Podlasie – co zobaczyć, ile wydać, jak się poruszać

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wczoraj wieczorem, siedząc z Piotrem na białostockim Rynku, pomyślałam o tym, że nazajutrz rano trzeba wracać. Co za tym idzie, najpóźniej pojutrze należy włączyć komputer, poodpisywać na maile, napisać nowy tekst na bloga i zabrać się za pisanie książki o Bolonii.

Byłam przerażona. Tydzień bez komputera był dla mnie jak wybawienie. Podlaskie wsie i lasy, wycieczki rowerowe i atmosfera romantyczności, i zajadanie się miejscowymi przysmakami sprawiły, że ten tydzień mógłby się ciągnąć w nieskończoność. Niby nic, a jednak wszystko czego potrzeba. I tylko pieniądze w portfelu kończyły się szybciej, niż zaplanowaliśmy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Domy w Supraślu

Ale nie! W Warszawie daliśmy sobie buzi i każdy pojechał w swoją stronę (jesteśmy związkiem na odległość). Ledwo opuściłam Warszawę Centralną, przejrzałam co słychać w polskiej blogosferze i sama ochoczo chwyciłam się za klawiaturę.

Wiecie, co to znaczy? To znaczy, że kocham to, co robię! Po pisaniu ośmiu stron dziennie przez dwa tygodnie owszem, nienawidziłam OpenOffice’a, monitora, mailów i Social Media. Owszem, moje oczy nienawidziły mnie, a nienoszone przeze mnie na co dzień okulary stały się naturalnym elementem garderoby. Ale po tygodniu bez tego głowa pęka mi od pomysłów, a paluszki jakby same stukają.

 

Dosyć jednak tej prywaty. Przejdźmy do tego, co właściwe jest tematyce bloga podróżniczego. Pogadajmy o Podlasiu. O Podlasiu dla laików. Dla mnie.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Meczet w Kruszynianach

Niech ta notka pomoże wam w zaplanowaniu waszej własnej tygodniowej podlaskiej wycieczki. My nie wszystko zrobiliśmy dobrze. Nie zawsze byliśmy przygotowani i nie wszędzie dotarliśmy, gdzie dotrzeć było warto. Ale uczmy się na błędach innych. Pierwsza podlaska notka niech będzie sprawozdaniem, planem, radami jak się przygotować. Kolejne będą dokładniejsze, opisujące konkretne miejsca – takie po mojemu.

 

 

PRZYGOTOWANIA

Wydaje mi się, że wcale nieźle mi poszły. Korzystałam ze strony internetowej Ciekawe Podlasie, dzięki której dowiedziałam się o Krainie Otwartych Okiennic. Nabyłam niesamowity przewodnik „Polska egzotyczna” Grzegorza Rąkowskiego, który prowadzi po polskiej granicy wschodniej. Jest dość naukowy, więc nie dla każdego i nie na każdą okazję. Ale wiem, że skorzystam z niego jeszcze nie raz.

Po Podlasiu krąży mapa tras rowerowych, którą bardzo polubiłam i dużo z niej korzystaliśmy. Polecam też rowery z wypożyczalni mobilnej Perko. Dostępne np. w Budach i w Kruszynianach.

Przed wyjazdem przejrzałam też kilka blogów, które i wam polecam. Zajrzyjcie na blogi Znajkraj i Banita.

Narew - Kopia

Cerkiew w Narwi

 

TRASA

Fakty: Wylądowaliśmy w Białymstoku i momentalnie pojechaliśmy dalej do Trześcianki, gdzie rowerami objechaliśmy okolicę, byliśmy w Narwi, odwiedziliśmy Puchły, Ciełuszki i rzeźbiarza w Kaniukach. Po zwiedzeniu tej malowniczej Krainy Otwartych Okiennic pojechaliśmy do Hajnówki i dalej do Pasieczników Dużych, gdzie mieliśmy nocleg. Kolejnego dnia trafiliśmy do Bud i rowerami zjechaliśmy część puszczy, rezerwat pokazowy żubra, oraz Białowieżę. Rankiem z przewodnikiem weszliśmy do rezerwatu ścisłego puszczy, a potem stopowaliśmy na północ do Kruszynian. Tam rowerkami ruszyliśmy nad granicę z Białorusią i wzdłuż niej pojechaliśmy na północ do Krynek. Ostatniego dnia odwiedziliśmy Supraśl i spędziliśmy wieczór w Białymstoku.

—> zarezerwuj hotel na Podlasiu

kraina otwartych okiennic - Kopia

Ciełuszki

 

Plusy: Moim numerem 1 jest zdecydowanie Supraśl. Każdy kto wybiera się w te strony powinien poświęcić na niego minimum 4 godziny, a najlepiej cały dzień. Klasztor i muzeum ikon to tak zwane must.

Trzeba było zaliczyć puszczę i rezerwat ścisły. W końcu głupio być na Podlasiu, pfu – głupio być Polakiem i nie odwiedzić Puszczy Białowieskiej. Na mnie osobiście zrobiły wrażenie również wioski w Krainie Otwartych Okiennic (zwłaszcza Puchły, Ciełuszki i Kaniuki – dwie ostatnie wioski jeszcze nie na szlaku, ale sama się dziwię czemu. Są znacznie śliczniejsze niż Trześcianka).

