Czy kiedykolwiek stałeś na krawędzi świata?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
44 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 34 Google+ 10 Email -- 44 Flares ×

Pocztówka z takim pytaniem stoi oparta o moje biurko, a ja potrafię wpatrywać się w nią godzinami. Na zdjęciu widać ciemną postać mężczyzny, który patrzy na niemożliwą do ogarnięcia bladobrązową przestrzeń. Uśmiecham się do siebie, szczęśliwa, że mogę odpowiedzieć – tak. Stałam na krawędzi świata. W Mitzpe Ramon na pustyni Negew w Izraelu. 

P1011069

Jak poznałam Michal z Tel Awiwu w ubiegłym roku w lipcu i pierwszy raz zaczęłam myśleć o wyjeździe do Izraela, to kojarzyłam go z biblijnymi miastami no i oczywiście z konfliktem izraelsko-palestyńskim. I właściwie to tyle. Wygooglałam sobie, jakie są najwyższe góry kraju i postanowiłam się tam wybrać, by spędzić trochę czasu na trekingu. Napisałam do Michal, że właśnie tam mogłybyśmy pojechać i wspólnie pochodzić (Michal jest wielką fanką gór). Jednak w jej odpowiedzi wyczułam niechęć. Niby ok, ale ona jednak wolałaby pojechać na pustynię Negew. A konkretnie do Mitzpe Ramon.

Przeczytaj też o tym, jak spędziłam urodziny na pustyni. Tam więcej o atrakcjach Negew Klik!

Tak też zrobiłyśmy i wiecie co? Nie mogę być jej bardzo wdzięczna za to, że mi to miejsce pokazała. Bo też żaden opis, żadne zdjęcie czy filmik na Youtubie nie mogły mi pokazać, jak znakomite jest to miejsce. I jak wejdzie do kanonu moich miejsc ukochanych.

 P1011115

Mitzpe Ramon to niewielkie miasto położone na środku pustyni Negew. Gdy jedziemy tu z północy, z Tel Awiwu czy Jerozolimy, już w mieście Beer Szewa zmieniają się widoki. Znaleźliśmy się na stuprocentowej pustyni. Kierując się na południe czekają nas setki kilometrów podobnych – dla mnie osobiście pięknych – widoków.

Po wjeździe do Mitzpe Ramon czas się obudzić za kierownicą. Gdybyśmy przyspali czekałby nas bowiem niemały wypadek. Spadlibyśmy w pięćsetmetrową przepaść, prosto w największy maktesz świata. Hola, hola – w co? Czym jest maktesz pytacie? Pytałam i ja.

Na szczęście dzień później byłam umówiona z Itaiem, facetem który pracuje tu jako przewodnik i organizuje wycieczki po pustyni Negew. Zgodziliśmy się, że on weźmie mnie swoim jeepem na kilkugodzinną wycieczkę, a ja w zamian wspomnę o nim na blogu. I robię to teraz z wielką chęcią, bowiem człowieka tak zakochanego w pustyni jak ja, mogę nazwać tylko bratnią duszą. On mnie wtedy zaczarował. Wziął do samochodu, upoił jakimiś ziołami i wwiózł do samego środka ziemi. I wtedy też zaczął opowiadać.

 

Co to jest maktesz?

Być może słyszycie czasem o kraterze Ramon. Biii… Błąd! Poprawiajcie każdego, kto mówi o takim miejscu. Ono nie istnieje. Krater jest spowodowany upadkiem meteorytu. Nic takiego na pustyni Negew nie miało miejsca, a już na pewno nie w pobliżu Mitzpe Ramon. To co można tu zobaczyć to maktesz, którego geneza jest zupełnie inna.

Miliony lat temu pustynia Negew była miejscem, gdzie znajdował się ocean. Z biegiem lat… ba… setek tysięcy lat wody zaczęły odpływać i nad poziomem morza ukazało się wzniesienie. 5 milionów lat temu uformowała się dolina Arabah, a nią spłynęły rzeki mające swoje ujście w Morzu Martwym.

Taka rzeka natrafiła na nasze wzniesienie, którego szczyt stanowią twarde skały wapienne i dolomity, ale za to pod spodem znajdują się skały, które powstały 200 milionów lat temu i stanowią nic innego jak miękkie, łatwe do wydrążania skały kredowe i piaskowce.

Rzeka znalazła rozwiązanie i łatwo pokruszyła skały u podnórza góry.

