na Ciebie sklepikarze i restauratorzy.

Maroko zachwyciło mnie dopiero, gdy wyszłam z utartego szlaku. Natura! To okazało się być clue wyjazdu. Większość moich ulubionych miejsc ledwo liznęłam w czasie trzydniowej wycieczki na pustynię. Przez niektóre zaledwie przejechałam. Dość naturalnie powstało 9 miejsc w Maroku, do których chętnie wróciłabym w roku 2016. Lub później.

 

1. Pustynia i wydmy Erg Chebbi

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Niekwestionowanym numerem jeden są wydmy na pustyni Erg Chebbi w Merzoudze. Nie wiem czy wszyscy zdajemy sobie sprawę, że zdecydowana większość pustyń na świecie to pustynie kamieniste, które nie mają nic wspólnego ze złotym bajkowym piaskiem. Również filmowa Sahara, to przede wszystkim kamienie. Ergi, czyli piaszczyste rejony, to tylko jej niewielki skrawek.

Erg Chebbi jest więc wyjątkowa. Jej wydmy sięgają 150 metrów wysokości i cały czas się delikatnie przemieszczają. Można po nich jechać na wielbłądach, jeepem, albo po prostu iść na spacer. Można też jeździć na snowbordzie lub nartach. Szczególnie widowiskowe są pustynne wschody i zachody słońca. Jak dla mnie – numer 1!

Więcej o tym, jak wygląda wycieczka na pustynię, przeczytacie tutaj.

 

2. Kazba Al-Udaja w Rabacie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Turyści w Maroku wychwalają przede wszystkim piękno As-Sawiry (Essaouira), do której jeżdżą regularne busy z Marrakeszu i Agadiru. Miejsce przyjemne, nie przeczę, choć zbyt turystyczne. O wiele bardziej spodobała mi się kazba Oudaia (al-Udaja), jedna z dzisiejszych dzielnic stolicy Maroka – Rabatu. Otoczona wysokimi murami, z trzech stron otulona wodą, stanowi miasto w mieście. Wewnątrz mieszkają przede wszystkim przebywające tu od pokoleń rodziny. Trudno tu o pensjonat, hotel czy sklepiki z pamiątkami. Zaledwie jedna restauracja ma fantastyczny widok na zatokę, a wchodzi się do niej przez idylliczny ogród. Byłam nią zauroczona.

Osobny artykuł o Kazbie Al-Udaja w Rabacie znajdziecie tutaj.

 

3. Marrakesz

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

A jednak. Najpopularniejsze wśród niezależnych turystów miasto w Maroku też znajdzie się w tym zestawieniu. Tłoczny Marrakesz ujął mnie swoją imprezową, trochę hipisowską atmosferą. Turyści z całego świata siedzą na placu Dżamaa al-Fina (Jamaa al-Fina) i przy drewnianych i plastikowych stołach jedzą przysmaki z tutejszych restauracji i stoisk. W hostelach panuje imprezowa atmosfera jak w południowej Azji – nie wiadomo jakim cudem pojawia się błyskawicznie, rzadki w tym muzułmańskim kraju, alkohol. Dodatkowo w mieście znajdują się znakomite restauracje, w których jadłam najlepsze w tym kraju tadżiny – narodowe danie Maroka.

 

4. Wąwóz Dades

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To pierwsze miejsce na liście, o którym przed wyjazdem do Maroka nigdy nie słyszałam. Mniej więcej 100 km od miasta Warzazat (Ouarzazate) położony jest wąwóz rzeki Dades, gdzie zobaczymy przepiękne formacje skalne, niepodobne do wielu innych w Afryce. Można wokół nich zrobić sobie trekking, wybrać się na przejażdżkę jeepem czy po prostu popatrzeć na nie w promieniach zachodzącego słońca. Mi niestety udało się zrobić tylko to ostatnie i jest to powód, dlaczego bardzo chcę wrócić i nadrobić.

 

5. Kanion Todra 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Trudno wybrać się do wąwozu Dades i ominąć kanion Todra. I na odwrót – skoro już wybieramy się do Todry, to głupio nie zobaczyć Dadesu. Półki skalne kanionu Todry są wysokie nawet na 300 metrów. Spacerujemy po jego dnie, podziwiając ten ogrom, możemy też zorganizować sobie tu wspinaczkę skalną. W kanionie znajduje się ciekawie wybudowana knajpa. W takich warunkach termin „restauracja w górach” nabiera całkiem innego znaczenia.

 

6. Moulay Idriss

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jeśli przyjedziecie w Maroku do Meknesu, jednego z cesarskich miast, to koniecznie wybierzcie się taksówką lub autobusem do Moulay Idriss – małego miasteczka 30 km na północ od miasta. Turyści z zachodu przyjeżdżają w te okolice głównie po to, by zobaczyć starożytne miasto Volubilis. Ci z krajów muzułmańskich są jednak dużo bardziej zainteresowani samym MI. Jest to najświętsze miejsce w Maroku, miejsce pochówku Idrisa I, władcy Maghrebu i potomka Mahometa. Nam kult Idrisa może powie niewiele, ale skupić się możemy na samym miasteczku, którego biało-zielone budynki przykleiły się do góry i prześlicznie wyglądają tak z drogi, jak i z tarasów widokowych w górnych partiach miasta.

