Rimini spoza utartych szlaków, albo o tym jak się niespodziewanie zakochałam

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Rimini. Samo to słowo przez lata powodowało u mnie zniechęcenie. W wyobraźni widziałam plaże bez metra wolnej przestrzeni, pijanych wyrywaczy na jedną godzinę, no… góra noc, komerchę, języki rosyjski i niemiecki częściej słyszane niż włoski, i nieustającą, niegasnącą imprezę, która trwa cały tydzień. Plan wyjazdu do Rimini widzę mniej więcej tak:

  1. upić się w autobusie
  2. w Rimini wyjść na imprezę
  3. wstać na drugi dzień o 13 i iść na plażę
  4. zacząć pić ok. 16
  5. powtarzaj punkt 2-4 6 razy
  6. gdzieś pomiędzy zastąp jednego dnia plażę na San Marino

Czy się pomyliłam? Pewnie nie aż tak bardzo. Faktycznie, większość turystów jedzie do Rimini właśnie z takim nastawieniem. Dla wielbicieli dobrego rytmu jest to zresztą nie lada gratka. W Rimini występują najlepsi DJ-e na świecie, a raz na jakiś czas odbędzie się też inny koncert najlepszych lotów (kilka dni przed moim przyjazdem był o ile się nie mylę koncert System of a Down. Cóż, gdybym o tym wiedziała, to sama chętnie bym się wybrała).

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

7 przemyśleń na temat “Rimini spoza utartych szlaków, albo o tym jak się niespodziewanie zakochałam”

  1. ~Krzysztof pisze:

    „Rimini. Samo to słowo przez lata powodowało u mnie zniechęcenie”. Mam tak samo :) Dlatego wybieram pogranicza Europy. Ciekawe, ambitne… Blisko i egzotycznie. Armenia, Gruzja, Albania, Mołdawia… Polecam: http://krzysztofmatys.blog.onet.pl/

  2. Kurczę pięknie !!! Naprawde ,miedzy ja sie tam wybiorę

  3. Rimini to taka mekka studentów – każdy szanujący się podróżujący imprezowicz choć raz w życiu wybiera się tam na „zwiedzanie”. ;) Intuicyjnie zawsze omijałam je szerokim łukiem, choć z nadmiaru opowieści znajomych mam wrażenie, że byłam tam nie raz.. Twoje zdjęcia są przepiękne, dobrze spojrzeć na to miejsce pod innym kątem.

  4. ~kami pisze:

    Też przy jednej z wizyt w Rimini parę lat temu trafiłam na tą uroczą, typowo włoską część miasta i zachwyciła mnie tak samo jak Ciebie. ale chyba dobrze, że póki co niewiele osób o niej wie, dzięki temu zachowuje swój urok, czego o plaży i okolicy nie można powiedzieć…

  5. ~rosik93 pisze:

    Wybieram się tam w kwietniu, więc tak z ciekawości poszukuję ciekawych informacji nt. tego miasta i sąsiadujących z nim. Rimini na twoich zdjęciach jest boskie! Uwielbiam takie klimaty! Już nie mogę się doczekać :)

    1. Ale bądź ostrożny. Owszem ta część Rimini jest przeurocza, ale okolice plaż są przerażająco zatkane. A o okolice pytaj śmiało, bo znam je dość dobrze :)

  6. ~Karolina pisze:

    Jakbym czytała siebie! Miałam dokładnie takie same odczucia na temat Rimini. Pojechałam tam trochę od niechcenia, bo „najbliżej nad morze”, a wyjechałam oczarowana. Cudowne są zwłaszcza murale! Bardzo żałowałam, że nie wzięłam wtedy aparatu (no bo fotografować w Rimini?) i wszystkie zdjęcia pstrykałam telefonem. Pozdrawiam ciepło! Świetny wpis :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>