Zobacz zdjęcia z Krainy otwartych okiennic. Klik!

No i słynne Kruszyniany. Pan wpuszczający do meczetu daje strawną dawkę wiedzy o polskich Tatarach, a kuchnię po prostu trzeba spróbować. W zaufaniu też powiem, że nie mogłam przestać patrzeć na piękne oczy tatarskiego chłopca, który sprzątał przystanek autobusowy, na którym czekaliśmy.

Przeczytaj o tatarskim cmentarzu w Kruszynianach. Klik!

Minusy: Rezerwat pokazowy żubra to dla mnie zwykłe zoo regionalne. Serce mi się krajało patrząc na klatki żbika i rysia. Biedny wilk zachowywał się jak żebrzący o chleb kundel. No i żubronie – jak się dowiedzieliśmy dziś są sztucznie hodowane tylko po to by je badać i wsadzać za klatkę. Zoo ma oczywiście funkcję edukacyjną, ale dla mnie nie jest to wystarczający pretekst do jego istnienia.

Nasz przewodnik nazwał Krynki jednym z ładniejszych przygranicznych miasteczek. Ojej. Jeśli one są jednym z ładniejszych, to wolę nie odwiedzać tych brzydszych. Wybraliśmy się tam na wycieczkę rowerową i trochę, szkoda było dnia. Jedyne, co mnie urzekło to tamtejszy kirkut, ale to trzeba lubić odkrywać nieobecność kultury żydowskiej (cmentarz wygląda jak zwykłe chaszcze).

Niepotrzebnie też zatrzymaliśmy się w Pasiecznikach Dużych. Trzeba było szybko przejechać nieciekawą Hajnówkę i być jeden dzień dłużej w okolicach Białowieży.

Minusy to też (przede wszystkim) miejsca, których nie widzieliśmy: Tykocin, Bohoniki, zalew Siemianówka. Zabrakło mi też spływu tratwą po Narwi i jakichś kajaczków. I czasu, czasu, czasu. No ale piszę o wycieczce tygodniowej.

 

Optymalnie: Trasa była niezła. Zabrakło całego dnia w Białymstoku i Tykocina. Za długo bawiliśmy w okolicy Hajnówki, no i ta wycieczka do Narwi była dziwnym widzimisię ;) Podobało mi się, ale żadna z niej MUST SEE.

puszcza białowieska - Kopia

Puszcza Białowieska

 

TRANSPORT

Fakty: Pojechaliśmy na Podlasie autobusem. Polski Bus zawiózł nas z Warszawy prosto do Białegostoku. Dalej przemieszczaliśmy się autobusami regionalnymi, raz zapłaciliśmy przewodnikowi by podwiózł nas do kolejnej wioski, kilkakrotnie przyszło nam złapać stopa, a lądując w upragnionej bazie wypożyczaliśmy rowery i jeździliśmy po okolicy.

 

Plusy: Dojazd do Białegostoku i większości miejscowości był wymarzony. Brak samochodu wymógł na nas jazdę rowerami, co zaowocowało gubieniem się w malowniczych zaułkach, wiatrem we włosach i pozytywnym bólem nóg. Każda cerkiewka, ba każda kaplica, stawała się atrakcją, a każdy zatrzymany samochód w czasie stopowania przynosił radość i dodatkowe informacje o okolicy.

 

Minusy: Jednak trzykrotnie mieliśmy problemy. Puchły okazały się być na końcu świata, skończyło się więc na tym, że szliśmy do nich 5 kilometrów na piechotę. Zatrzymując się w wiosce nieopodal Hajnówki, nie mając samochodu okazało się, że jesteśmy bardzo daleko. Najgorszy był jednak dojazd z Białowieży do Kruszynian. Transportem publicznym jechalibyśmy cały dzień. Stopem jakieś cztery godziny, w tym dobre 10 km zrobionych na piechotę. No i minus największy: do wielu miejsc ze względu na brak czasu nie udało się dotrzeć. Chętnie zajrzałabym w inne zakątki puszczy, do których trzeba by podjechać. Nie byliśmy w Bohonikach – bo za daleko. Ominęliśmy Tykocin i Białostockie Muzeum Wsi. Nawet nie wspomnę o atrakcjach przyrodniczych, bo na nie i z samochodem tygodnia by nie starczyło.

