Apeniny w Toskanii i historia Alwerni

ALWERNIA
61 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 61 Google+ 0 Email -- 61 Flares ×

Kiedy Nick z Bolonii spytał mnie, co chcę zobaczyć w Emilii Romanii, nie wahałam się długo. Apeniny – krzyknęłam niemal od razu. Bolonię znam na pamięć, Modenę, Ferrarę, Rawenę, czyli miasta UNESCO, przeszłam na wszelkie sposoby, a południowe rejony prowincji, góry graniczące z Toskanią, ciągle pozostawały dzikie, nieznane i tak pięknie górzyste. Alwernia i klasztor św. Franciszka i treking po Apeninach były zupełną tajemnicą.

Z samego rana zjedliśmy z Margheritą i Nickiem włoskie wiejskie śniadanie, po czym z naszym pilotem Riccardem z Trekking Italy przejechaliśmy granicę z Toskanią i skierowaliśmy auto do leżącej w Apeninach Toskańskich Alwerni (La Verny). Miejsca, którego nigdy nie przyszłoby mi do głowy odwiedzić, ale zaufałam znawcom regionu. Dołączył do nas przewodnik i wszyscy razem wyszliśmy na szlak wokół góry Alwerni.

P1012189

Szlak tego dnia był pusty. Temperatura w sam raz na górskie wędrówki. Otaczał nas spokojny las, a my żywo zaprzyjaźnialiśmy się ze sobą, jak to zwykle na szlaku bywa. Gdzieniegdzie na drzewach wisiały krzyże i święte obrazki. Słoneczne blaski przedostawały się przez gęste liście, tworząc na ziemi znakomitą grę światła, tak delikatną jednak, że mchy ochoczo zarastały porzucone tu przez wszechświat kamienie, zamieniając je w formy zbliżone do domków hobbitów.

P1012200

Tu i ówdzie znajdowała się jaskinia, a w niej panował przyjemny chłód. Aparat cykający zdjęcia zwariował i na stworzonych przez siebie obrazach rysował smugi światła, które nijak nie pasowały do tego, co nazywamy rzeczywistością. Coś magicznego było w tym miejscu. Podobno boskiego.

P1012203

 

Apeniny, albo magia świata gór

Każda góra ma historię. Czy to tę młodszą, związaną z chowającymi się po okolicy partyzantami, czy starszą – ze świętymi. Często górujący nad okolicą olbrzym od tysiącleci był otaczany czcią i mitycznymi opowieściami. Góry to tereny nieokiełznane, odosobnione, wybierane przez ludzi, którzy się na coś nie zgodzili. Coś postanawiają zmienić. Czasem jest to odskocznia na kilka godzin, czasem na wiele lat.

Rok później trafiłam w inną część franciszkańskiego lasu. Zobacz życie współczesnych pustelników w parku Casentinesi. Klik! 

Góry zawsze odwiedzam z ich kulturowym tłem. Lubię czytać górskie legendy, słuchać miejscowych opowieści. Lubię romantyczne i młodopolskie upodobania poetów i malarzy. Sama marzę o domu w górach i wyobrażam sobie biurko, przy którym napiszę powieść, a które będzie ustawione prosto na okno z widokiem.

P1012246

Alwernia w Toskańskich Apeninach, przez Włochów nazywana La Verna (1128 m), posiada historii całą moc.

Zainteresowały Cię Apeniny? Przeczytaj też jak wędrowałam po nich jesienią. Klik! 

Z życia św. Franciszka

To był XIII wiek. Nad okolicznymi ziemiami panował wówczas książę Orlando di Chiusi della Verna. Do swojego zamku San Leo postanowił zaprosić Franciszka, mnicha o którym wielokrotnie już słyszał. Zachwycony naukami swojego gościa, podarował mu górę Alwernia, gdzie przyszły święty mógł rozmawiać z Bogiem.

