Odczepcie się! Nigdzie nie jadę!

photo-1414484893951-7789bf8372ae

Ręce się trzęsą, kawa wylewa na podłogę. W nocy nie mogę spać, a serce bije jak opętane, jakby się bało, że nie dopompuje wystarczającej ilości krwi do ciała. Jest sto niezałatwionych spraw, wszystko wskazuje na to, że mam gorączkę, że potrzebują mnie przy pracy i że nie ma nic lepszego niż własne łóżko i wanna, do której można wskoczyć z kieliszkiem pysznego wina. W Krakowie tyle fajnych imprez, które przegapię przez ten głupi wyjazd, a dookoła tyle miejsc, do których można by skoczyć na kilka dni i wydać znacznie mniej na ten idiotyczny pomysł z brudnym, pozbawionym wygód i zacofanym Kazachstanem.

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

22 przemyślenia na temat “Odczepcie się! Nigdzie nie jadę!”

  1. ~Gadulec pisze:

    Będzie super, nie martw się! Czasem panika jest zdrowa i może wyjść na dobre. Życzę udanej podróży i czekam na relację oraz zdjęcia!

  2. ~Dee pisze:

    Słuchaj zostań spokojnie w Krakowie, a ja za ciebie pojadę ! Co ty na to? U mnie stany odmienne przechodzą wprost proporcjonalnie do twoich. Cudownie sie ciebie czytało. Cieszę się, że odkryłam bloga i czekam niecierpliwie na relacje z Kazachstanu.

  3. Agnieszka, mam czasami dokładnie tak samo! Kupuję bilety jak opętany, a potem zdaję sobie sprawę, że większe podróże mam non stop a między nimi podróże mniejsze. Siedzę teraz w Niemczech i klnę, że k***a za 22 dni lecę na Islandię, do miejsca, gdzie bilety kupiłem rok temu, gdy nie było Wizza z Gdańska, gdy jeszcze mogłem jakieś ciekawe treści przekazać, a teraz, gdy byli już tam wszyscy, co ja nowego w to wszystko wniosę? :) Czytałem Twój tekst i uśmiechałem się do siebie, ale nie potrafię Cię zatrzymać w Krakowie, leciałbym do Kazachstanu! Tam nie było jeszcze połowy Polski! :)

  4. Nareszcie ktoś napisał o gorączce przed podróżą i strachem przed obcym miejscem i nieznaną kulturą oraz przed obawami pobytu w kraju kojarzącym się źle – smutno i straszno. W takim wyznaniu czuję więcej ducha prawdziwego podróżnika niż u pseudojugonostalgika ślepo zachwycającego się wszystkim co wschodnie, dalekie i na tyle nieznane, że właściwie nikt nie oceni, czy jego wspomnienia z podróży to wymysły czy fakty:). Po tym wpisie zyskałaś nową czytelniczkę:).

  5. ~Mr_Szpak pisze:

    Nie bój nic, dwa razy byłem w Kazachstanie i żyję… cała Azja Centralna jest wspaniała i w życiu bym jej nie zamienił na zachodnią Europę… :)

    Powodzenia

  6. Nigdy wcześniej nie miałam reisefieber. Do czasu. Ostatni nasz wyjazd do Rumunii zaczął się od płaczu i paniki, że nie wszystko zdążę załatwić, a teraz, na dwa dni przez miesięczną podróżą po Europie najzwyczajniej w świecie się boję i… chcę zostać w domu. A marzyłam o tej podróży od miesięcy. Starzejemy się, Laska.

  7. Z autopsji wiem, że im więcej dylematów i wątpliwości przed wyjazdem tym bardziej fenomenalna podróż. Realizuj moje marzenie:)

  8. Szczerze napisane! Podróżowanie po Azji Centralnej rzeczywiście potrafi być wyzwaniem (transport, załatwianie wiz i pozwoleń, relacja cena/jakość i wszystko inne o czym napisałaś), choć wiele osób o tym nie wspomina:)
    Co nie zmienia faktu, że w Kazachstanie bardzo się nam podobało. Niestety byliśmy tylko ekspresowym, rowerowym przejazdem i żałowaliśmy, że nie mogliśmy zobaczyć więcej. Może jeszcze kiedyś wrócimy :) Udanej podróży, na pewno będzie pięknie i wspaniale!