 

Optymalnie: Na tego typu objazdowy trip, gdy codziennie śpi się w innym miejscu, jednak sugerowałabym samochód, a na miejscu wzięcie często darmowych rowerów. Nie ma się wtedy uczucia, że coś się traci przez głupią komunikację publiczną.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Droga przy granicy z Białorusią

WYDATKI

Fakty: Wydaliśmy ok. 900 zł na osobę. Dużo? Chyba nie, biorąc pod uwagę fakt, że jadaliśmy jak królowie, a sam dojazd do Białegostoku pochłonął po 200 zł. Dwa razy wypożyczyliśmy rowery po 40 zł za dzień i skorzystaliśmy z usług przewodnika po puszczy (42 zł za godzinę + 20 zł za przyjazd po nas do Bud). Trochę też wydaliśmy w Supraślu za wejście do klasztoru i do muzeum ikon (12 zł za muzeum + co łaska na klasztor)

 

Plusy: Coraz częściej przekonuję się, że aby podróżować naprawdę dobrze, to trzeba wydawać pieniądze. Supraśl nie jest zwiedzony bez muzeum ikon. Białowieży nie można opuścić bez odwiedzenia rezerwatu ścisłego (wstęp tylko z przewodnikiem). Nie żałuję wydatków rowerowych i jedzeniowych – kuchnia podlaska jest atrakcją samą w sobie.

 

Minusy: Przesadziliśmy jednak płacąc za podwiezienie nas z Bud do Narewki (50 zł). Przez przewodnika czuję się trochę oszukana, jako że umówiliśmy się na trzy godziny, a niepostrzeżenie wycieczka trwała 4, czego sami nie zauważyliśmy i dowiedzieliśmy się o tym przy płaceniu. Być może w jakiejś restauracji przesadziliśmy z wielkością dania, szczególnie ja – można było wziąć pół porcji, więc trzeba było brać pół porcji.

Przeczytaj o kuchni Podlasia. Bardzo smaczny wpis! Klik!

Optymalnie: W sumie… było optymalnie.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Supraśl

 Informacje praktyczne

W czasie wycieczki spaliśmy codziennie w innym miejscu. Oto niektóre z nich:

Puszcza Białowieska: Sioło Budy. Jeden z najsłynniejszych hoteli w okolicy, w którym śpimy w domkach zrobionych na wzór tych tradycyjnych. Mieści się tu restauracja z tradycyjnym jadłem, a wystrój wnętrz jest po prostu bajeczny! Polecam!!!

Białystok: Villa Margo. Nowy zadbany pensjonat nastawiony na turystów budżetowych. Bardzo przyjemne pokoje, a dużym plusem jest ogólnodostępna kuchnia. W niektórych pokojach kominek w pokojach :)

W Białymstoku spędziliśmy też jedną noc w Atelier Częstochowska, gdzie czuliśmy się wyśmienicie! Nowoczesne, estetyczne, z małymi prezentami, jak jabłka czy cukierek na poduszce. Powiedziałam Piotrowi wtedy: moje mieszkanie mogłoby tak wyglądać!

Być może zainteresuje Cię też:

–> 7 powodów, by spędzić na Suwalszczyźnie już najbliższy weekend

–> Kuchnia Podlasia, kuchnia Suwalszczyzny

–> Kraina otwartych okiennic – czyż nie brzmi magicznie?

Podobał Ci się ten tekst? Dołącz do fanów bloga na Facebooku i bierz udział w dyskusjach, konkursach, a przede wszystkim odkrywaj z nami świat.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

109 przemyśleń na temat “Podlasie – co zobaczyć, ile wydać, jak się poruszać”

  1. ~Piotr pisze:

    Dlaeczego osoba „z wykształcenia polonistka” używa takich słów: „to tak zwane must”, „ale żadna z niej MUST SEE”, „Na tego typu objazdowy trip”?

    1. Bo w języku najpiękniejsze jest to, jak się zmienia. Tutaj mamy do czynienia z językiem internetu, językiem blogowym. Nie piszę tu w taki sposób, jak w książkach czy publikacjach naukowych. Kontekst jest niezwykle istotny.

      1. ~Gosia pisze:

        A czystość języka zawsze ważniejsza od kontekstu – tego uczą na DOBRYCH studiach.

        1. Uczą o wielu szkołach – tych konserwatywnych i liberalnych. Ja jestem zwolenniczką tej liberalnej. Ale piękno ludzi, podobnie jak piękno mowy, leży w tym, że różnimy się opiniami :)

    2. ~Alima pisze:

      Hej! Będziemy z meżęm jechali na Podlasie. Kojarzycie dobry kantor w Białymstoku? Nie wiem na który się zdecydować

  2. ~Jan R pisze:

    Zwiedzałem już Podlasie. Jest piękne, wyciszone i kolorowe. Tak jak na fotografiach zamieszczonych powyżej. Zachwyca klimatem, gościnnością i otwartością rdzennych podlasiaków. W sierpniu bylem w Gródku. Bardzo schludne i spokojne miasteczko, mili ludzie, pyszne obiady, poczęstunek z regionalnych potraw. Pyszne były też maliny z ogrodu. Jan R.

  3. ~Poganin pisze:

    Supraśl w jeden dzień ? To trochę za mało. Żeby zwiedzić Supraśl i okolicę trzeba przynajmniej tydzień: Królowy Most, arboretum w Kopnej Górze, szlak Powstania Styczniowego, szlaki w Puszczy Knyszyńskiej…

  4. ~SEB pisze:

    Kurczę, jak się zamieszcza jakieś ciekawe zdjęcia, to się je PODPISUJE.

