Buty i żurawie

20140826_104753

W logo bloga mam szpilkę.

Trochę oczywiste, prawda? Każdy kto śledzi bloga na jakimkolwiek portalu social media, o tym wie.

Skąd ona się tam wzięła? Po pierwsze, bo chciałam zaznaczyć kobiecość bloga. Po drugie, bo początkowo myślałam, że będę poświęcać dużo więcej miejsca postaci kobiety w podróży, niż to robię. Na samym początku popełniłam dwie „kobiece” notki, jedną o tym czy warto być kobietą podróżującą solo, a drugą o tym, jak jest postrzegana biała kobieta w Azji wschodniej. Potem jednak tematyka trochę upadła. Wiem co prawa, że czytelnicy lubią gdy główny bohater bloga (a więc autorka) jest postacią wyrazistą. Dobrze, jak jest fabuła. Ale im dłużej jeżdżę tym bardziej się przekonuję o tym, że to nie ja chcę się na tej platformie liczyć. O wiele ważniejsze są miejsca, zwyczaje no i ludzie, jakich spotykam.

button_czytaj-wiecej

 

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

3 przemyślenia na temat “Buty i żurawie”

  1. Mimo, ze jesteśmy fanami cięższych butów (Kasia ma Wolfskiny, a Marek Meindle), to mimo wszystko te Merrelle brzmią nieźle :). Czekamy na probe czasu, jakie z Tobą przeżyją :).

    Jaka jest detaliczna cena takiego sprzętu (pytam, bo nie wiem w jakiej kategorii umieścić te firmę)?

    Pozdrawiamy,
    Kasia i Marek z aguadecoco.pl

  2. ~keeeper pisze:

    Dobre buty to podstawa i najlepsi przyjaciele w drodze. Od 4 lat jak jezdze po Europie wykonczylem juz dwie pary, obie niemieckie (ostatnie – Meindla kosztowaly mnie calkiem sporo, a jednak troche zwiodlem sie na wytrzymalosci, po 2ch latach umiarkowanego chodzenia po drogach i gorach kwalifikuja sie do wymiany) i przymierzam sie do zakupu trzeciej – tym razem postawie na cos z demobilu, zobaczymy ile takie wzmocnione wytrzymaja.

    Zawsze mam dwie pary butow ze soba – na nogach i w plecaku, z czego jedna to typowo gorskie, a drugie lekkie sportowe. Wlasnie z tego drugiego typu szczerze moge polecic Nike T-Lite Canvas 9 – podeszwa nie dosc, ze jest miekka i zapewnia stopie komfort to jeszcze wytrzymala ponad wszelkie wyobrazenia – przeszedlem w nich jakies 900km pielgrzymki do Santiago, a wciaz wygladaja prawie (bo jednak tkanina wierzchnia lubi zbierac brud) jak ze sklepu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>