10 kulinarnych przygód, które musisz odbyć w Emilii Romanii

zwiedzanie wytwórni parmezanu

Pamiętacie jeszcze wpis o kuchni Sycylii zachodniej? Ślinka cieknie na samą myśl o tym, jakie wspaniałości czekają nas na tej największej śródziemnomorskiej wyspie. Ale zdradzę wam tajemnicę. Moim ukochanym kulinarnym regionem Włoch wcale nie jest Sycylia. Nie! Ja jak jestem głodna i marzy mi się włoska kuchnia to wybieram północ europejskiego buta. Zdecydowanie najlepszym miejscem na turystykę kulinarną we Włoszech jest Bolonia i Emilia Romania.

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

30 przemyśleń na temat “10 kulinarnych przygód, które musisz odbyć w Emilii Romanii”

  1. Jak to, jak to? „Pyrami z gziką”? To znaczy, że od zawsze źle mówiłam, a połowa wrocławskich knajp ma błąd w menu? :)

    1. pijesz do „gzika” a „gzik”? No właśnie są dwie wersje. Takie nasze wewnątrzwielkopolskie kłótnie :D Ja zawsze mówiłam „gzika”, słowo „gzik” poznałam dopiero na studiach.

      1. ~Anna pisze:

        W południowej Wielkopolsce, np. w Kaliszu jest jeszcze gziczka : ) : ) : ) Podaję i dla porządku : )

        1. Haha, super :D Kto da więcej? :D

      2. ~przepismamy pisze:

        Cudze chwalimy, swego nie doceniamy

    2. ~coleus pisze:

      Jestem ze średnio południowej Wielkopolski -z lekka na południe od Jarocina – tu zawsze była żeńska nazwa tej arcy-smacznej potrawy – czyli pyry z gziką. Ten „gzik” to dla mnie z innej planety jest.

  2. ~Ewa pisze:

    Jadłabym. Wszystko :D

  3. ~Ewa pisze:

    A w ogóle to chętnie poodwiedzałabym takie miejsca jak własnie wytwórnia octu balsamicznego czy szynki parmeńskiej. Choć nie gotuję sama, to szalenie mnie one interesują!

  4. Wygląda, że włoska kuchnia jest tak samo, a może i bardziej zróźnicowana niż chińska;D
    Jakby Włoch spróbował pizzy w Państwie Środka to by białej gorączki dostał, niestety nie umieją zrobić porządnego czy nawet średniego ciasta, pizzy etc. Tylko w większych miastach jest nadzieja(ie mówię o sieciówkach typu PapaJohns czy Pizza Hut..)…
    spokojnych świąt! pzdr

  5. ~Mirek pisze:

    Najlepszą pizzę w życiu zjadłem w małej rodzinnej pizzerii w Neapolu. Zlokalizowana na jakimś odludziu i obsługująca głównie miejscowych. Warto poszukać takich miejsc, byle jak najdalej od turystycznych destynacji.

  6. ~Kinga pisze:

    Idealny post na wielkie świąteczne obżarstwo! Brzmi to wszystko pysznie, aż zachciało mi się jechać do Włoch. A piadini to chyba takie coś jak w Azji roti – też je się to na słodko i słono. Chyba idę zjeść kotleta mielonego przez ten wpis :D

  7. Całe szczęście, że przypadkiem usiadła do czytania najedzona! Trzeba ostrzegać grubą czcionką! Ale to muzeum wina …. Mogłoby się tam skończyć moje zwiedzanie;)

  8. ~Magda pisze:

    Lambrusko to do dziś jedno z moich ulubionych win frizzante. Mieszkałam kiedyś kilka tygodni w wielkim domu koło Modeny, gdzie obiady jadaliśmy na dworze. Właściciele trzymali w lodówce, w garażu, skrzyneczkę Lambrusko, które serwowali do posiłku w gorące dni. Bąbelki szybko wędrowały do głowy zapewniając doskonały humor:). Muszę koniecznie odwiedzić to muzeum. I jeszcze jedno wspomnienie – sklepiki, gdzie można kupić ręcznie robione tortellini, można być zaproszonym do środka, umyć rączki i polecić z nimi:). Cały region Emilia-Romania to zdecydowanie jeden z moim najbardziej ulubionych, a wszystkie opisane przez Ciebie miejsca są warte odwiedzenia i posmakowania. Oj, wspomnienia wróciły.

