Jak finansowo ogarniam podróże?

SUMMERSALE.COM
19 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 11 Google+ 8 Email -- 19 Flares ×

Byłam wczoraj na piwie z bliską koleżanką. Opowiadałam jej o wycieczce do Maroka, a także podzieliłam się wieściami, że kupiliśmy z Piotrem bilety do Kazachstanu. Mówiłam o swoich planach na weekend w Alpach i przejście szlaku beskidzkiego, aż w końcu Paulina mi przerwała pytaniem

-Jak ty to robisz, że cię na to stać?

Zdębiałam. Sądziłam, że kto jak kto, ale przyjaciółka mniej więcej zna odpowiedź na to pytanie. Więcej – siedząc w swoim podróżniczym półświatku sądziłam, że wszyscy znają. Wszak tyle osób na polskich i angielskich blogach już o tym pisało.

Ale wtedy się palnęłam w główkę. Przecież fakt, że ja je znam i że w swoim czytniku RSSów mam 100 polskich blogów i tyle samo zagranicznych, nie znaczy, że niepodróżujący zazwyczaj pan X z panią Y je znają.

Nie znają, ale może nie czytają wielu blogów podróżniczych, a np. czytają mój. Bo jadą na Sycylię czy do Jordanii i po przeczytaniu kilku notek już zostali. No to specjalnie dla was, jeszcze raz krok po kroku, z zaglądaniem mi głęboko do portfela.

 

Jak finansowo ogarniam podróże?

Moje wyjazdy podzielić można na 4 kategorie.

  1. wyjazd weekendowy w obrębie Polski i najbliższych sąsiadów – 100-200 zł z wygodami, często mniej
  2. wyjazd tygodniowy w obrębie Europy – ok. 1000 zł
  3. wyjazd dwu/trzytygodniowy gdzieś na pograniczu Europy (Maroko, Jordania czy droższy niestety Izrael) – ok. 1500 zł, często mniej
  4. wyjazd miesięczny poza Europę – ok. 2000-2500 zł + koszty biletu lotniczego

 

Niedużo? A no niedużo. A ile jeżdżę? Średnio jedną trzecią roku spędzam w rozjazdach. Dajmy na to 100 dni. Z powyższej rozpiski wynika, że plus minus przeznaczam 100 zł na jeden dzień i jest to suma bezpieczna, w której muszę się zmieścić – często nienaruszona nawet w połowie, zwłaszcza w krajach pozaeuropejskich. No ale nawet jeśli. 100X100 daje 10.000 zł.

 

Punkt 1. Zarabianie

W sumie niewiele. Dużo osób wydaje tyle na tygodniowe wakacje dla rodziny. Ostatnio doszłam do tego stadium, że dochód mam w miarę stały, czasem wyższy, czasem niższy (np. jak wyjeżdżam na miesiąc to niższy). Ale on zawsze jest, nawet pasywny. Dostaję prowizję z napisanego przewodnika, który się sprzedaje niezależnie od tego czy jestem w Polsce czy nie. Współpracuję też z dwoma firmami turystycznymi, jedną z Trapani na Sycylii, a drugą z Marakeszu. Praca polega głównie na kontakcie mailowym z polskimi turystami, co mogę robić zewsząd i co robię – niezależnie od tego czy siedzę w Izraelu, w Maroku czy w Niemczech – tę godzinę co drugi dzień muszę znaleźć i muszę do maila usiąść. Nie ma zlituj się – pracujesz zdalnie jako wolny strzelec? No to nie masz PEŁNYCH wakacji.

 

Punkt 2. Oszczędzanie

Nie zarabiam jednak tyle by móc z dnia na dzień wydać to 3000 zł i gdzieś na miesiąc jechać. Ale tu mi się świetnie sprawdza łagodne oszczędzanie. Zwłaszcza na tę najdroższą podróż roku – tę, która ma mnie zabrać najdalej.

W ramach pracy regularnie otrzymuję wynagrodzenie tak na konto, jak i na Paypal. I to drugie jest święte, jest nie do ruszenia. Kilkaset złotych, które wpada głównie ze sprzedaży książek zostaje na paypalowym koncie i ruszam je dopiero na tydzień przed wyjazdem. Chociaż nie wiem jakbym głodowała, nie pozwolę sobie sięgnąć do tych zapasów. Kasa na podróż to kasa na podróż.

Oprócz tego świetnie działa program regularnego oszczędzania, jaki mam w banku. Każda wydana kartą kredytową kwota jest zaokrąglana i reszta idzie do osobnej skrytki na koncie. Powiem wam, że rewelacja! Ja tego niemal nie odczuwam – no bo co za różnica czy z konta znika 8,50 czy 10 zł, a oszczędności stale rosną. Też – kasa zbierana przez rok, do wypłacenia przed wyjazdem.