    1. Agnieszka Ptaszyńska pisze:

      Nie sądziłam, że notka dotrze do tak szerokiej publiczności – miała być tylko zapowiedzią kolejnych. Ale skoro się tak stało, to słuszna uwaga – podpisuję

  5. ~emef pisze:

    ja zamiast „(… za przyjazd po nas do Budów)” napisałbym … do Bud

    1. Agnieszka Ptaszyńska pisze:

      poprawione

  6. ~Krysia pisze:

    Ja w tym roku również odwiedziłam Białowieżę, Kruszyniany i Otwarte Okiennice :) U mnie najważniejszym punktem były kulinaria no i wycieczka trwała tylko 2 dni ale widzę, że odczucia mamy podobne i te negatywne – rezerwat pokazowy żubrów i te pozytywne :)

    Pozdrawiam!

  7. ~semis pisze:

    Znowu spreparowane zdjęcia, gdyż gdyby zdjęcie pokazało więcej, aniżeli 2 domy, to byłaby to katastrofa pewnie. A te 2 domy, czym tu się zachwycać ? A czy jest tam jakaś na poziomie infrastruktura turystyczna: restauracje, takie że po zjedzeniu nie ma zaburzeń, hotele, zajazdy, etc ? Dopóki tego nie ma, to ten rejon najlepiej oglądać na zdjęciach, albo niech spragniona wrażeń młodzież, niech się tam wybiera.

    1. ~marek pisze:

      Zapraszam do Supraśla, zdjęcie zrobione na ulicy w centrum, ale nie jestem pewny czy to zdjęcie jest PAni która pisała tekst, dożo domów na tamtej ulicy jest wyremontowanych. a co do hoteli i restauracji?? zajedź i sie przekonaj lub chociażby wpisz w google bo jak na około 5 tysięczne miasteczko jest tam około 5 hoteli w tym 2-3 są ze spa, jeden z basenem,bary, restauracje rowery, obok plażą, całkiem sporo atrakcji, a no i jeżeli to CIebie interesuje jest też biedronka i orlen:D

      1. Tak, zdjecie moje. Zdecydowana większość znajdujących się na blogu zdjęć jest autorstwa mojego lub towarzyszących mi w podróży osób. Jak jest inaczej, to zawsze zaznaczam.

    2. ~jk pisze:

      Zapraszam wszystkich kochających ciszę i spokój do zwiedzania również Biebrzańskiego Parki Narodowego, w szczególności Czerwonego Bagna oraz Doliny Biebrzy. Jako miejsce do zatrzymania polecam położony nad jeziorem pensjonat we wsi Tajno Podjeziorne.

  8. ~Kasia pisze:

    Szkoda, że nie byliście na Bugiem :) Przepiękny Mielnik, Drohiczyn… Lokalne miasteczko Siemiatycze. Koniecznie Święta Góra Grabarka.
    Podlasie jest przepiękne. W sam raz na weekendowy wypad dla tych, którzy chcą odpocząć od dużego miasta, pooddychać świeżym powietrzem, pocieszyć się zielenią. Tam czas płynie inaczej. Spokojniej.
    Jest tanio. Kuchnia smaczna. Ludzie życzliwi.
    Jako transport polecam własne auto, do którego można zapakować rowery. Transport publiczny w powiecie siemiatyckim niestety kuleje :/

    1. ~renata pisze:

      Potwierdzam Podlasie jest cudne. Domy drewniane, spokój, pyszny chleb. Jak byłam mała to co roku jeździliśmy na wakacje do Czeremchy, w tym roku pojechałam na urlop w lipcu po 14 latach, nic się nie zmieniło, jest tam cudownie. Bez telefonu, internetu, tylko zwiedzanie okolic. A w Białymstoku to miejscami miałam wrażenie jak bym się cofnęła o 20 lat wstecz.

  9. ~jach pisze:

    Z tymi kosztami dojazdu do Białegostoku to chyba lekka przesada :) Polski Bus w najdroższej wersji to 25 zł+1 zł rezerwacja. Czyli w obie strony max 52 zł. Skąd te 200 zł?

    1. Jechałam z Leszna w Wielkopolsce. Najpierw bilet do Poznania, potem do Warszawy – tu się uzbierało 70 zł.

  10. ~CruelLeek pisze:

    Z całym szacunkiem, ale język wypowiedzi – tym bardziej, jak na filologa – wielce niezadowalający pod względem poprawności językowej: błędy!

  11. ~plusik36 pisze:

    Hajnówka teraz jest tylko do przejechania. Jedyna atrakcja to bar U Miszy został zniszczony. Sam bar to taki skansenik socrealizmu ale właściciel to barwna postać. Szkoda że przestał istnieć. A teraz tylko najwyżej zakupy w celu uzupełnienia zapasów i dalej do Białowieży

  12. ~Alicja pisze:

    Podlasie to wyjątkowe miejsce na Ziemi; jeździmy tam (2 osoby) od kilku lat, czasami na dłużej, a czasami tylko na kilka dni. Zawsze wracamy wypoczęci, zadowoleni i szczęśliwi, że znowu tam byliśmy. Wspaniałe powietrze, piękne przestrzenie, Puszcza i cudna cisza. Zapraszam do obejrzenia paru amatorskich zdjęć tu: http://mozgojazda.wordpress.com/2014/09/10/puszcza-nigdy-nie-spi/