P1012207

Spacerując po czerwonym szlaku odwiedzaliśmy lasy takie, jakimi zastał je Franciszek. Jaskinie, drzewa, ślady dzikich zwierząt i wspaniała cisza. Szliśmy jego śladami. Zaglądaliśmy do grot, w których się modlił. Przebywał tu kilkukrotnie – czasem sam, czasem w towarzystwie innych mnichów. Sypiał pod gołym niebem, gdy padało, chował się do jaskiń. Żywił się owocami leśnymi i spływającą po zboczach wodą.

P1012218

To było prawdopodobnie 14 września 1224 roku. Mówią, że wtedy zdarzył się cud. Przebywający na szczycie góry Franciszek doznał nawiedzenia. Gdy ocknął się, dłonie i stopy miał przebite gwoździami, a bok otwarty. Dziś święte miejsce otacza franciszkański konwent.

Szukasz noclegu w okolicy La Verny? Kliknij! Może coś znajdziesz 

Treking po świętej górze Apeninów

Nasz przewodnik nie jest religijny. On który kocha góry i dlatego o nich oprowadza. Przypadek sprawił, że oprowadza też po Alwerni – wszak jest na jego terenie. Spytałam go, jak się czuje opowiadając historie Franciszka i jednocześnie w nie nie wierząc.

P1012205

-Franciszek tu przebywał. To jest pewne. Nie wierzę, że zmienił węża w jagnię, ale czyż to nie jest tylko przypowieść? Czy nie chodziło o to, że zmienił złoczyńcę w prawego człowieka? Nie wierzę też w stygmaty, ale mówię „biografowie podają…”.

Wierzę jednak, że ta góra ma moc i nie bez przyczyny została wybrana na miejsce medytacji. Uwielbiam tu spacerować i zawsze dostaję tu energetycznego kopa. Zdarzyło mi się nawet zostać tu na noc. Zobaczycie, co wam się stanie ze zdjęciami. Mogę się założyć, że każde z was uświadomi sobie, że uchwyciliście magię.

P1012217

Czerwony szlak prowadził nas przez las, potem przez łąki z widokiem na pobliskie szczyty, aż w końcu dotarliśmy do polany, z której zobaczyliśmy konwent na skale, szybko okrzyknięty przez nas małą meteorą. Stąd już tylko kilkanaście minut zajęła nam trasa w górę do sanktuarium, gdzie w tutejszej jadalni czekał na nas prosty obiad.

P1012230

 

Sanktuarium św. Franciszka i… tłumy

Niespodziewanie po wejściu na teren sanktuarium uderzył w nas mały turystyczny tłumek. Przez cały czas na szlaku byliśmy jedyni. Przewodnik tłumaczył nam, jak istotne jest by zwiedzanie Alwerni łączyć z trekingiem po górze, ponieważ cały rezerwat jest sanktuarium, a nie tylko umieszczona na szczycie góry świątynia. Widać niewielu o tym wie. Na miejscu była włoska kolonia dzieciaków, amerykańska kościelna wycieczka i kilkunastu rowerzystów, dla których jest to świetny przystanek i atrakcja na szlaku. Okazuje się, że Alwernia, która nie jest nawet na liście top 50 atrakcji Włoch, nie jest miejscem zupełnie opuszczonym. Można tu zjeść, napić się kawy, kupić wyrabiane na miejscu produkty, a nawet zostać na kilka nocy.

P1012254

I nie powinno to dziwić. Nie wiem czy św. Franciszek nie jest najważniejszym świętym Włoch. Na pewno wiem, że sanktuarium na Alwerni jest architektonicznym cackiem. Kilkanaście budynków, kilka kaplic, uliczki w których udało mi się nawet pogubić. Znakomity korytarz stygmatów z wymalowaną historią życia św. Franciszka. Błądziłam po konwencie z przyjemnością.