Oczywiście ważne są też dodatkowe drobiazgi. Przejrzę półkę z książkami i nieużywane ciuchy. Sprzedam to na Allegro i niepostrzeżenie mam pieniążki na kolejne 2 dni podróży. Przyznam – nie lubię tego. Nie chce mi się zakładać aukcji, kupować kopert i lecieć na pocztę. Ale zagryzam usta i to robię. Bo wyjazd jest priorytetem.

Aha i jeszcze jedno – od października po roku pomieszkiwania u rodziców, wprowadziłam się do mojego krakowskiego mieszkanka. Bałam się tego, bo w końcu dochodzi poważny wydatek – grube kilkaset złotych, które można by wydać – jak wyżej – na podróże. Wiedziałam jednak, że muszę mieszkać sama. Miałam tę potrzebę.

Ale i tu się udaje. Wtedy gdy mnie nie ma staram się podnajmować pokój, tak by przynajmniej w części zwróciło mi się wynajmowanie mieszkania, w którym mnie nie ma. Z pomocą przychodzi Airbnb, ale przede wszystkim poczta pantoflowa pomiędzy znajomymi. Jakoś to działa.

 

Punkt 3. Transport

Przede wszystkim – jakoś tam trzeba dojechać. I tu wyznaję złotą zasadę – nieważne gdzie, byle tanio. Codziennie wchodzę na strony z promocjami, blogi, portal z kuponami Kupon.pl i szukam wyjątkowych ofert. Jak znajduję coś znakomitego, to zastanawiam się czy chcę tam jechać. Proces myślenia nie może trwać długo – oferty szybko znikają.

W taki sposób kupiłam bilety do Kazachstanu. Za ile? Niecałe 600 zł w dwie strony. Uwierzcie, naprawdę nie ciągnęło mnie by tam jechać! Ale teraz już wiem o walorach turystycznych tego kraju na tyle dużo, że nie mogę się doczekać!

W podróżowaniu po Europie korzystam ze sprawdzonych sposobów „im wcześniej tym lepiej”. Kupuję bilety krajowe za złotówkę. Jeżdżę DB Bahnem za 20 euro przez pół Niemiec (dzięki wczesnym rezerwacjom) i latam za 30 euro do Włoch – zawsze tylko z podręcznym bagażem. A jeśli zdarzy mi się jednak czekać na wykupienie przejazdu do ostatniego momentu, to szukam korzystnych ofert przejazdów łączonych. W ostateczności autostop. Zawsze jakoś się da.

 

Punkt 4. Noclegi

Nie będę was oszukiwać – rzadko za nie płacę. Nie jest tajemnicą, że jestem fanką Couchsurfingu – wymiany kulturowej, polegającej na nocowaniu u ludzi na całym świecie. Nie ukrywam też przed wami, że w hotelach, w których nocuję często jestem gościem na zaproszenie właścicieli. Jak to możliwe? Dzięki blogowi, który czytacie. Jadąc do jakiegoś miasta odzywam się do hostelu, który w nim się znajduje i proponuję szczerą recenzję danego miejsca na blogu. Informacja, którą i tak bym tu zamieszczała, żeby podpowiadać wam gdzie spać lub nie spać. Właściciele hosteli zawsze chętnie rozreklamują się wśród młodych, rządnych przygód backpackerów. Wszak sami nimi byli i często pozostają.

Oczywiście nie zawsze się tak udaje. Teraz chociażby jadę na jeden dzień do Berlina i nie chcę nikomu proponować notki na blogu, gdyż po prostu jadę tam służbowo, nie będę miała czasu zwiedzać i nie chcę potem pisać czegoś na siłę, a was zanudzać. Wtedy ruszam na poszukiwanie promocji. Ponownie wchodzą w grę portale z kuponami, zakupy grupowe i wyszukiwanie super ofert na portalach rezerwacyjnych. Udaje się. Mój dzisiejszy nocleg kosztuje 30 zł.

  

Punkt 5. Wydatki na miejscu

Czytaliście moje notki enokulinarne i wiecie, że turystyka gastronomiczna, to coś co lubię… oj bardzo! Lubię wydawać pieniądze na lokalne alkohole i tradycyjne specjały. Lubię odwiedzać słynne knajpy, które nie raz nieźle kosztują.