  13. ~Jacek pisze:

    Przejazd tam i z powrotem z Katowic do Białegostoku pociągiem z rowerami i miejscówką 154 zł. Polecam podróżowanie rowerami jest dużo tras rowerowych i będzie coraz więcej. W sierpniu jeździliśmy rowerami od Gdańska przez Mazury i Podlasie do Białegostoku 925 km w 11 dni. Oprócz ruchu dla zdrowia można spokojnie podziwiać okolicę i wdychać powietrze przesycone aromatami pól, łąk i lasów. Zwiedziliśmy też wiele z ciekawostek Podlasia. Zgadzam się jeżeli chodzi o rezerwat pokazowy żubra, rezerwat ścisły w Puszczy Białowieskiej z przewodnikiem to typowa masówka, Supraśl zgadzam się, Bohoniki to strata czasu, Kruszyniany tak i polecam spotkanie z Panem Adamem Iliasiewiczem właścicielem agroturystyki „Perła Kruszyniany”, pominięcie Tykocina to faktycznie błąd. Jeżeli na podstawie wspomnianych wyżej publikacji była planowana trasa, to jakieś nieporozumienie.

  14. ~chłop dojeżdzający pisze:

    Na przyszłość polecam zapomnianą przez Boga, historię i samorząd wieś Ozierany Małe gm. Krynki, a zwłaszcza materiały w internecie na fotopolska.eu i porannym. 500 lat historii. Kiedyś mieszkało tam ponad 200 osób. Dzis tylko 6. Przetrwały tam carskie serwituty – zwane dziś Wspólnotą pastwiskową wsi Ozierany Małe. Pozostałość po uwłaszczeniu chłopów w 1861 r. przez cara Aleksandra II. Oaza ważek, motyli, trzmieli, pszczół. Miód tam najzdrowszy w Polsce. Chaty liczą po 150 lat. Wciąż żywa jest tam legenda o smoku ozierańskim, potomkach Jaćwingów, Tatarów, ale przede wszystkim zwykłych ludziach – chłopach ( nazwa nielubiana) , przepraszam – rolnikach. Jeszcze można tam pokosztować i kupić świętą roślinę – ekologiczną w pełnym tego słowa znaczeniu : TOPINAMBUR – słonecznik bulwiasty. Warzywko pochodzące z Kandy, poprzednik ziemniaka. Panaceum przeciwko chorobom cywilizacyjnym jak cukrzyca, nowotwory. Poświęcona w 1614 roku przez papieża – jako bulwa, która miała Europę uwolnić przed klęska głodu. Z topinamburu alkohol można robić. Ze 100 kg wychodzi 9 litrów spirytusu. Tylko, że gorzelnictwo w RP jest zabronione.

  15. ~chłop dojeżdżający pisze:

    Na przyszłość polecam zapomnianą przez Boga, historię i samorząd wieś Ozierany Małe gm. Krynki, a zwłaszcza materiały w internecie na fotopolska.eu i porannym. 500 lat historii. Kiedyś mieszkało tam ponad 200 osób. Dzis tylko 6. Przetrwał tam relikt feudalizmu – carskie serwituty – zwane dziś Wspólnotą Pastwiskową wsi Ozierany Małe. Pozostałość po uwłaszczeniu chłopów w 1861 r. przez cara Aleksandra II. Oaza ważek, motyli, trzmieli, pszczół. Miód w Ozieranach Małych najzdrowszy w Polsce. Chaty liczą po 150 lat. Wciąż żywa jest tam legenda o smoku ozierańskim, potomkach Jaćwingów, Tatarów, ale przede wszystkim zwykłych ludziach – chłopach ( nazwa nielubiana) , przepraszam – rolnikach. Jeszcze można tam pokosztować i kupić świętą roślinę – ekologiczną w pełnym tego słowa znaczeniu : TOPINAMBUR – słonecznik bulwiasty. Warzywko pochodzące z Kanady, poprzednik ziemniaka. Panaceum przeciwko chorobom cywilizacyjnym jak cukrzyca, nowotwory. Poświęcona w 1614 roku przez papieża – jako bulwa, która miała Europę uwolnić przed klęska głodu. Z topinamburu alkohol można robić. Ze 100 kg wychodzi 9 litrów spirytusu. Tylko, że nielegalne gorzelnictwo w RP jest zabronione.