Gdy powstała wystarczająco wielka jaskinia, skały znajdujące się na szczycie nie wytrzymały i po prostu załamały się tworząc coś, co dziś wygląda jak krater. Na samym środku widać ślady dziś najczęściej wysuszonej rzeczki, która miliony lat temu była przyczyną takiej afery.

P1011081

 

Na świecie jest siedem makteszów. Pięć znajduje się na pustyni Negew, dwa kolejne, mniej znaczące, na Półwyspie Synaj. Maktesz Ramon jest największy (40 km długości, 10 km szerokości i 500 m głębokości). Oprócz tego na uwagę zasługuję Maktesz Gadol (10 km długości) i Maktesz Katan (7 km długości).

 

Historie opowiedziane przez Ramon

A więc wyobraźmy to sobie. Stoimy na krawędzi świata w nowoczesnym mieście Mitzpe Ramon. Znajdujemy się 850 m n.p.m. Pod swoimi stopami mamy skały wapienne, które mają dajmy na to 10 mln lat.

Z każdym metrem, który schodzimy czy, jak w moim przypadku, zjeżdżamy w dół, cofamy się też w czasie. Na wysokości 700 m n.p.m. mamy już skały, które mają 50 mln lat. Na 500 m n.p.m 100 mln lat, a na 350 m n.p.m. (czyli na dnie makteszu) mamy wokół siebie krajobraz sprzed 200 milionów lat. Powtórzę – 200 MILIONÓW LAT. Zauważyłam, że mieszkający w Mitzpe Ramon Izraelczycy mają fioła na punkcie serialu Przyjaciele, więc w duchu ich i moich upodobań powiem – Ross byłby wniebowzięty.

P1011070

Co widzimy po drodze? Jakie skarby skrywa tak niezwykłe zjawisko? Oczywiście wiele. Itai w czasie naszej trzygodzinnej wycieczki nie mógł mi pokazać wszystkiego, ale zabrał mnie na teren dawnych kamieniołomów (dziś Maktesz Ramon jest oczywiście parkiem narodowym), pokazał jak barwią pigmenty otaczających nas skał i wytłumaczył, jak służą w branży kosmetycznej. Sama w tutejszym sklepiku nabyłam naturalne cienie do powiek z Ramon. Uwielbiam je!

P1011079

P1011078

Wreszcie wziął mnie do swojej kryjówki. Pod jednym z tysięcy kamieni trzymał znaleziska – zbierane z różnych części makteszu skamieniałości. Pokazywał mi perfekcyjnie zachowane skorupiaki morskie, a nawet małą ośmiorniczkę. Zapewniał przy tym, że gdybym pochodziła po okolicy kilka godzin, sama uzbierałabym niezłą kolekcję.

-Biorę cię tu tylko dlatego, że nie jesteś Izraelką. Wpuszczając tu tutejszego, bałbym się, że mi je zabierze – powiedział, po czym sam dał mi kawałek krzemiennego narzędzia. – Nie ma mowy, żeby wyrzeźbiła je natura.

Ślad życia człowieka w makteszu w prehistorii leży dziś na moim biurku.

P1011087

 

Życie na pustyni Negew

To było kiedyś, dawno, gdzieś w czasach mitycznych. A jak życie w makteszu ma się teraz.

Cóż… są ludzie. To na pewno. Mitzpe Ramon, o którym szerzej będzie kiedy indziej, jest świetną bazą turystyczną, a maktesz świetnym miejscem na treking. Są też ludzie ubrani na zielono. Pustynia Negew okazuje się olbrzymią izraelską bazą wojskową i co chwila przelatuje nad naszymi głowami jakiś przeraźliwie głośny samolot.

 

Itai wręczył mi kawałek wysuszonego zielska.

-Wiesz co to jest? To biblijna róża Jerycha. W Jerozolimie sprzedają ją za 20 dolarów.

Rozejrzałam się dookoła. Wokół mnie rosło co najmniej pięćdziesiąt podobnych niepozornych badyli, a kilkanaście pewnie zdążyłam już podeptać. Itai włożył zmartwychwstankę do wody, a pół godziny później zobaczyliśmy rozwiniętą roślinę.