P1012302

P1012260

Wrażenie robią dzieła rodziny Della Robbiów – znakomite płaskorzeźby z ceramiki. Nie wiem czy wiecie, studiowałam przez moment historię sztuki, czuję się więc lekko związana z tematem, a przede wszystkim – zainteresowana nim. Ceramiczne rzeźby to nie to, z czym spotykam się w kościołach na co dzień. Jakoś sprawiały, że miejsce wydało się przez nie unikatowe.

 P1012311

Grota stygmatów – święte miejsce Alwerni

Zwieńczeniem zwiedzania było zejście do jaskini, w której św. Franciszek nocował i w której miał doznać nawiedzenia i otrzymać stygmaty. Z biegiem czasu zabawne wydaje mi się, że będąc tam o stygmatach nie wiedziałam. Nie wiem czy przewodnik mi o nich nie powiedział czy może ja czegoś nie dosłyszałam – wiedziałam, że prosta kaplica w grocie jest najważniejszym miejscem na górze, ale nie wiedziałam czemu.

P1012269

Robi wrażenie nieziemskie. O ścianę jaskini stoi oparty prosty krzyż. Na ścianach zostało wyskrobanych krzyży tysiące. Jeśli znalazłabym takie miejsce w lesie, szczerze bym się przeraziła, że złożą mnie w nim w ofierze. Wyniosłości nadawało mu tylko to, że pieczę sprawuje nad nim stary i poważany zakon franciszkanów.

P1012272

Alwernia, lub używając włoskiej nazwy La Verna, jest miejscem znakomitym. Totalnie poza szlakiem, totalnie niespodziewana. Wybierając się tam łączycie doznania mistyczne, kulturowe i turystykę aktywną – pieszą lub rowerową. Koniecznie koniecznie nie ograniczajcie się do sanktuarium, zwłaszcza, że najpiękniejszy widok na nie jest ze szlaku.

 

Informacje praktyczne

Dojazd: By dostać się transportem publicznym do Alwerni (La Verny) szukajcie pociągów do Bibbieny. Stamtąd odjeżdżają autobusy do Chiusi La Verna. W sezonie letnim jadą do samego sanktuarium.

Atrakcje w okolicy: Polecam Arezzo! Bardzo! Prześliczne miasteczko, szczęśliwie nieprzepełnione turystami. Kilka lat temu spędziłam tam dwa dni i upijałam się jego pięknem.

Alwernia znajduje się na szlaku św. Franciszka, który – szczerze powiedziawszy – kręci mnie bardziej niż Camino de Santiago.

I oczywiście Apeniny i ich piesze i rowerowe szlaki! Polecana jest szczególnie 500 kilometrowa Alta Via, która również biegnie przez La Vernę. Inne atrakcje Toskanii znajdziecie na blogu Poszli-Pojechali.

Być może zainteresuje was też:

Za wycieczkę dziękuję BlogVille i firmie Trekking Italy. Możecie z nimi zwiedzić La Vernę przy okazji tygodniowej wycieczki „Walking in hidden Tuscany”. Takie odkrycia to ja lubię! A jeśli jedziecie do Włoch, a zwłaszcza do Emilii Romanii, to zerknijcie na spis tekstów, które napisałam o tym kraju. Znajdziecie tam masę przydatnych artykułów! Dołączcie do mnie też na Facebooku, gdzie ze sobą rozmawiamy, pokazujemy sobie zdjęcia i motywujemy się do podróży.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

14 przemyśleń na temat “Apeniny w Toskanii i historia Alwerni”

  1. ~Mag pisze:

    Wielkie dzięki za linki – na początku zainteresował mnie trekking, ale po odwiedzeniu strony kompletnie zakochałam się w możliwości zwiedzania na rowerze: aż zaczęłam planować przyszłe wakacje :)

  2. ~Dorota pisze:

    Oo takie kroczenie pozaszlakowe jest mi bardzo bliskie. Świetna inspiracja :)

  3. ~KasiaN pisze:

    Potwierdzam – wyjątkowe miejsce. Dla mnie łazika górskiego było neizwykle inspirujące, jest tam jakaś magia. Dla podróżujących pielgrzymów będzie pewnie zaskoczeniem fakt, że w biografii św . franciszka miejscem istotniejszym jest właśnie La Verna a nie tak słynny Asyż.
    Zabrakło mi tu tylko legendy o zatrzymanym głazie:)) Widziałaś go? Ja mam słabość do legend i miejscowych opowieści prawdziwych lub nie, dlatego zawsze szczętnie je spisuję.