    1. Agnieszka Ptaszyńska pisze:

      Byliśmy :) Ale nie mieliśmy tej wiedzy, choć słomiane rzeźby zostały sfotografowane ;)

      1. ~chłop dojeżdżający pisze:

        To fajnie, że „ozierańskie baby” nie uszły uwadze i zostały utrwalone. Są one zrobione ze starych, pustych wierzb, co to miały ponad 100 lat i nie jeden dzięcioł jak i diabeł w nim hasał . Teraz swoje siedziby mają w nich pszczoły samotnice, trzmiele,muchówki a przy ziemi jaszczurki i ropuchy. Jest nawet relacja o tych „Babach” co to zabłąkanym turystom wskazują drogę. Do niedawna była tabliczka z zaproszeniem do bezpłatnego skorzystania z plantacji malin, strączków grochu i lendźwiana ( groch ruski , lub soczewica podlaska), ale „dobrzy ludzie” wykorzystali ją w nieznanym mi celu…. MOze trafil sie fetysz albo kolekcjoner….
        Ozierany Małe – Jeziorany leżą w prastarym Księstwie Czarnej Rusi, później było to Wielkie Księstwo Litewskie. Reczpospolita Obojga Narodow. Dawna gubernia grodzieńska, powiat grodzieński po I wojnie đwiatowej. Właściwie to resztka utraconej Grodzieńszczyzny. Tutaj II woja światowa i okupacja sowiecka + niemiecka+ sowiecka trwała 9 lat. Powróciły w RP w dniu 25.05.1948 r. Szkoda, że w Ozieranach nie zajechaliście nad graniczną rzekę Świsłocz. Piękne widoki. Budki straznicze chroniace imperium ostatniego dyktatora Europy. Jej biegiem, gdyby nie granica można byłoby dopłynać kajakiem do Niemna, a później do Bałtyku. To teren dawnej Puszczy Swislockiej , znajdzwane sa tu szczatki turow .
        Ozierany to kraina proroków. Miał tutaj swoich wyznawców prorok ILIA KLIMOWICZ. Leczyl kobiety z bezplodnosci modlitwa…… Sowieci go zabili w 1939 r. jako bialoruskiego Boga. Mamy po nim teatr WiERSZALIN. W lipcu 1944 miala miejsce duza bitwa . Szczatki sowieckich zolnierzy jeszcze tkwia w torfowiskach doliny i to tysiace…..Poranne mgly przpominaja tych niepogrzebanych nieszczesnikow…….
        Dwa film były tu kręcone ” Daleka droga” w 1973 , produkcja polsko-włosko-węgierska. Z polskimi aktorami jak Englert, Machalica. Temat o chlopach panszczzynianych wg Iwana Turgieniewa i F.DOstojewskiego, oraz prorok ILiaę z Trela w roli glownej.w 1993. Mieszkancy grali statystow, czyli jest to wies filmowa.

  16. ~Bieszczady pisze:

    Ładnie ale najlepsze prace starych przedwojennych Cieśli znajdują sie w Bieszczadach i okolicach ;)

  17. ~jjo pisze:

    Podlasia nie mylić z Południowym Podlasiem. Zawsze mnie to drażni jak Biała Podlaska jest mylona z Bielskiem Podlaskim , Białymstokiem , a nawet lokowana koło Suwałk. Suwalszczyzna to już nie Podlasie i nie powinna być kojarzona z Podlasiem. Co prawna po reformie adm. znalazła się w woj białostockim, które jest Podlaskim z nazwy ale to już nie Podlasie. Zachęcam do przestudiowania mapy – okaże się wówczas że miejscowości o nazwie „Podlaski/Podlaska” wcale nie leżą w województwie Podlaskim. Południowe Podlasie jest odrębnym kulturowo miejscem , może trochę podobnym do Białostocczyzny, ale jednak innym i również wartym zwiedzenia. Zachęcam do odwiedzenia Południowego Podlasia – Janów Podlaski – Kodeń Leśna Podlaska , „Szwajcaria Podlaska” i inne. Pozdrawiam.

  18. ~jancet pisze:

    Tekst ciekawy, tylko nazwa mocno nieścisła. Supraśl, Białowieża, Kruszyniany NIE LEŻĄ na historycznym Podlasiu. To już przedrozbiorowa Litwa.

  19. ~Ela pisze:

    Dzięki za te wiadomości. Marzę od kilku lat o wycieczce na Podlasie. Teraz jeszcze bardzie się nakręcam.

  20. ~maja chogori pisze:

    Mnie najbardziej podoba się Kraina Błękitnych Cerkiewek, błękitnych malowniczych cmentarzy, błękitnych kapliczek i błękitnych krzyży na rozstajach polnych dróg. Dla Tatarów i Mongołów ze Złotej Ordy Batu-chana, kolor błękitny był kolorem świętym. Był symbolem nieskończonego nieba, bóstwa – Tengri. No i Góra Grabarka, z tysiącami wotywnych krzyży, spłowiałymi przez deszcze, słońce i wiatr. Zrobiłam o tej fascynującej krainie dwie wystawy fotograficzne, szkoda, że tam nie mieszkam.