P1011082

P1011107

Podobny trik zrobił mi z jeszcze jedną roślinką. Dał mi coś co wyglądało jak perła i kazał włożyć do ust. Ufna wobec faceta, którego widzę pierwszy raz w życiu – zrobiłam to. Mówił, że mam trzymać na języku. Jedziemy sobie dalej samochodem, on opowiada kolejne historie, a ja nagle skaczę pod sufit. Mała perełka którą miałam w ustach pękła niczym popcorn. I niczym popcorn rozkwitła na biało.

-Widzisz? Pustynia żyje. Po prostu śpi.

Dając jej wilgotność swojej śliny, obudziłam ją. 

P1011111

 

Życie oczywiście skupia się nad wyschniętą przez większą część roku rzeką. Są rośliny. Jest róża Jerycha i ratema, ale też kilka innych niepozornych krzaków i drzewek. Są też zwierzęta. Koziorożce o metrowych rogach łażą po centrum Mitzpe Ramon i grzebią w śmietnikach niczym koty. Mieszkają tu też gazele, hieny, a nawet piękny lampart arabski, o którym każdy wie, a nikt go nie widział. Brzmi jak kolejny mit tego miejsca.

P1011102

 

Bo to miejsce jest mityczne. Jest jednym z najwspanialszych miejsc, jakie w życiu widziałam. Koniecznie musicie tu przyjechać, jak będziecie w Izraelu. A ja koniecznie muszę tam wrócić.

Pamiętajcie, żeby odezwać się do Itaia. Z ręką na sercu polecam jego wycieczki jeepem, trekingi z nim jako przewodnikiem czy zjazdy na linie w głąb makteszu. Szukajcie Deep Desert Israel. I koniecznie go ode mnie pozdrówcie. Powiedzcie, że wrócę.

P1011016

INFORMACJE PRAKTYCZNE I DALSZA LEKTURA

  • Przeczytaj też: Mitzpe Ramon zaliczyłam do moich 10 ulubionych miejsc w Izraelu (klik!). Jest to super miejsce na trekking, który w Izraelu jest bardzo rozwinięty (klik!). A jeśli interesują was inne pustynie w okolicy, to przeczytajcie o Pustyni Judzkiej, też jest super!
  • Dojazd do Mitzpe Ramon – jadąc z Tel Awiwu lub Jerozolimy wybierzcie autobus. Dojedziecie nimi do Beer Szewa, gdzie przesiądziecie się w autobus do Mitzpe Ramon. Autobusy jeżdżą bardzo często, czeka was co najwyżej godzinna przesiadka w Beer Szewie. Pamiętajcie, że transport publiczny nie funkcjonuje w szabat! Rozkład autobusów znajdziecie tutaj.
  • Hostel w Mitzpe Ramon – na miejscu spałam w hostelu mojego życia Green Backpackers Hostel. Najlepszy nie tylko w Izraelu, ale też w ogóle, wliczając wszystkie w jakich byłam. Ceny zaczynają się od 88 ILS. Inne tanie noclegi w Mitzpe Ramon znajdziecie tutaj
  • Szlaki piesze w Makteszu Ramon – o szlakach napisałam tutaj. W Mitzpe Ramon można nabyć mapki okolicy, które gorąco polecam. 

 

Jedziesz do Izraela? Na blogu jest więcej tekstów o tym kraju. Wszystkie znajdziecie tutaj. A jeśli podobał wam się tekst, to dołączcie do fanów bloga na Facebooku. Tam pokazujemy sobie zdjęcia, dyskutujemy o podróżach i urządzamy konkursy. Jest super!

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

27 przemyśleń na temat “Czy kiedykolwiek stałeś na krawędzi świata?”

  1. ~Kasia pisze:

    Niesamowity opis. I niesamowite miejsce. Przyciąga mnie jak magnes ten Izrael, ale mam chyba ciągle jeszcze więcej obaw niż mocy i chęci żeby tam pojechać… Pozdrawiam!

  2. ~Ann pisze:

    W pierwszej chwili wydawało mi się że będzie o Kanionie Kolorado :)
    Ale nie! I zostałam mile zaskoczona bo świetnie to wszystko opisałaś i pokazałaś, teraz i ja chciałabym stanąć na krańcu świata! Rośliny tam wydają się nieziemskie!

    Pozdrawiam

  3. Uwielbiam Izrael, ale na tamtejszej pustyni jeszce nie bylam – a jednak widze ze warto :)

  4. ~Ewa & Romek pisze:

    Nam się już udało odnaleźć swój „koniec świata”, ale ten Twój brzmi i wygląda baaardzo kusząco! Ląduje więc na naszej liście ;) dzięki!