 

7. Szlak kazb z Ait Ben Haddou

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ait Ben Haddou to pustynny ksar (miasto-twierdza), które zdobyło swoją sławę głównie dlatego, że kręcone tu były popularne hollywoodzkie filmy. Gladiator, Gra o tron, Aleksander, Klejnot Nilu – tak, to wszystko tutaj! Dziś w miasteczku mieszka tylko kilkanaście osób, wstęp do niego jest płatny, wśród ciasnych murów liczne sklepy z pamiątkami i grupy z przewodnikami. Niby jest komercyjnie, ale i tak przepięknie.

To jednak tylko jeden z wielu ksarów w okolicy. Na wysokości Marrakeszu i Agadiru, w głębi lądu z drogi zauważymy dziesiątki podobnych pustynnych twierdz, najczęściej wciąż zamieszkałych przez miejscową ludność. Na tle majestatycznego Atlasu wyglądają wspaniale.

 

8. Riady w cesarskich miastach

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na początku tekstu wspomniałam, że główne cesarskie miasta Maroka mnie zawiodły. Zwiedzanie Fezu, Meknesu czy wspomnianych już wyżej Rabatu i Marrakeszu wyglądało dość podobnie – mury miejskie, medyna, okolice pałacu cesarskiego i ewentualnie jakieś pole golfowe czy park. Rabat wyróżnia kazba Al-Udaja, Marrakesz imprezowa atmosfera.

We wszystkich hotele też wyglądają podobnie. Tylko to jest akurat ich zaleta. Riady! Pamiętajcie to słowo. Jeśli wrócę kiedyś do Maroka, to z pewnością będę w nie celowała. Riad to ekskluzywny marokański dom miejski z wewnętrznymi dziedzińcami i bogato zdobionym wnętrzem. Dziś wiele z nich służy za pensjonaty/hotele i często są najładniejszym miejscem w mieście. Uwielbiałam siedzieć na takim dziedzińcu z książką, zwłaszcza jeśli na środku znajduje się fontanna, której szum wody tak znakomicie relaksuje.

 

9. Góry Atlas

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I wreszcie ostatnia, najbardziej rozbudowana, pozycja – góry Atlas. 2000 km gór, z których olbrzymia część jest właśnie w Maroku. W czasie zimowej wycieczki z mamą nie udało mi się zrobić żadnego trekkingu, jednak w tym kraju wyjść w góry nietrudno. Znajdują się niemal na całej długości kraju – na południu Antyatlas, potem na bardziej na północy Atlas Wysoki i Atlas Średni. Jednym z ulubionych celów wycieczek jest najwyższy szczyt kraju – Dżabal Tubkal, tylko 60 km od Marrakeszu. Więcej o chodzeniu po górach w Maroku przeczytacie w tekście „Maroko – porady blogtroterów”.

Informacje praktyczne i dalsza lektura

Przeczytaj teraz: W tekście Maroko, porady blogtroterów grupa blogerów podróżniczych podzieliła się swoimi najlepszymi poradami dotyczącymi Maroka. Osobny tekst napisałam o przepięknej kazbie Al Udaja. Jeśli interesuje was wycieczka na pustynię, to zajrzyjcie tutaj.

Ceny w Maroku: zebrałam i przedstawiłam w osobnym tekście.

Loty: Lot do Maroka może być bardzo tani. Ja leciałam Ryanairem z Krakowa z przesiadką w Bergamo. Leciałam do Fezu, wracałam z Marrakeszu. Razem wyszło mnie to ok. 500 zł w dwie strony.

Transfer z i na lotnisko: Z lotniska do miasta jeżdżą taksówki, których ceny wypisane są przy postoju przy wyjściu z lotniska. Często warto wykupić transfer do i z hotelu. Można to zrobić tutaj.

Sprawdzone noclegi:

Fez: Riad al Doha (bardzo nie polecam!) 220 dh/86 zł za 2 osoby. Zarezerwowałam tu nocleg przez internet, jednak na miejscu okazało się, że jest on niedostępny. Ostatecznie dostałyśmy najgorszy pokój w innym hotelu firmy, za który musiałyśmy ponownie zapłacić.

Meknes: Riad d’Or (polecam!) 30 euro/130 zł za 2 osoby. Bardzo przyjemny pensjonat w samym centrum Meknesu, ok. 100 metrów od głównego placu.