Ale robię to z wyczuciem. Tak, jednego dnia pójdę na kolację do restauracji, ale dowiem się najpierw gdzie znajdę niedrogie miejsce z dobrą kuchnią. Pójdę na jedną kolację, ale na drugą zjem zupkę w proszku, a na śniadanie wciągnę bułę z serkiem, które kupiłam w supermarkecie. W hostelach często do dyspozycji gości są kuchnie – korzystam z nich. Gotuję sobie makaron, robię sałatkę. Aha i rzadko kupuję pamiątki. Jak już to oryginalne kolczyki robione przez ulicznego artystę czy właśnie lokalne piwo. Ludzie w podróży mają tendencję do wydawania znacznie więcej pieniędzy niż w domu. Często niepotrzebnie. Bo owszem – można sobie dogadzać i łazić w stolicy Francji od kawusi do kawusi. Ale można też je sobie podarować, zaparzyć kawę w termosie i zamiast tego pochodzić po muzeach, które w Paryżu do 26 roku życia są bezpłatne. Kwestia priorytetów. W końcu ta oszczędzona kawa z kanapką i ciachem, to w tym paskudnie drogim mieście 20 euro. A za 20 euro to ja przeżyję jeszcze jeden dzień w podróży. Trzeba chcieć.

 

Napisałam notkę w odpowiedzi na pytanie przyjaciółki „jak cię na to stać?”. A stać bo chcę by mnie było stać. Bo spędzam godziny na szukaniu ofert za tyle co nic. Bo wchodzę we współpracę z hotelami, firmami przewozowymi i organizacjami turystycznymi. Bo w końcu – z tego żyję. W końcu jestem pisarką podróżniczą – jak nie pojadę, to nie stworzę tekstu, który mogę sprzedać. Więc najważniejsze – mogę sobie pozwolić na jeżdżenie 100 dni w roku, ba – mogłabym sobie pozwolić na jeżdżenie przez cały rok – bo trzy lata temu zadecydowałam, że to jest to, na co chcę wydawać pieniądze i to jest to na czym chcę zarabiać. Być może przydałoby mi się odświeżyć garderobę. Być może od lat nie kupiłam sobie nowych perfum, a sprzęty typu telewizor czy samochód to rzeczy, o których nabyciu nawet nie pomyślę. Zamiast w pięknie urządzonym nowoczesnym mieszkaniu, które, nie powiem, chciałabym mieć, mieszkam w skromnym pokoiku. Ale jechać w drogę muszę. Bo to kocham. Bo to jest mój priorytet.

Podobał ci się ten tekst? Nie przegap kolejnych! Dołącz do fanów bloga na Facebooku. Inspirujemy się zdjęciami, dyskutujemy o podróżach i mamy konkursy. Jest bardzo wesoło :)

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

25 przemyśleń na temat “Jak finansowo ogarniam podróże?”

  1. ~Ola pisze:

    Fajnym rytuałem, który może pozwolić zaoszczędzić na podróż jest odkładanie drobnych do słoika. Ja i mój Narzeczony odkładaliśmy 2- i 5-złotówki i dzięki temu udało się nam wybrać do Maroka.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

  2. ~hegemon pisze:

    Ostatnie tarapaty finansowe ograniczyły moje podróżowanie, ale postanowiłem, że będę jeździł, bo bez jeżdżenia nie ma dla mnie życia. Postanowiłem poszukać w internecie, jak inni sobie radzą z finansowaniem podróży. Ledwie otworzyłem komputer, trafił mi się Twój artykuł. Dziękuję. Dla mnie świetna inspiracja :-)

  3. Bardzo dobry wpis, a w szczególności podsumowanie. Dobra robota :-)

  4. ~Latek Hotels pisze:

    Witam, czytam twojego bloga od zeszłego roku. Bardzo mnie interesuje jak wyszukujesz smart shopping oprócz tego co napisałaś. Bloguje to samo co ty. recenzuje podróże, hotele, miejsca atrakcyjności turystycznej, restauracje. Jednak kiedy odzywam się przed podróżą do właścicieli hoteli na całym świecie nocleg w zamian za bloga. Udaję się to sporadycznie. Czasem hotel pierwszy się odezwie jak skomentuje coś na FB i jest to rzeczowe. Zdarza się również i to. Czy recenzowałaś linie lotnicze i dostałaś darmowy bilet w konkretnym przelocie z miejsca do miejsca ?
    Zapraszam również na moja stronę http://www.latekhotels.wordpress.com

  5. A ja odkładam to, co zarobię extra – niespodziewanie (też jestem wolnym ptakiem). Mężowi nic nie mówieę i potem okazuje się, że gdzieś możemy sobie pojechać! :) Stary, dobry spoób mojej mamy.

