Subiektywne top 10 Stambułu

P1010535

Przyszedł czas na kończenie cyklu o Turcji. Dojechałyśmy do Stambułu, w którym byłam już po raz trzeci. Chyba nie da się tak po prostu pisać o tym mieście w jednej notce. To miasto to olbrzym, którego nie da się ogarnąć. Olbrzym o którym pisze się setki książek, a któremu ja chcę poświęcić dzisiaj jedną stronę tekstu. Bo albo się tak ograniczę, albo nigdy nie skończę.

Najważniejsze miejsca Stambułu? Hagia Sophia, pałac Topkapi, Błękitny Meczet, Grand Bazaar… Więcej informacji na ten temat znajdziecie… gdziekolwiek. Ja pozwolę sobie na inną listę. Listę dziewczyny, która w Stambule jest zakochana, który pewnie nigdy jej się nie znudzi i w którym powoli ma już swoje ulubione miejsca. Zapraszam was do zapoznania się z subiektywnym TOP 10 rzeczy które zrobię ponownie, gdy przylecę do Stambułu

 

1. Zatrzymam się w hostelu na ulicy Akbiyik Cad

Jedna z najbardziej backpackerskich ulic, na których zdarzyło mi się znaleźć. A ja uwielbiam backpackerskie klimaty! Uwielbiam usiąść przed hostelem, zamówić piwo i poznawać innych wariatów ze świata. Uwielbiam mieszczące się tu bary, sklepy, etniczne duperele i pralnie, w których mi wszystko pięknie poprasują. Uwielbiam usiąść netbookiem i tu popisać. Bo backpacker bez iphona przecież nie istnieje. Jak znajdę więcej czasu, to napiszę w końcu coś o subkulturze, z którą czuję się związana najbardziej.

Ostatnio nocowałam w Orient Hostelu. I chyba dokładnie tu wrócę kolejnym razem.

 

2. Będę się żywić na ulicznych stoiskach

Nie licząc Dalekiego Wschodu i -naturalnie – Portland, Stambuł ma najbardziej rozwiniętą kulturę jedzenia na ulicy, jaką zdarzyło mi się spotkać. Zaczynając od kukurydzy na patyku, przez burgery z rybami, a kończąc na zupkach, słodyczach i podejrzanie wyglądających ziemniaczkach. Sęk w tym, że na ulicy żywią się zarówno turyści, jak i miejscowi. A spora część miejscowych nie może sobie pozwolić na droższe potrawy. Podejście do takiego ulicznego sprzedawcy skutkuje więc napełnieniem brzucha za równowartość kilku złotych.

 

3. Napiję się salepu na azjatyckim wybrzeżu, gdy słońce będzie zachodzić

Jak będziecie w Stambule, prawdopodobnie będziecie mieszkać po europejskiej stronie miasta, a zapewne nawet w Sultanahmet. Przepłyńcie się promem przez Bosfor, znajdźcie po azjatyckiej stronie i usiądźcie na schodach przy wodzie. Widok na stronę europejską stanowi jedną z najpiękniejszych panoram, jakie miałam szczęście oglądać. A że Europa od Azji jest na zachodzie, to słońce zachodzi za sylwetkami meczetów, co razem stanowi widok niezapomniany. Ta Turcja to jednak jest krajem zachodzącego słońca (innymi miejscami, gdzie warto się przejść na zachód, są Kapadocja i góra Nemrut).

Jak siedziałam tam ostatnio było bardzo zimno. Mój ukochany salep – słodki, doprawiony orientalnymi przyprawami, mleczny napój – rewelacyjnie ogrzewał.

 

4. Wypiję herbatę jabłkową na Moście Galata

Literatura działa. Działa jak szalona. Swego czasu przeczytałam wydany przez Czarne „Most” Geerta Maka. Nie, powiedzieć „przeczytałam”, to powiedzieć nieprawdę. Ja tę książkę pochłonęłam. Była jednym z najlepszych reportaży, jakie zdarzyło mi się mieć w ręce, a jestem reportażową fanką. Wiecie, co jest najlepszym znakiem dobrego reportażu? Gdy z wypiekami czytacie o czymś, co was zupełnie nie interesowało przed lekturą, a po odłożeniu książki stajecie się wielbicielami tematu. Tak było ze mną i Mostem Galata. Mostem, który Mak ukazał jako miasto w mieście i ja go od teraz tak postrzegam. Mostem na którym lubię po prostu być.

