Hebron: mikrokosmos Palestyny

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Za 5 dni będę w Maroku. Jedną ręką się pakuję, jednym okiem czytam marokańskie powieści. Druga para jest zaangażowana w załatwianie ostatnich spraw przy komputerze.
Ale przed wyjazdem chcę zrobić jeszcze jedną rzecz. Napisać o Hebronie.
Dlaczego akurat teraz? Bo to ciężki temat, wymagający dużo informacji. Informacji, które miałam 2 miesiące temu na świeżo, a dzisiaj już się zacierają. Podobnie działają emocje. Na początku były spore – te krytyczne i te współczujące. Dzisiaj jestem już coraz spokojniejsza. Już nie śledzę z wypiekami na twarzy każdego wydarzenia w Izraelu i na Zachodnim Brzegu. Moją głowę zajmują już inne tematy. To jest więc ostatni moment by wrócić do sprawy Hebronu.

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

13 przemyśleń na temat “Hebron: mikrokosmos Palestyny”

  1. ~kami pisze:

    chyba była to najcięższa wycieczka (ale i najlepsza) na jakiej byłam. tylko u nas nic nie można było Eliyahu zarzucić, a i innego przewodnika po stronie Arabskiej mieliśmy i chyba lepszego, bo wiedzę miał też przeogromną…
    a w ogóle to polecam: https://www.facebook.com/BreakingTheSilenceIsrael?fref=ts

  2. ~Ewa pisze:

    Historia tamtych rejonów jest długa i skomplikowana, trudna a jednocześnie ciekawa. Ja jednak mam trochę uraz do Izraela po tym, jak nie zostałam wpuszczona bez powodu do tego kraju więc póki co nie wybiorę się tam by zobaczyć to wszystko na własne oczy.

  3. To jest ta część rzeczywistości, którą ciężko zrozumieć i przetrawić. Pewnych konfliktów nigdy nie pojmę i zdaję sobie sprawę, że nie muszę. Ta część świata zdaje się być tak samo fascynująca, jak niebezpieczna. Mimo wszystko chciałabym to wszystko zobaczyć.

  4. ~Kasia pisze:

    Bardzo ciekawy wpis, bardzo trudny temat. Sama mam nadzieje wybrać się kiedyś na taką wycieczkę. Jeśli jesteś zainteresowana tematem to polecam film “Dzieci Arny” (Arna’s Children). Można obejrzeć na youtube.
    Pozdrawiam :)

  5. ~Jowita pisze:

    Trudny temat, bardzo bolesna historia. Żałuję, że byłam tylko jedeń dzień w Palestynie, bo ciężko mi siędo tego odnieść. Następnym razem też zdecyduje się na taką wycieczkę.

  6. z zaciekawieniem przeczytałam cały post i przypomniały mi się moje zbliżone doświadczenia z innego podzielonego miasta – Sarajewa. każdy próbuje Cię przekonać, że racja leży po jego stronie, a przecież każda strona ma coś na sumieniu. wszyscy zamiast skupić się na przyszłości co chwile rozdrapują rany przeszłości. z drugiej strony na takie konflikty nie ma uniwersalnego sposobu. nie dziwię Ci się, że tego dnia towarzyszyły Ci takie emocje.

  7. Bardzo trudno jest zabrać stanowisko w kwestii Izrael-Palestyna. Mam wrażenie, że my, Polacy, chyba z definicji w pierwszej chwili opowiadamy się za Izraelem, co wynika z naszej historii, religijności, wiedzy (a raczej jej brakiem). Czujemy się jakby związani z tym krajem, bo przecież święta (i dla wielu z nas) Jerozolima, polscy Żydzi, którzy tam zamieszkali, Yad Vashem, itd. Tymczasem, kiedy zaczyna się czytać, zgłębiać temat, pojawia się coraz więcej wątpliwości. Ani jedna ani druga strona nie jest fair wobec drugiej. I – jak napisałaś – nikt nie jest chyba na tyle naiwny, by uwierzyć, że tę sprawę da się rozwiązać tak, aby wszyscy (zwłaszcza Palestyńczycy) byli zadowoleni.
    Mówisz, że to kolejny podobny wpis o Hebronie… Dobrze, że się pojawia, bo jest szansa, że więcej osób się zainteresuje, zastanowi nad sprawą. Powiem szczerze, że podejście Travelling Milady i mówienie „Pewnych konfliktów nigdy nie pojmę i zdaję sobie sprawę, że nie muszę.” bardzo mi się nie podoba. Zwłaszcza to „nie muszę”. Mz jest to przejaw ignorancji i świadomego zasłaniania oczu.