  21. ~podlasie pisze:

    A ja bym jeszcze proponowała koniecznie przejść się szlakiem ekumenicznym w Kruszynianach i zajechać do Poczopka. A gdzie na trasie zniknęła Łomża, Sokółka, Różanystok, Augustów, Studzieniczna, Suchowola i centrum Europy? Tygodnia za mało:) http://atrakcjepodlasia.pl/atrakcje-turystyczne.htm

  22. ~B.~~ pisze:

    W sierpniu po raz pierwszy dotarłam na Podlasie. Spędziliśmy tam z rodziną zaledwie 2,5 dnia ale Podlasie nas zachwyciło… Nocowaliśmy w agroturystyce Maciejówka w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej. Cisza, spokój i jakieś 2 domy w zasięgu wzroku. Jeden dzień poświęciliśmy na meczety (Bohoniki i Kruszyniany) plus Sokółka (biegiem) i Krynki (no cóż – wrażenia podobne jak autorki bloga). W Kruszynianach był fantastyczny przewodnik, za to jedzenie w Tatarskiej Jurcie trochę wg mnie przereklamowane, a ponieważ to było sobotnie popołudnie to już wielu dań z karty brakowało. Następny dzień był bardziej „przyrodniczy” – tzn. Silvarium w Poczopku, arboretum w Kopnej Górze i na koniec Supraśl. A przez cały czas za oknami samochodu lasy, łąki i zagubione wśród nich wsie- staraliśmy się jeździć jak najbardziej bocznymi drogami ( mimo, że samochodem, a nie rowerami). Wracając udało nam się jeszcze zahaczyć o Tykocin (na prawdę warto) – w zamku kolejny fantastyczny przewodnik – historię Polski w pigułce dzieci lepiej poznały ( i zapamiętały!) niż przez parę lat szkolnej edukacji. Niestety nie wiem jak Pan miał na imię ( miał charakterystyczne długie włosy) – ale serdecznie pozdrawiam (może przeczyta ;). Tykocin, Sokółka i Supraśl to must see dla miłośników filmów ” U Pana Boga w ogródku” i „U Pana Boga za piecem”. W Tykocinie jedliśmy obiad w filmowej restauracji – szkoda tylko, że o tym nie ma tam ani słowa.

  23. Cieszę się, że moje posty pomogły Ci w planowaniu wizyty w tym przepięknym zakątku Polski. Często podróżuję na drugi koniec świata, ale 2 tygodnie samotnej jazdy rowerem wzdłuż wschodniej granicy, pozwoliło mi odkryć na nowo uroki kraju. Miejsca są piękne, jednak esencją tego wyjazdu byli dla mnie ludzie. Mieszkańcy tych rejonów są fantastyczni! Wiem, że za rok tam wracam! I serdecznie polecam wędrówkę rowerową.

  24. ~Perko pisze:

    Dziękujemy za skorzystanie z naszej oferty / wypożyczenie rowerów/. Wypożyczalnie „Perko bikes rental” powstały w tym roku i miło nam jest ,że chociaż trochę przyczyniliśmy się do uatrakcyjnienia pobytu na Podlasiu.
    Nadmieniam ,że posiadamy także stacjonarne wypożyczalnie w Tykocinie- „Alumnacie” i w Supraślu- „Borowinowym Zdroju”.
    W następny roku chcemy rozszerzyć ofertę o wypożyczalnie kajaków. I zaproponować wycieczkę rowerową Białystok – Tykocin -Supraśl-Kruszyniany- Białowieża . Powrót kajakami do Tykocina lub Białegostoku.
    Zapraszamy Panią ponownie na Podlasie i prosimy o kontakt. Na pewno zaproponujemy specjalną ofertę.
    Czy możemy umieścić Pani opis wycieczki /ze zdjęciami/ po Podlasiu na naszej stronie http://www.perkowscy.com ?
    Serdeczne pozdrawiamy
    A. L. Perkowscy

  25. ~Vojtek pisze:

    Witam!
    Link dostałem od znajomej z Krakowa. Od półtora miesiąca przebywam w Suwalskiem. W okolicy Lipska. Niektórzy piszą LIPSK NAD BIEBRZĄ. Mogę tu być znacznie dłużej. Zobaczymy jak wyjdzie. na razie bardzo mi sie podoba. Odpoczynek od ASFALTOWEJ DŻUNGLI jaką jest Warszawa. Wszystko tu mi się podoba. A najbardziej uprzejmi ludzie, cisza, spokój. I pobyt opisuje na swoim blogu. Serdecznie zapraszam.
    Warszawiak rodowity na wsi.

  26. ~Mama pisze:

    Ale pięknie piszecie o Podlasiu. Pierwszy raz byłam kilka lat temu z racji ze nabyłam bardzo podlaskie nazwisko. Mój mąż zupełnie nie rozumiał skąd moje zachwyty. On opuścił ” podlaską dziurę” ponad 20 lat temu. A mnie urzekły te miejsce jakże inne od mojego rodzinnego Śląska. Kruszyniany – szok przeżyłam – bo książę Karol tam był z wizytą – a ja tylko z racji nazwiska pojechałam. Białystok nie zrobił na mnie dobrego wrażenia, bo to jak Katowice z mojego dzieciństwa. Ale gdzieś tam w głowie próbuję zaplanować odkrywanie Podlasia z całą rodziną. Chciałabym pokazać dzieciom coś innego niż New York, bo tu mieszkamy. Informacji szukam w sieci, bo od męża niczego się dowiedzieć nie mogę :-)

  27. ~Elmes pisze:

    polecam Supraśl, piękne miasteczko, polecam co najmniej na cały weekend a nie na 4 godziny ;)

  28. ~Małgorzata pisze:

    Świetne zdjęcia i tekst! W ogóle Podlasie jest piękne i tajemnicze, byłam i również zamierzam stworzyć małą relację na mojej stronce Fb, gdzie serdecznie zapraszam! Jeśli mogę zostawiam adres i zapraszam do odwiedzin
    https://www.facebook.com/recipefortrip
    Pasjonatka podróży, nie tylko kulinarnych
    M.