  9. Zazdroszczę podejścia, tzn miesięcy przygotowań, nawet jeśli tylko mentalnych ;) do kolejnego wyjazdu!
    Żadne z Twoich obaw odnośnie Azji Centralnej nie są nieuzasadnione :) ale akurat Kazachstan powinien obejść się z Wami delikatnie, a przynajmniej tego Wam życzę!

  10. Była okazja i spontaniczna decyzja. Nie bój się z pewnością będzie wspaniale i wrócisz z niezapomnianymi wspomnieniami.

  11. ~Karolina pisze:

    Nie ma się co bać tylko jechać! Zazdroszczę :)

  12. ~gosia pisze:

    Mam tak samo przed dalsza podróżą,ale czy to nie fajnie?Bez tych emocji wyjazdy nie byłyby takie ciekawe.

  13. Stan siódmy: duma! :)

    Po powrocie z ulgą wskoczysz do swojej wanny z kieliszkiem wina i wypełni Cię szczęście i duma z przeżytej przygody.

    Z niecierpliwością czekamy na (foto)relację.

    Krystian

  14. ~Jordan pisze:

    Wspomnienia będą z pewnością niezapomniane! :)

  15. ~Wiki pisze:

    Bardzo ciekawy wpis. Pisz częściej i więcej bo chce codziennie tu wracać po więcej :)

  16. ~Magda Kajzer pisze:

    Oj, zdarzają się takie stany emocjonalne. Choć ja osobiście takowych nie mam, to je w pełni rozumiem.
    Ale cóż – podróż na pewno się uda, będzie cudownie i przywieziesz z Kazachstanu miliony wspomnień i masę dobrej energii. Trzymam kciuki. Powodzenia na stepach! :)

  17. Na pewno będzie cudownie! Ja zawsze mam tak, że im więcej nerwów przed podróżą tym bardziej się udaje :D

  18. ~jolanda pisze:

    zazdroszczę odwagi,to jest wolność.

  19. ~Bartek pisze:

    CZyli widzę, że nie ja jeden tak silnie emocjonalnie przeżywam każdy wyjazd zanim on nastąpi. Dokładnie mam tak jak Ty, chociaż bynajmniej nie w te strony wyjeżdżam co roku. Też stres trudny do opanowania, defekt układu trawiennego, strach przed wszelkimi możliwymi niebezepieczeństwami, i te same pytania: tak bardzo żal opuszczać Wrocławia, gdzie właśnie trwa letni festiwal Wieczory w Arsenale; czy nie lepiej byłoby pojechać na polsie chwastowiska na piekne motyle i poganiać za nimi z aparatem? Po cholerę po raz n-ty do tych Włoch? Staram się pocieszać, że nie sama architektura, nie samo siedzenie w bibliotekach podczas podrózy będzie. Że przecież uwielbiam jeździć pociągiem,że w każdym z krajów, który odwiedzę TEŻ są motyle i może mam szansę „upolować” za pomocą aparatu jakiś nieznany w Polsce, ale spotykany na południe od nas lub coraz rzadziej napotykany u nas okaz? Na przykład Iphiclides podalirius (paź żeglarz), Zerynthia polyxena (zygzakowiec kokornakowiec), Limenitis reducta (wybacz, ale polskiej jego nazwy nie znam!), Charaxes jasius (piękniś sułtanek)… i tak można by bez końca wymieniać nazwy tych przepięknych owadów. I myślę o szalenie interesującej architekturze w mieście Vicenza, o zdobywaniu nowej wiedzy i nadawaniu moim opisom na blogu coraz bardziej profesjonalnego charakteru. Ale to wszystko i tak nie jest w stanie złagodzić atmosfery stresu.

    Zatem reasumując w pełni rozumiem Twoje odczucia, o jakich piszesz.

  20. ~Turkusowa pisze:

    Świetny tekst! Jakbym czytała o sobie. Super to ujęłaś. Od euforii, przez rozpacz, do ponownej euforii, że jednak podróż jest udana.

  21. ~Andrzej pisze:

    A ja się zakochałem w Kazaszce – niewypowiedzianie piękna kobieta…i to w takim momencie życia, że trudno byłoby się posądzać o cokolwiek takiego (młodzieniaszkiem to już nie jestem). Jest prawie 2 w nocy a ten blog wyskoczył mi jako pierwszy, niezwykłe uczucie czytać Wasze przygody… Chcę zostawić wszystko i jechać tam…

    PS. Wstyd mi za mojego imiennika…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>