Sale (miasto niemal należące do Rabatu. Do starego miasta szłyśmy pół godziny na piechotę):Riad Marlinea (polecam) 55 euro/240 zł za 2 osoby. Jeden z najprzyjemniejszych pensjonatów w jakich spałam w Maroku. Śliczny dziedziniec (na zdjęciu wyżej) i bardzo przyjemy pokój.

Marrakesz: Hostel Waka Waka (hostel średni. Przyjemna atmosfera, ze śniadaniem, ale brak szafek na bagaż, tylko jedno gniazdko w pokoju i brak pościeli, tylko stare, brudne koce) – 60dh/23 zł od osoby w 6 os dormitorium

Marrakesz: Riad Ammssafah (polecam! Nawet bardzo) – 25 euro/110 zł za 2 osoby. Bardzo dobry, duży riad z dwoma wewnętrznymi dziedzińcami i restauracją i tarasem na dachu. Wspaniały!

 

Podobał Ci się ten tekst? Kolejne też będą ciekawe! Dołącz do czytelników bloga na Facebooku i bądź już zawsze na bieżąco!

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

10 przemyśleń na temat “Maroko: 9 miejsc, w które chciałabym wrócić”

  1. Kochamy Maroko! Tam odbyliśmy swoją pierwszą prawdziwą podróż kilka lat temu i to właśnie wtedy połączyła nas wspólna pasja do odkrywania świata. Lubimy tam wracać i będziemy znów w lipcu! :) The best u mnie to Sahara i całe południe Maroka! :) Fajny też jest Chefchaouen :)

    1. Właśnie do Chefchaouen, podobnie jak cała północ, pozostaje dla mnie nieznana. Dlatego ta lista absolutnie nie zamyka tematu. ;)

  2. Góry, pustynia i Rabat i wyjazd może być idealny. Miałam piękne plany na Maroko, ale w ostatniej chwili odwołali wyjazd;/ Jedno mnie zawsze zastanawia, na ile jest tam bezpiecznie.

  3. Bardzo ciekawy post. Sama niedawno bylam w Maroku i co do komercjalizacji mam podobne odczucia. Na mnie duze wrazenie zrobil oczywiscie Marrakesz ale tez Essaouira. Zreszta na moim blogu naprawde rozlegle sie o tym rozpisalam, bo Maroko wzbudzilo we mnie wrecz skrajne emocje.

  4. ~Monika pisze:

    Hej, nie wiem czemu mój komentarz zniknął więc piszę jeszcze raz:
    Wstęp do Aït Benhaddou nie jest płatny :) ja od siebie polecam Chefchaouen i Challah w Rabacie, szczególnie zimą gdy wszystkie bocianie gniazda są zapełnione.
    Ahh w Kazbie Oudaya można wynająć mieszkanie albo pokój na airbnb albo bookers.com
    Hmm tym razem nie mogę dodać komentarza bo wykrywa duplikat o.O dziwne.

    1. Hej, nie zniknął – po prostu nie byłam jeszcze przy kompie, by go zatwierdzić. A kiedy nie był płatny? Bo jak ja byłam w lutym 2015 to był.

      1. ~Monika pisze:

        Aah rozumiem :) ja byłam jakiś tydzień temu i nic nie płaciliśmy.. do tego czytałam, że tylko wstęp do kazb w Aït Ben Haddou są płatne

  5. ~Tatiana pisze:

    Jak tylko skończy mi się olejek arganowy, znów będę szukała biletów do Maroka – tym razem właśnie może Rabat, Marrakesz, wodospady i parki narodowe, by zobaczyć kolejną część kraju.

    1. O! Przywieziesz mi też? (kończy się :/)

  6. ~Lila i Jurek pisze:

    Nie wiem dlaczego zalicza Pani Fez do miast komercyjnych. Komercja jest w Marrakeszu w Essauira, w Agadirze gdzie całe mnóstwo turystów. W Fezie komercja jest tylko przy głównej bramie. Dalej turyści boją się samodzielnie wchodzić. My przez dwa dni „zdeptaliśmy” Fez i spotkaliśmy bardzo mało turystów zagranicznych, mało naciągaczy. Na bazarach i w sklepikach i przy warsztatach i w ślicznym parku Jardin Jnane Sbil prawie ich nie ma. Nikt nas specjalnie na nic nie naciągał. Mimo całej swojej brzydoty, bałaganu i brudu Fez jest fantastyczny. Zapraszam na naszego bloga: http://www.podrozeliliijurka.blogspot.com .
    Dla nas takimi miejscami do których wrócilibyśmy to: oprócz tych, które Pani opisała (może najmniej kasbaal-Udaja w środku) ale Rabat na pewno to: Fez, plac Jamma el Fna w Marrakeszu, Asilach koło Tangeru, Meknes i okolice, Chefchaouen, wodospady Ouzoud.
    Pozdrawiamy i życzymy Pani i sobie następnej podróży do Maroka
    Lila i Jurek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


12 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 12 Google+ 0 Email -- 12 Flares ×