  8. ~Dominik Wach pisze:

    Pani Agnieszko,
    z jednej strony cieszę się, że napisała Pani o Hebronie, że zdecydowała się Pani na to by zobaczyć to miasto od strony nie tylko turystycznej, lecz także tej prawdziwej, ludzkiej. Z drugiej niestety uległa Pani pewnej grze i przyjmowała Pani na wiarę informacje, które są niestety przekazywane w ten sposób, by udowodnić swoją rację.
    Ja osobiście spędziłem 3 miesiące w Hebronie jako obserwator praw człowieka, pracowałem w miejscach o których Pani pisze każdego dnia, rozmawiałem z niezliczoną liczbą Palestyńczyków, którzy cierpią z powodu okupacji, ale i izraelskich żołnierzy i osadników, którzy uważają, że ta okupacja jest zasadna. Rozumiem, że napisała Pani tekst o tym co Pani widziała, usłyszała i odczuwała w Hebronie, ale prosiłbym Panią o przejrzenie mojego bloga pisanego podczas pobytu w tym mieście i zastanowienie się jeszcze raz nad wszystkim tym co Pani widziała i słyszała.
    Nie chodzi mi tu o autopromocję lecz o zrewidowanie uzyskanych przez Panią informacji. Z przyjemnością poznałbym też Pani zdanie po tej lekturze (np. w postaci polemiki na blogu).
    Link do blogu: https://olivesinhebron.wordpress.com/

    Na koniec kilka kluczowych faktów:
    1. Hebron jest miastem palestyńskim, znajdującym się pod izraelską okupacją więc nie można powiedzieć, że jest „Izraelem w miniaturze”. Jest to konflikt izraelsko-palestyński w pigułce.
    2. Szacuje się, że w Hebronie mieszka 150-200 tys. Palestyńczyków i 250-800 żydowskich osadników + 1500 izraelskich żołnierzy, policji i straży granicznej.
    3. Osadnictwo żydowskie na terenach okupowanych jest nielegalne w świetle prawa międzynarodowego.
    4. Z powodu zamknięcia Shuhada St. z części H2 w Hebronie wyjechało ok 30-40 tys. osób (nie ma chyba wiarygodnego źródła), setki sklepów zostało zamkniętych, wiele rodzin musi wchodzić do swych domów przez dachy innych budynków, ponieważ nie mogą chodzić ulicą, przy której stoi ich dom.

    Pozdrawiam

  9. ~tss pisze:

    Ciekawy artykuł, gratulacje :) Polecam: Nieświeckie państwo Izrael – http://www.stachurska.eu/?p=296 .

  10. ~kolo pisze:

    Jakiś czas to jeszcze potrwa ale Palestyńczycy stopniowo zdobywają przewagę demograficzną i Zydzi będą musieli stosować coraz bardziej oczywisty apartheid.

  11. ~Nina pisze:

    Ci ludzie szybciej by do porozumienia doszli gdyby ich religie były naprawdę pokojowe, a nie wrogo nastawione i wręcz nakłaniające do rewanży i dłubania w bagnie przeszłości.

  12. ~Jonny Blair pisze:

    Hi Agness, Great article (thanks to reading it on Google translate!). I did the same tour in 2013 and enjoyed it – very insightful guide and apologies I don’t speak Polish. Safe travels. Jonny

  13. ~Sadeem pisze:

    Bardzo interesujący tekst, pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>