  29. Pozdrawiam Agnieszkę i cieszę się z tak dużego blogowego sukcesu Podlasia. To moje rodzinne strony. Od 15 lat jeżdżę po świecie, ale zawsze tu wracam. Polska egzotyczna, piękna, ale ciągle niedoceniana. A szkoda. Na moim blogu więcej o Podlasiu, m.in. duch puszczy, czyli samogon z Podlasia oraz dlaczego Sylwestra obchodzimy tu dwa razy: http://krzysztofmatys.blog.onet.pl/tag/podlasie/

  30. ~Mokol pisze:

    Supraśl, chociaż jest bardzo małym miasteczkiem, pełny jest pięknych atrakcji oraz zabytków. Aż szkoda byłoby którekolwiek z nich pominąć, a o to z kolei zdecydowanie nietrudno, kiedy podróżuje się po mieście samochodem. Biorąc pod uwagę strukturę oraz wartości Supraśla, warto jednak przerzucić się na całkowicie inny środek lokomocji. Jest w czym wybierać, gdyż uroki tego miasta można eksplorować zarówno metodą wodną, jak również metodą lądową. Na szczególną uwagę w Supraślu zasługuje przede wszystkim monastyr. Budynek ten jest przedmiotem największej dumy tego niewielkiego podlaskiego uzdrowiska. Absolutnie warto bowiem tu przy okazji nadmienić, że Supraśl nie jest zwykłą kilkutysięczną miejscowością. Ze względu na brak ośrodków przemysłowych, florę, faunę oraz mikroklimat, uznaje się je za uzdrowisko, co sprawia, że jeszcze bardziej warto wybrać się do niego w podróż, by pooddychać świeżym powietrzem. Natomiast jeżeli chodzi z kolei o oddychanie owym świeżym powietrzem, to nie ma pozytywniejszej możliwości jak kajak czy rower. Wiadomo jednak przecież, że nikt nie będzie wybierał się na wakacje z własnym rowerem – a tym bardziej – z własnym kajakiem. Czy ten kłopot da się jakoś rozwiązać? Ależ oczywiście, że tak. Już wyjaśniamy w jaki sposób. Rozwiązanie jest bardzo proste, oczywiste oraz efektywne. Wystarczy wyłącznie skierować swoje prężne kroki w stronę naszej wyjątkowej wypożyczalni. Proponujemy sprzęt w doskonałym stanie oraz korzystne ceny. U nas dostaniesz wszystko: od łodzi, do roweru. Odwiedź naszą stronę i zaznajom się z naszą ofertą oraz cenami wynajmu. Na pewno nie pożałujesz. Zapraszamy serdecznie do nas oraz do Supraśla. Warto zajrzeć http://www.wypozyczalnia-suprasl.pl

  31. ~okiemalexa pisze:

    Dobrze napisane i przyjemnie się czyta. Od dłuższego czasu rozważam wyjazd w tamte strony i chyba na najbliższą wiosnę się zdecyduje. Pozdrawiam!

  32. ~Monika pisze:

    Aga, jak zwykle wyczerpujący post pełen informacji i blogów do poczytania :D za to Cię uwielbiam, że nie szczędzisz podawania linków:)
    Piękne te budynki (kościół i meczet szczególnie) chyba się zakochałam w Podlasiu… Pozdrawiam:)

    1. dzięki Monika. Wiesz, ja właśnie za to cenię internet – nie trzeba, jak w książce, wszystkiego przepisywać, by wyczerpać temat, ale wystarczy podlinkować – inny blog, stronę czy nawet prywatną firmę, bo czemu nie. Blogerzy popadają w manię „cenienia się” i nie oddawania linków za darmo. Ale czy to na pewno dobra droga? Czy nie zabija to internetowości?

  33. ~Tripeconomy pisze:

    Świetne zdjęcie i piękny widok. Mam nadzieję, że kiedyś tam dotrę. Swoją drogą – dobry artykuł, pełen pomocnych informacji. Miłego dnia i nie przestawaj podróżować.

  34. Trzeba rozpromować za granicą ;)

  35. ~DawidM pisze:

    Świetny artykuł! Zdecydowanie się przyda.

  36. W te wakacje wybieram się na taką oderwaną od technologii wycieczkę po wsiach. Dziękuję za dodatkową inspirację tym wpisem. Prawdę mówiąc byłem zaskoczony obszernością relacji. Nie czytałem Twoich przewodników, ale czuję, że są dobre. Dziękuję za wysiłek włożony w blogowanie. Byc może do zobaczenia gdzieś w drodze.

    1. dzięki za super opinię :) staram się.

  37. ~Natalia pisze:

    Podlasie to prawdziwa magia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>