  4. ~balkanyrudej pisze:

    Trzeba przyznać, że z jednej strony Apeniny wyglądają tak swojsko, przypominając góry znane nam z własnego kraju. Z drugiej zaś klimat tam panujący jest niepowtarzalny.

  5. Jak tam fajnie. :)
    Od jakiegoś czasu planuję treking przez półwysep apeniński z północy na południe, ale za każdym razem jak siadam do planowania trasy, to wychodzi mi gęsty zygzak. Po lekturze Twojego tekstu przyszedł mi do głowy pomysł, aby po pierwsze zignorować wszystkie te wielkie i słynne miasta, a po drugie – znaleźć jakiś motyw przewodni, jak np. małe klasztory, jacyś lokalni święci itp. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.
    Pozdrawiam i będę zaglądać :)

  6. ~Kasia pisze:

    Jakie ladne zdjęcia i bardzi inspirujące miejsce:)

  7. Super zdjęcia ! Toskania musi być niesamowita!

    Pozdrawiam.

  8. Dawniej bardzo nie lubiłam gór, męczyły mnie wspinanie się, spocone plecy i ciężki plecak. Na szczęście w liceum pojechaliśmy z moim polonistą na lekcję w o poezji młodopolskiej w Tatry i moje poglądy na temat gór zmieniły się o 180 stopni :) Akurat będę w te wakacje w okolicy Toskanii, więc może uda mi się wybrać w opisane miejsca :)

  9. ~Paulina pisze:

    Toskania mmm :)
    Na razie dane mi było odwiedzić kilka miast we Włoszech, ale Toskania zrobiła na mnie największe wrażenie.

  10. uwielbiam przypadkiem trafiać w takie miejsca z dala od turystycznych, utartych szlaków. czytając posta wyobrażałam sobie, jak głęboko można dostrzegać zarówno piękno, jak i prostotę natury. jestem mieszczuchem i jeszcze do niedawna wyjeżdżałam praktycznie tylko do miast lub na plaże, od jakiegoś roku to się zmienia i z tego, co widzę, dobrze odnalazłabym się w Alwernii :)

  11. Jakie piękne zdjęcia ! Chciałabym mieć tyle kaski, żeby móc jechać, pozwiedzać, zmienić środowisko, nie ma nic pięknieszego. Zazdroszczę wszystkim podróżnikom i osobom, które mają kompanów z podobną pasją. Coś pięknego ! Moja przyjaciółka zawsze marzyła o podróży do Toskanii, piękna jest !

  12. ~Wiktor pisze:

    Te regiony Włoch to absolutnie moja bajka. Już kilka razy gościłem we Włoszech, ale było to duże miasta. W najbliższym czasie wybiorę się na pewno w nieco spokojniejszy rejon Italii i dzięki za ten wpis, a ściślej za informacje.

  13. ~Kuba pisze:

    Mam troszkę pytanie z innej beczki- masz może pomysł jak dojechać z Rimini do Arezzo- czy jedyną opcją jest powrót pociągiem na około przez Bolonię?? czy jest jakaś inna opcja??

    1. Niestety nie znam takich opcji :( Przez Bolonię wydaje się najszybciej bez kombinowania z licznymi przesiadkami. Tam się rozgościły Apeniny i przejazd przez góry jest ograniczony.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


61 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 61 Google+ 0 Email -- 61 Flares ×