  6. Uwielbiam Cię czytać za to, że nie owijasz w bawełnę i piszesz konkrety zamiast między wierszami. Bardzo się cieszę, że udaje Ci się łączyć pasję z zarobkiem. Przyznam, że ja już nawet nie tyle o tym marzę, co uważam w moim wypadku za naturalne. Tyle, że Tobie się to na prawdę udaje. Super Aga, wielkie dzięki, zawsze powieje u Ciebie nadzieją:)

  7. Hej, wyslalam Ci wiadomosc na priv prze FB, sprawdz „other” please :-)

  8. Zgadzam się, co dzień lub dwa trochę wystarczy popracować przed komputerkiem a aktywa same rosną :)

  9. ~Kasia pisze:

    „stać, bo chcę by mnie było stać” – nic dodać, nic ująć… :)

  10. ~Marta pisze:

    Dokładnie tak. Zgadzam się, ze wszystkim co napisałaś. Na podróżowanie może być stać każdego, gdyż jest to kwestia priorytetów i nabycia kilku umiejętności – np. wyszukiwania ciekawych ofert itp. :)

  11. ~Mmalena pisze:

    System ze znikającymi z konta 10 zł dziennie stosuje od kilku lat. Jest kapitalny. Po cichu, niezauważalnie odkłada Ci się fajna suma akurat w sam raz na dodanie do podróży, albo załatanie dziury po powrocie. Dodatkowo z każdej pensji cześć idzie na konto „podróż” i jest nie do ruszenia.

    Pozdrawiam :)

  12. ~Marcin pisze:

    Bardzo motywujacy i szczery wpis. Często ludzkie wakacje to pobyt w hotelowym basenie z kolorowym drinkiem. Zależy, co kto lubi i co jest dla niego w życiu ważne. Masz super pasję, powodzenia!

  13. ~Novia pisze:

    Witam!

    Jestem autorką właśnie startującego bloga, który ma być przeglądem polskiej blogosfery. Chcąc przełamać nudne jak flaki z olejem katalogi blogów, tworzę swój własny katalog postów. Wyszukuję ciekawe wpisy i polecam je dalej.

    Piszę, gdyż chciałabym poinformować, że pojawił się u mnie odnośnik do tego bloga. Zapraszam: https://postownia.wordpress.com/2015/11/09/jak-podrozowac-za-grosze/ tutaj można sprawdzić jak to wygląda w praktyce.

    1. wielkie dzięki za link :)

  14. ~Motor Warszawa pisze:

    Ciekawy wpis, który jest pouczający dla osób chcących się zabrać za podróżowanie, ale nie wiedzących skąd wziąć na to pieniądze

  15. ~Mateusz pisze:

    Bardzo ciekawy wpis! Sposobów jest wiele, ale w gruncie rzeczy chodzi o dyscyplinę i ustalenie priorytetów:) Jeśli ważne są dla nas podróże to na pewno można oszczędzić przynajmniej na kilka małych wyjazdów. Zapraszamy też na nasz

  16. ~Tripeconomy pisze:

    Doskonały artykuł! Bardzo pomocne i interesujące pomysły. Dzięki, że dzielisz się swoimi doświadczeniami.

  17. ~Zenka pisze:

    zależy jak środek lokomocji się wybierze. jeśli wszystko na stopa to spoko, wychodzi tanio. a i są rejony polski gdzie inaczej dostać się ciężko takie jak Bieszczady i ich urokliwe miejscowości

  18. ~Anka pisze:

    Naprawdę podziwiam wszystkim, którzy potrafią wyszukiwać takie ciekawe oferty i z nich korzystać :) Niektórzy płacą grube pieniądze za wycieczkę w biurze podróży, a inni pojadą w to samo miejsce za połowę tej kwoty i też się będą dobrze bawić. Super!

  19. ~weronika pisze:

    Rowniez staram sie podrozowac jak najtaniej :) nie zalezy mi na mega wygodnych hotelach- spoko sprawdzają sie tanie opcje na airbnb :) a przejazd- co i rusz lapie tanie bilety w Ecolines :) a podroz nalezy do bardzo przyjemnych :) ostatnio nawet jechalam ich busem Comfort+. totalna bajka! :)

  20. Marta pisze:

    Super blog ! Mi się zawsze udaje wyszukiwać okazje dzięki czemu już sporo europejskich stolic odwiedziłam. :)

  21. ~kaminowa pisze:

    ja tez przez pewien okres sama planowalam wakacje, ale teraz zauwazylam,ze ceny w biurach poszly w dol z uwagi na obecna sytuacje w turystyce miedzynarodowej wiec ostatnio znow wrocilam do podrozowania z biurami.

  22. ~Bieluner pisze:

    Bardzo fajne i przydatne rady;) I podziwiam za umiejętność samozaparcia i organizacji:)

  23. ~Zacisze pisze:

    Super blog:) Mam nadzieję, że mi również uda się odłożyć na moją wymarzoną podróż na Dominicane…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


19 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 11 Google+ 8 Email -- 19 Flares ×