Niedzielny obiad w Trapani

Niedziela. Słowo które kojarzy się przede wszystkim z odpoczynkiem. Dzień, który spędzamy ze swoją rodziną, w którym nigdzie się nie spieszymy i nigdzie nie pędzimy. Śpimy do jedenastej, idziemy na powolny spacer, oglądamy film. W końcu dzień, w którym zjemy przysłowiowy „niedzielny obiad”.

Trudno powiedzieć, że dla ludzi w Trapani praca jest bardzo uciążliwa. Jak zwykł powtarzać mój przyjaciel, który oprowadza mnie po okolicy: to nieprawda, że na Sycylii nie ma pracy. To po prostu my pracować nie chcemy. Sycylijczycy nie przejmują się tym czy mamy piątek, poniedziałek, czy wtorek. Nie jest dla nich istotne, która jest godzina. Tu czas stanął w miejscu i nigdzie nie zamierza się spieszyć. Presją czasu, tak typową dla XXI wieku, niech zajmuje się reszta zapracowanego kontynentu.

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

Jedno przemyślenie na temat “Niedzielny obiad w Trapani”

  1. ~D800 pisze:

    Te lody są ciekawe i oryginalne. Taki mini lodziki :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>