  5. Niesamowite miejsce! Kiedy wspomnialam o nim mojemu znajomemu z Izraela, to tez go zaciekawilo:) Szczegolnie te roze Jerycha, o ktorych nigdy nie slyszal;) Ostatnie zdjecie, mistrzostwo!

  6. Następnym razem przywieź mi próbkę gliny – zbadam sobie w laboratorium :P

  7. ~Moo Lizard pisze:

    Stałem na krawędzi swojego świata… rzuciłem się w otchłań, która rozpościerała się u mych stóp i pofrunąłem.
    Na dnie doliny znalazłem nowe życie, które jak rośliny na pustyni, przetrwa teraz każde niedogodności….

    Piękna, surowa kraina… i niech taką na zawsze pozostanie. Paradoks pustej, skalistej przestrzeni – zawiera w sobie wszystko, czego człowiek potrzebuje do wyciszenia. Chciałbym kroczyć prze nią dniami i nocami i nie napotykając po drodze innych ludzi, wchłonąć się w naturę.
    Twoje fotografie umacniają we mnie jeszcze jedną myśl, prosta sprawa, ale często umyka w szumie codzienności… jak cenna dla naszego życia jest woda…

    Jeśli zechcesz, zapraszam do poznania krawędzi mego świata. http://transhuman.blog.pl/

  8. ~DoradcaRN pisze:

    Znakomity opis, aż chce się ruszyć z miejsca i w drogę. Kilka lat temu sprzedawałem swoim klientom mieszkanie w Poznaniu, którego właściciele, zapaleni podróżnicy jeździli we dwójkę po świecie. Miałem przyjemność osobiście poznać te niezwykłe osoby, dla których ważniejsze było „być” niż „mieć”. Pieniądze ze sprzedaży mieszkania przeznaczyli na kolejny rok włóczęgi po w Ameryce Południowej. Swoje wojaże dokumentowali zdjęciami umieszczanymi na portalu picassa i własnej stronie internetowej.

  9. ~wiki pisze:

    Gdyby nie błędy literowe i stylistyczne to możnaby nawet uwierzyć… Ale tak? to jakies tlumaczenie googla?
    Michal co chwila zmienia płeć, a autorka ukradla „kawałek krzemiennego narzędzia. Do dziś lezy na moim biurku” i złamała prawo, ktore zakazuje wywożenia artefaktów z Izraela. Zreszta jaki to musi byc podróznik, który przywozi starożytne znaleziska zamiast oddać je do muzeum? Taki grabieżca XIX wieczny z ktorymi sądzą sie teraz Egipt czy inne ograbione kraje? I jeszcze onet to promuje?

    Te cytaty ze zmienną płcią Michal:
    1) „poznałam Michal z Tel Awiwu w ubiegłym roku w lipcu i pierwszy raz zaczęłam myśleć o wyjeździe do Izraela, to kojarzyłam go”
    2) ” Napisałam do Michal, że właśnie tam mogłybyśmy pojechać i wspólnie pochodzić (Michal jest wielką fanką gór)” 3) „Jednak w jej odpowiedzi wyczułam niechęć. Niby ok, ale ona”

    1. Go – ten Izrael. Michal to imię żeńskie. Przecież nie kojarzyłam człowieka z biblijnymi miastami. Cytat podany w komentarzu bardzo niepełny – niemal jak na głównej Onetu. I proszę się nie obawiać – sprawdziłam sprawę legalności. Nijak się to do zabytku nie kwalifikuje. W muzeum to by wyśmiali

      1. ~wiki pisze:

        No, jak miło zobaczyć komentarz autorki. Doczytałam, że jest polonistką:) To powoduje, że mam więcej wymagan:)
        „1) Po wjeździe do Mitzpe Ramon czas się obudzić za kierownicą. Gdybyśmy przyspali czekałby nas bowiem niemały wypadek.
        2) Spadlibyśmy w pięćsetmetrową przepaść, prosto w największy maktesz świata. Hola, hola – w co? Czym jest maktesz pytacie?”
        - Jeśli ‚Michal’ to imie żenskie, to należałoby pisać „gdybyśmy przespały”, „Spadłybyśmy” – itp.. Ale dlaczego wymagać tego od polonistki, ktora podróżuje z Michalą (imię żenskie) i ją NAGLE GUBI:). Albo Michala NAGLE ZNIKA. Bo po dojechaniu to miejsca przeznaczenia autorka pisze:
        „Na szczęście dzień później byłam umówiona z Itaiem, facetem…”. Reszta wydarzeń toczy się już bez Michal, ale za to z Iteiem. Michal wyparowała, albo pojechała osobno, z drugim Itaiem.
        Tu nie daje mi spokoju znów ta polonistyka. Jak to jest, że imienia ‚Michal’ autorka nie odmienia i pisze śmiesznie „zobaczyłam Michal, znalazłam MIchal, zjadłam Michał (o sorki, zagalopowałam się – Autorka nie zjadła, tylko Michal zniknęła, powiedzmy sobie szczerze bez żalu Autorki i też czytelników, bo wszak nikt się o Michal nie upomniał, nawet Ci co mnie upominali:)? Ale za to odmienia imię Itai i wszystko robi już z Itaiem… Jako kobiecie to mi się zdecydowanie nie podoba…:) Martwię się o Michal i wydaje mi się nie w porządku, że Autorka porzuciła Michal z powodu Itai. A z imionami, to może się okaże, iż imion żeńskich sie nie odmienia, ale męskie tak (po izraelsku). Izraelskie to imię?
        Cieszę się też z weryfikacji artefaktu. Skoro w muzeum by się uśmiali, to widocznie to nie jest artefakt. A jeśli Autorka pokazała znalezisko izraelskiemu celnikowi, i on powiedział że ok (no, bo jak inaczej to zweryfikować? można jeszcze jechać do muzeum, ale wtedy trzeba mieć na granicy tę ekspertyzę do okazania). Bardzo się z tego cieszę zatem, że celnik uznał, że to nie jest nic stworzonego ręką człowieka (bo takich rzeczy nie wolno wywozić z Izraela, nie wolno też wywozić kamieni, tak przy okazji). Nie chciałam zresztą o tym pisać, ale jak już doszliśmy to jakim cudem obok siebie leżą skamieniałe skorupiaki (nb ile ich się zmieści pod jednym z tysięcy kamieni?:) z przed 100 mln lat oraz narzędzia człowieka prehistorycznego (jaki to?) z przed 100 tys lat? Nie widziałam też przewodnika, który za darmo obwozi turystki i pokazuje im swoje skarby (pod kamieniem):)

        Moje drogie komentatorki, moi drodzy komentatorzy: napisałam tutaj kilka słów nie z powodu zazdrości (podróż na trekking na pustynię do Izraela na pierwszą tam wizytę to żaden to rarytas, można do Izraela pojechać przecież tylko na lotnisko;) tylko z powodu tego, że jak się coś pisze, to należy to robić starannie. Ciąg myśli, zdania dobrze zbudowane, piszemy po polsku, czytamy to napisaliśmy, nie ma co wymyślać bajek, kosmitów, neandertalczyków, potopu i nieziemskich przewodników – wszystko w jednej opowieści.
        To wszystko z szacunku dla czytelników.
        I, „powodzenia” dla Autorki. Wiki.

        1. ~Agnieszka /Zależna w podróży pisze:

          Odsyłam do słownika języka polskiego. Rozdział o pisowni nazw własnych, część o imionach obcych i zasadzie odmiany. Do reszty nie umiem się odnieść, bo nie chce mi się wierzyć w taką niewiarę.

    2. ~pierniczek pisze:

      Wiki czepiasz się tekstu, choć najwyraźniej masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Sformułowanie „kojarzyłam go” odnosi się do Izraela, a nie do Michal. Zatem nie wiem skąd Twoje twierdzenie, że Michal ciągle zmienia płeć. Czy Twoja krytyka nie wynika przypadkiem z zawiści? Z reguły czepiają się ci, którzy niewiele w życiu wiedzieli, zatem z satysfakcją dokopują tym, którzy mają odwagę wyruszyć w tak fascynującą i niekiedy niebezpieczną podróż. W mojej ocenie ten tekst jest wspaniały. Izrael to niesamowity kraj, prawdziwa Ziemia Obiecana. Niestety byłam tam tylko raz i od momentu powrotu marzę tylko o tym, by tam powrócić. Po przeczytaniu tego tekstu wiem już co powinnam jeszcze w tym kraju zwiedzić. Dziękuje Ci Agnieszko za wspaniały opis tej pustyni.