 

5. Pójdę do hammamu

Ale nie wiem do którego. Hammam czyli turecka łaźnia, to moja miłość, od chwili kiedy przewodniczka zabrała mnie raz do do takiego przybytku w okolicach Konyi. Najpierw godzina oblewania się wodą w łaźni, a potem intensywny pilling i masaż wykonany przez tamtejszych masażystów. Na koniec obowiązkowa herbata, bo nie było opcji, że dałabym radę dojść o własnych siłach do hotelu.

Niestety w Stambule do tej pory nie spotkałam równie profesjonalnej obsługi. Trafiałam do miejsc nastawionych na turystów, gdzie owe masaże były pięćdziesiąt razy krótsze i mniej intensywne. Jeśli ktoś z was zna naprawdę dobry hammam w Stambule, proszę o informację. Być może jeszcze w tym roku tam się znajdę, to chętnie się przejdę.

6. Zabaluję na Taksim

W tym Stambule to chyba wszystko jest „naj”. To tutaj byłam też na jednych z najlepszych imprez. Turyści bawią się w Sultanahmet, ale tutejsi zostają w prawdziwym centrum miasta, czyli na Taksim. W odbiegających od bulwaru Tarlabasi uliczkach (raczej na zachód od niego) znajdziecie setki restauracji, kafejek, barów i nocnych klubów w każdym pożądanym przez was stylu. Nigdy nie zdarzyło mi się wrócić stąd po ciemku. Coś zawsze już widniało.

7. Zrobię zakupy w outlecie Mango

Dziewczyny zapiszcie to sobie! Jeśli lecicie do Stambułu na City Break, to koniecznie zostawcie sobie zapas miejsca w bagażu i weźcie kartę kredytową z dużym limitem. A właściwie te walizki niech będą zupełnie puste, bo z łatwością je tu zapełnicie. Sklep Mango mieści się na bulwarze Tarlabasi w pobliżu Taksim. Na parterze mieści się zwykły butik, natomiast na trzech pozostałych piętrach… hulaj dusza diabła nie ma, a ciuchy są 70% tańsze, niż gdziekolwiek indziej. 90% posiadanych przeze mnie ubrań tej marki kupiłam tutaj.

8. Pomedytuję w meczecie

To właściwie mogłabym robić w całej Turcji, ale jakoś najczęściej zdarza mi się w Stambule. UWIELBIAM meczety. Ich ciepła atmosfera, przyćmione światła, dywany i stąpanie na boso, sprawiają, że mogę tam siedzieć przez kilkadziesiąt minut bez ruchu. Najlepiej jak są olbrzymie. Jak mam przez sobą olbrzymią pustą przestrzeń i tylko gdzieniegdzie niczym duch przemieszcza się jeden z modlących. Laski: kolana i włosy obowiązkowo mają zostać zakryte.

Zdaje się, że najpiękniejszym meczetem Stambułu jest Błękitny Meczet. Poczytajcie o nim u Ewy z Daleko niedaleko.

 

9. Odwiedzę jeden z setki zabytków, w których mnie jeszcze nie było

Bo nigdzie prócz Paryża, Rzymu i Stambułu nie ma tylu zabytków na metr kwadratowy. Ba, nie koniecznie zabytków. Nazwijmy to szerzej: atrakcjami turystycznymi. Meczety, kościoły, pałace, muzea. Pozostałości Grecji, Rzymu, Bizancjum. Stambuł na bogato, na biedno, na europejsko, azjatycko. W następnej kolejności na liście mam Muzeum Niewinności Pamuka i Museum of Modern Art.

10. Będę namiętnie fotografować bostońskie domy (Yali)

Pewnie już was denerwuję tymi zachwytami, więc ucieszę was: to jest ostatni punkt. Ostatni, ale nie mniej ważny. Ubóstwiam architekturę z nad Bosforu. Powoływałam się już na „Most” Maka, a teraz warto przywołać „Stambuł. Wspomnienia i miasto” Pamuka. Ci którzy kojarzą to miasto dwóch kontynentów głównie z pocztówek Hagii Sophi pewnie się zdziwią, że takie rzeczy w tym mieście. Jednak jak tylko się tam znajdziecie, szybko do nich przywykniecie. Należą bowiem do typowego krajobrazu Stambułu. I są prze, prze, piękne!

