Piwo i majtki w Kurdystanie

9

Nie mam zdjęć z Van. Ani jednego. Co więcej, nie mogę nawet powiedzieć, że naprawdę odwiedziłam to miasto. Owszem, przyjechałam do niego około godziny szesnastej i przeszłam się jedną z głównych ulic. Zwróciłyśmy uwagę na to, że miasto musi być bogate. Bogate i olbrzymie. Na ulicach ciężko się było przecisnąć wśród tłumów, kolejki do bankomatów sięgały kilkunastu osób, a w oknach wystawowych lśniło złoto. Jednak to tyle, co wiem o centrum. Stamtąd pojechałyśmy do mieszkania naszej couchsurfingowej gospodyni, Banu, ogarnęłyśmy się tam z kurzu, zjadłyśmy obiad, a wieczorem pojechaliśmy w czwórkę (z chłopakiem Banu) do oddalonego od miasta baru, gdzie wypiliśmy po kilka piw.

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

Jedno przemyślenie na temat “Piwo i majtki w Kurdystanie”

  1. ~Turcja pisze:

    Super fotorelacja, bardzo fajnie się czyta i ogląda :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>