  9. ~Ibazela pisze:

    O jaaa, Aga, świetnie zestawiłaś te atrakcje. Aż od razu chciałabym tam być :) Dobrze, że post nie wyszedł w Wielkim Tygodniu, bo mogłabym umrzeć z nieszczęścia patrząc na te pyszności. Lambrusco chyba wróci dziś ze mną do domu, tylko te szynki parmeńskie chyba już wolę w wersji poplasterkowanej ;)

    1. prawda? Wszak to zepsuta szynka tam wisi. Dużo, dużo, dużo zepsutej szynki

  10. ~Anna pisze:

    Wspanialy artykul!! I bardzo utrafiony. Nie pozostaje mi nic innego jak zachecic do skorzystania z kursow kuchni wloskiej w sercu tego regionu Reggio Emilia

  11. ~dede997 pisze:

    Mam koleżankę w Bolonii i będąc tam w 2014 jej przyjaciel uświadomił nas , że nie ma takiego żarcia jak spagetti boloneze . To jest polski chłyt marketindody.

    1. Prawda? Fajna ciekawostka :D

  12. ~Butik pisze:

    Przepięknie opisane, czyta się Twoje teksty z wielkim zaciekawieniem, także Twojej pasji gdyż większość tego o czym piszesz mi akurat jest znane, zawsze ciekawiły mnie osoby z PL kochające moje Italy :)

    Pozdrowienia
    Havana.pl

  13. ~usmiech prezesa pisze:

    Najgorsza w zyciu pizze jadlem wlasnie we Wloszech.

  14. ~jwnjusa pisze:

    Tak tylko sie pytam, odpowiedz znam .A w jakim jezyku mowia Polscy turysci we Wloszech? Ze macie tak obeznana kuchnie Wloska z detalami.

  15. ~Adam pisze:

    Włochy jako kraj trzeciego świata nie nadaje się absolutnie do konkurowania z naszą polską kuchnią. Byłem w Neapolu kilka razy służbowo, przeżyłem szok, Ukraina to ameryka w porównaniu z tym co widziałem. Tony , mega tony śmieci na ulicach, smród, pranie przewieszane przez ulicę, skutery jeżdzące jak chcą, bezprawie, strach było się gdziekolwiek zatrzymać, jedzenie choć za grube euro marne i mierne. Ogólnie odradzam bo to jest kraj trzeciego świata 100 lat za Polską. Powiedziałem to Włochom, a oni śmieci nie widzą, smrodu nawet od siebie nie czują, na ulicy pachnie, no jakaś komedia , zapatrzeni w siebie, swoją kuchnię i ten ich makaron. No żenada po prostu. Byłem też w Hiszpanii, Francji i Anglii – całkiem niezle, i kuchnia i styl bycia, ale Włochy, ta Italia – bliżej im do Afryki niż do cywilizowanej Europy.

    1. Oj ale Emilia Romania i Kampania to dwa różne światy. Nie bez powodu północ Włoch coraz częściej chce się odłączyć od południa.

  16. ~Adam pisze:

    Uwaga ! Artykuł sponsorowany, negatywne opinie są usuwane. Jak za komuny!! żenada

    1. Dlaczego uważasz, że sponsorowany? Absolutnie nie. Nie usunęłam też żadnej opinii.

  17. ~Jacek pisze:

    Piekny aertykul.
    Wspaniale fotografie.

  18. ~Karol pisze:

    Właśnie wybieram się do Toskanii w tym roku :)

  19. ~Romika pisze:

    Bardzo fajny i apetyczny artykul, ogromne inspiracj, dziekuje, jestem na etapie organozowania nam pobytu w regionie Emilia Romania. Bardzo mnie zainteresowalo zwiedzanie produkcji parmezanu w Parmie, czy moglabys cos wiecej na ten temat napisac, bylambym wdzieczne, pozdrawiam

  20. ~Monika pisze:

    Miałam okazję być parokrotnie w Ravennie… i takiej pizzy o smaku margherity nie jadłam nigdzie indziej:))) Pizza zakupiona została w małej pizzeryjce, obleganej przez „miejscowych”… ten smak pamiętam do dzisiaj <3

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>