Jedziecie do Turcji? Poczytajcie więcej moich postów o tym fascynującym kraju. Wszystkie znajdziecie tutaj.

stambul

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

22 przemyślenia na temat “Subiektywne top 10 Stambułu”

  1. ~Hanna pisze:

    No, to mnie teraz zainspirowałaś! :D W tym roku lecę do Stambułu! Nie ma zmiłuj, nic mnie nie powstrzyma! :)

  2. ~Emanuela pisze:

    Na Taksim są naprawdę fajne imprezy. Ale jedzenia z ulicznych stoisk to bym się nie odważyła.

  3. ~koszyczek pisze:

    A dlaczego jabłkową? Toż to z Turcją nie ma nic wspólnego, a została wymyślona dla turystów.

    1. ~Zależna pisze:

      Jasne. Cała sytuacja wyglądała tak: przechodziłyśmy mostem i nas zatrzymało dwóch kelnerów. Zapodali tekstem, że im tak strasznie dzisiaj interes nie idzie i zaproponowali, żebyśmy usiadły, oni nam zrobią właśnie jabłkową herbatę, a jak przechodnie nas zauważą, to od razu wejdą. Więc już tak został ten jabłkowy soczek. Z sentymentu :)

  4. ~drażetka pisze:

    i w dodatku jest granulowana (olaboga) !

  5. Ojej, Mango? :D Nie wpadłabym na to, naprawdę :) Akbiyik to dla mnie najbardziej nastawiona na turystów ulica Stambułu. Za to uwielbiam włóczyć się po uliczkach w bardziej oddalonych od centrum dzielnicach. W 100% zgadzam się natomiast z innymi punktami, zwłaszcza jedzeniem :) Balik ekmek pod mostem i opędzanie się od stambulskich kotów – coś wspaniałego ;)

  6. ~Marcin Nowak pisze:

    Super :)
    Warto dodać, że w stambulskich meczetach (najczęściej odwiedzanych przez turystów na świecie) roznosi się charakterystyczny zapach… spoconych skarpetek, wcieranych w mięciutkie dywany w liczbie tysiące/24h :)

    Z kilku „ponadprogramowych” miejsc w Stambule polecam ukryty taras widokowy tuż za technikum (Sultanahmet Teknik e Endustri Meslek) – na końcu Sultanahmet, dawnego hipodromu, skąd najpiękniej widać dziesiątki a nawet setki statków, kierujących się w stronę Bosforu.

    Przed Stambułem koniecznie trzeba spróbować prozy Orhana Pamuka

    pozdrawiam

    1. ~Zależna pisze:

      No a propos meczetów i turystów, do dziś nie zapomnę swojego zdziwienia, gdy – przyzwyczajona do zwiedzania tureckich meczetów – wybrałam się do najstarszego meczetu w Kuala Lumpur. Nie dość, że ubrano mnie tam w czarny burkowaty płaszcz, to jeszcze okazało się, że można mi odwiedzić tylko dziedziniec. Co kraj to Islam.

  7. ~Sylwia pisze:

    Jak tak patrzę na te zdjęcia to chcę tam znowu być, coś mi się zdaję, że w przyszłym roku ponownie odwiedzę to miasto!

  8. ~Kasia pisze:

    Wybieram się do Stambułu i szukając informacji o mieście tak trafiła na Twojego bloga. Mam pytanie o Hamman… możesz coś polecić? Szukałam oczywiście na tripadvisorze ale opinie są mieszane. Zależy mi na czymś autentycznym, lokalnym i nie w cenie 60 Euro jak się gdzieniegdzie spotyka.Pozdrawiam!

    1. Będzie ciężko. Byłam w swoim życiu w 5 hammanach w tym w 2 w Stambule. I te stambulskie były właśnie najgorsze :/
      Z tego co wiem tradycja hammanów w Stambule umarła i właściwie chodzą do nich sami turyści. Mogę powiedzieć, że nie polecam tego przy Błękitnym Meczecie ani tego na Yeni Carsi Cd. O reszcie nie mam pojęcia.