    3. ~Rafal pisze:

      Wiki, jestes jaskrawym przykladem totalnego ignoranta, ktory pozuje na madrale. Oszczedz sobie trudu i nie komentuj rzeczy, ktorych nei rozumiesz.

      ( brak polskich liter spowodowany przez ograniczenia sprzetowe )

  10. ~PAS pisze:

    Miałem przyjemność oglądania tego wszystkiego o czym tak ładnie piszecie. Zaiste są to wrażenia niebywałe…. I gdyby tego nie psuł widok najcięższego więzienia w Izraelu które usytuowano w środku Pustyni Negev. Na szczęście,jadą do Ejlatu ten widok mija po chwili .Natomiast pustynia pochłania naszą uwagę . Widoki są wspaniałe i niezapomniane….

  11. ~kris pisze:

    Milosniczko Izraela ogladnij reportarz 5 kamer – o tym jak Izraelczycy(okupanci) traktuja gnebia okradaja i morduja Palestymczykow a potem zachwalaj ta holote

    1. Jedno drugiemu nie przeszkadza, prawda? Wszak tekst jest o naturze a nie polityce.

  12. ~brutus14 pisze:

    Jestem na sto procent pewien
    ze w ramach wdziecznosci autorka puscila sie ze swoim
    przewodnikiem !!!

    1. O co się zakładamy? Dobra wygrana nie jest zła. Proponuję by przegrany pokrył koszty prawników i dochodzenia.

      1. ~marek pisze:

        Gratulacje za walecznosc. Tez jestem zafascynowany Izraelem, przejeżdżałem przez tę pustynię,widziałem m.in. Beduinki , ale takich cudów nie. Gratulacje

    2. ~antar pisze:

      brutus14…. nie dość, że to chamska odzywka to i najzwyczajniej durna. Kumasz w czym rzecz ?

  13. Czuję się zahipnotyzowana twoim opisem i tym miejscem.

  14. ~krzysiek pisze:

    jest ok, rób to co lubisz dalej i nie przejmuj się „robalami”, są przecież nierozłącznymi elementami przyrody i otaczającego nas Świata.

  15. ~marie pisze:

    Piękna surowa kraina.Przypomina mi pustynne tereny Iranu ,dla mnie te w Iranie piękniejsze polecam.Dzięki za artykuł i te cudowne zdjęcia.

  16. ~dev pisze:

    Urzekający opis, szczery i emocjonalny.

    Wpadłem tu przez przypadek, podróże to nie moja pasja, Izrael tym bardziej.

    A teraz chciałbym to wszystko zobaczyć na własne oczy! :)

    Ciekawi mnie tylko motywacja do komentowania tych kilku neandertali powyżej…

    Że też takim wszystko musi przeszkadzać…

  17. ~asd pisze:

    sorry za wpis ale niezreczna gra slow. swoja droga, to fajne zdjecia.

  18. ~Maciej pisze:

    Pani Agnieszko – opis świetny. Proszę nie przejmować się ludźmi, którzy niczego w życiu nie dokonali i już niczego nie zrobią. Swój żal i jad przelewają na innych. Byłem 3 razy w Izraelu, ale na razie zwiedzałem główne miejsca turystyczne – zawsze sam, nic zorganizowanego przez innych. To niezwykły kraj, o niesamowitej mieszance przyrody, kultur czy nawet kuchni. A dla każdej marudy i hejtera: film ,,Pięć kamer” obejrzałem. Przykre. Są też filmy pokazujące drugą stronę konfliktu. Ale to nie jest miejsce ani czas na jatkę polityczną. Na pewno wybiorę się jeszcze raz – już myślałem o terenach pustyni Negev, Beer Szeba i Ejlacie. Osobom które się wahają ze względów bezpieczeństwa napiszę tylko jedno – czułem się dokładnie tak samo jadąc tam po raz pierwszy. Wierzcie mi, poczujecie się tam bezpieczniej niż we własnym mieście, pod warunkiem że nie będziecie robić nic głupiego ani wdawać się w jakieś konflikty (znam też takich co to uwielbiają). Zupełnie obcy ludzie pomogą wam jeśli tylko ich o to poprosicie. Tam nie czuć tej zimnej, europejskiej obojętności. Pozdrawiam autorkę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


44 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 34 Google+ 10 Email -- 44 Flares ×