Jak przytyć w Bolonii? Metoda sprawdzona

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×

Notka, którą macie przed sobą przybliża kuchnię Bolonii. Jeśli ciekawią was kulinarne atrakcje całego regionu Emilii-Romanii, w tym wytwórnię parmezanu czy szynki parmeńskiej, zarzyjcie tutaj.

O Bolonii mogłabym pisać jeszcze dużo, jednak jak to zazwyczaj bywa, życie się toczy dalej, szykują się kolejne wyjazdy, wciąż muszę wam jeszcze opowiedzieć o tym, jak zamieszkałam na Sycylii, a i czytanie wciąż o jednym mieście może wam się w końcu znudzić. Mam nadzieję, że przekonałam was już dlaczego warto przyjechać do Bolonii i że co nieco przydało wam się moje top 10 miasta. Czuję się jednak zobowiązana napisać jeszcze o tym, co z Bolonią kojarzy się przede wszystkim. O kuchni bolognese.

Bolonia to mieszczący się przy samej Piazza Maggiore market, to dziesiątki ekskluzywnych restauracji i setki klimatycznych osterii. To wreszcie uliczne budki, gdzie studenci mogą na szybko spałaszować kawałek średniej jakości pizzy. W centralnym punkcie miasta mieści się też zawsze pełny McDonald, ale uznaję to za grzech, który należy wybaczyć.

Nie chcę tu się skupiać na restauracjach, ale dwie zrobiły na mnie wrażenie. W jednej pozwoliłam sobie na powitalne przyjęcie, drugą uważnie zwiedziłam.

Bolpetta to stworzona w nowoczesnym stylu, ale z akcentem retro knajpa skoncentrowana na pulpetach – jednym z najbardziej popularnych regionalnych dań. Pulpety tradycyjne, zapiekane, z krewetkami czy w zupie. W sosie czerwonym, białym i w pudełku na wynos niczym McNuggats. Przyciągnął mnie tu wystrój. Zatrzymał sympatyczny kelner. Jedzenie nie pozwoliło szybko wyjść.

W przypadku Eataly, drugiej restauracji, pozwolę sobie na wycieczkę w stronę moich literackich zboczeń: restauracja mieści się w księgarni. Ta z kolei budynku, który pierwotnie był kościołem. Olbrzymi gmach podzielony na piętra z widokiem na charakterystyczne sklepienie. Stoliki między regałami, a na regałach między innymi pokaźny zbiór książek kucharskich. W taki przyjemny sposób połączyliśmy wszystko co przyjemne (bo i bogaty wybór win i piw w osterii jest dostępny też).

Co w Bolonii warto zjeść? Mój czterodniowy pobyt oczywiście nie pozwolił mi na doskonałe poznanie tutejszej kuchni. Nie pozwoliłam sobie również na kilkudniowy kurs tutejszej kuchni, a takie należą do jednej z głównych atrakcji turystycznych miasta.

Spaghetti po bolońsku? Błąd! Tutaj tego nie dostaniecie. Po pierwsze nikt nie powie po bolońsku, bo mówią al ragu. I nie jedzą tu spaghetti tylko tagliatelle. Pomijając te dwa szczegóły reszta się zgadza: jest makaron i do tego mięsny sos.

Lubicie tortellini? Makaron nadziewany mięsem, szpinakiem czy serem? Ja uwielbiam! A te maleństwa pochodzą właśnie z Emilii-Romagni, której Bolonia jest stolicą. Nie muszę chyba dodawać, że dostać je można na każdym kroku: tak w knajpkach, jak i w sklepach, co by uważający na wydatki backpackersi, mogli je sobie przyrządzić w hostelu.

W ogóle makaron powinien się kojarzyć z całą Italią, prawda? Otóż powiem wam coś ciekawego: mieszkając w Trapani na Sycylii, zauważyłam, że w tamtej kuchni brakuje słynnej pasty. Oni tam mają kuskus, jedzą dużo ryb, zajadają się pizzą, ale makaronu coś brakowało w poznanych przeze mnie domach. Za to tutaj się od nich przepięknie roi. Do makaronowego worka wrzucam też przepyszne ravioli z mięsem w sosie serowym z orzechami. Dorwane w jednej z osterii w kategorii „kuchnia regionalna”. Przepyszne!

No i w końcu jedna z wizytówek Bolognia Grassa (grubej Bolonii): Mortadella di Bologna. Wieprzowa kiełbasa ze słoniny i mielonego mięsa doprawiana pieprzem lub pistacjami. Polecić wam z czystym sercem jej nie mogę, bo nie gustuję w tego typu specjałach, ale jeśli turyści przywożą z polski polską kiełbasę, to w Bolonii należy się zaopatrzyć w mortadellę.

Czym popijemy nasz posiłek? Winem oczywiście. Jakim?

Mamy tu wielbicieli Lambrusco? To doskonałe gazowane wino, pochodzi właśnie z Emilii Romagni. Przyzwyczajona jestem pić je z przyjaciółką, bo i jest pewnie bardziej babskie niż męskie. Łagodne, słodkie – sączy się je niczym drink. Choć właśnie przeczytałam, że to oryginalne powinno być wytrawne. Pomysł na wycieczkę: trzeba się wybrać do winnic, w których produkują Lambrusco. Polecacie jakieś?

Jeśli macie ochotę poczytać więcej na temat bolońskiej kuchni polecam wam blog Przepisy z podróży. Autorka podobnie jak ja Bolonię kocha.

Jedziesz do Włoch? Tutaj znajdziesz listę napisanych przeze mnie artykułów na temat tego kraju. Mam nadzieję, że pomoże Ci to w poruszaniu się po blogu :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

7 przemyśleń na temat “Jak przytyć w Bolonii? Metoda sprawdzona”

  1. ~Tomasz pisze:

    Witaj
    Świetnie piszesz, czyta się doskonale, zapragnąłem zjeść to wszystko.
    Pozdrawiam :)

  2. ~Czarna pisze:

    Aż ślinka cieknie…

  3. Mimo, że czas poświąteczny to się chce spróbować tych potraw

  4. Takie foty zachęcają do popróbowania wszystkiego :)

  5. ~a. pisze:

    Lubię twoje wpisy o Bologni, ale kiedy piszesz o Trapani, tak często się z tobą niezgadzam. Sama mieszkałam tam 7 miesięcy ciągiem, w Trapani jednak bywałam wielokrotnie… i fakt, że cuscus, ryż, mąka, chleb, ryby (tuńczyk), warzywa stanowią część kuchnii tamtejszej, nie oznacza braku pasty! Pesto trapanese, pasta z bakłażanami i wiele innych tradycyjnych dla prowincji makaronów z całą pewnością to rysuje :)

    1. Teraz tak, oczywiście, że makarony są i są popularne. Ale jednak tradycja jest młoda.

      1. ~a. pisze:

        Nie tak młoda ta tradycja… Antichissima direi! Wystarczy krótkie spojrzenie w zwykłą włoską Wikipedię pod hasłem: la cucina trapanese, albo w Google: l’antica cucina trapanese.
        Sycylia w ogóle ma bardzo „ruchliwą” historię. Tamten rejon był niemniej „podróżny”. Tak lokalna kuchnia była przetwarzana i wzbogacana o nowe przepisiki. Jest to kuchnia bardzo bogata, i Trapanesi jedzą niemalże wszystko, może dlatego la pasta tradizionale trapanese leży trochę w cieniu. Dodatkowo, w celach turystycznych oczywiście, dużo bardziej mówi się o cous cous festach niż o te „tipicissime” busiate… :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×