  9. ~magyya pisze:

    Hej, dałabyś radę napisać adres tego outletu Mango? Lecę dziś do Stambułu, będę w okolicy Taksim, a nuż coś mi wpadnie w oko :)) Pozdrawiam i dzięki za fajny post :) Magda

  10. ~Mari pisze:

    Tzw. Błękitny robi wrażenie potęgą wśród tych budyneczków obok, domków, uliczek, straganów. I zawsze wracając w nocy patrzyłam na niego jak za pierwszym razem, zawsze był porażający i w jakiś sposób nierealny.
    Ale jakże słodki jest ten maleńki na Bazarze, Rustema Paszy chyba. I też niebieski jest :)
    Ten Sulejmana jest świetny podczas ostatniej modlitwy, w nocy, gdy juz nie ma turystów, są za to światła na zewnątrz, mrok wewnatrz, a z warsztatów poniżej dochodzi stukanie i szmer rozmów.
    Eyup… raczej otoczenie, które jakoś nie chciało mnie wypuścić przez kilka godzin, fontanna, nowożeńcy rozgrzewający się sahlepem.
    Ale Yeni Camii to jest dopiero! Najpiękniejszy ezan w Istanbule, przy którym wymiękają nawet mieszkańcy.
    Nie ma co dyskutować, każdego cos innego przyciągnie. Tak sobie, szczerze mówiąc, powspominać chciałam z tęsknoty.

    1. dzięki za ten komentarz – na pewno wielu pomoże :) Mi samej też, jak się znowu wybiorę.

  11. ~Monika pisze:

    Punkt o salepie pitym po stronie azjatyckiej czytałam ze łzami w oczach – właśnie wróciłam ze Stambułu, mieszkałam tam ponad 4 miesiące i to było zdecydowanie moje ulubione, ukochane miejsce w mieście. Można tam chodzić codziennie i zachwycać się za każdym razem… I mam to samo – miłość do meczetów ;)
    Świetny post!

  12. ~cezet pisze:

    Jak na polonistkę, to piszesz fatalnie, sorry…

    1. A powiesz coś więcej? Chętnie bym się podszkoliła z pisania, ale po takim komentarzu nie mam pojęcia w czym. Czytałeś/aś też nowsze posty?

  13. ~Łucja pisze:

    źle się czyta tak bez składu , jak zając zmieniasz wątki , dlatego nie ma spójności.Stambuł będzie moim 30 krajem i szczerze mówiąc jestem ciekawa jego.Jak jest z bezpieczeństwem wieczorem tam?

    1. Przykro mi, że się nie podobało. Bezpieczeństwo zależy od okolicy. A Stambuł to miasto, a nie kraj.

  14. ~emKa pisze:

    Super wpis! Jutro lecę na 10 dni do Stambułu, najpierw myślałam że na luzie wszystko obejrzę i jeszcze będę się zastanawiać czym dnie wypełnić, ale teraz po rozpisaniu (ambitnego) planu zwiedzania widzę, że nie dam rady obejrzeć wszystkiego. Zapisałam sobie Twój komentarz odnośnie widoku meczetów Sultanahmet z azjatyckiej strony (wybieram się tam), dzięki wielkie, bo nie miałam o tym pojęcia. Zapisałam też info z jednego z komentarzy o ezanie w Yeni Cami – znacie może godziny ezanów? Wiem tylko, że 5 razy dziennie, ale w jakich konkretnie godzinach to już nie.
    I jeszcze jedna sprawa którą szukam w necie i nie znajduję: na uliczce Akbiyik (też tam będę mieszkać!!!) są bizantyjskie piwnice pod niektórymi domami, są nawet zdjęcia w Google STreet View. Nie wiecie może jak się dostać do takiej piwniczki? Czy jakaś restauracja w rejonie Akbiyik ma może do niej dostęp? (tak to wyglądało na planie miasta….).

    1. Cześć, ja niestety nie znam odpowiedzi na te pytania. Mogę tylko powiedzieć, że godziny ezanów są ruchome. Pierwsze o wschodzie słońca, ostatnie o zachodzie, więc oczywiście zupełnie inaczej jest zimą, inaczej latem. Ale po 10 dniach będziesz ekspertem :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>