Dogubeyazit – o najniebezpieczniejszym mieście w Turcji

P1019688

O królu, ocknij się, jeśli śnisz! Jesteś oddalony od swego kraju o dobry rok
drogi, a to, że przebyłeś tę odległość w przeciągu dwu i pół dnia, stało się tylko dlatego, że to miasto było zaczarowane!

Księga Tysiąca i Jednej Nocy

Kiedy mówiłyśmy znajomym Turkom, że jedziemy do Dogubeyazit, reagowali zazwyczaj przerażeniem. Niektórzy wprost zakazywali nam tam jechać. Inni dziwili się i zalecali ostrożność. Gdy powiedziałyśmy o Dogubeyazit poznanemu na couchsurfingu koledze – Turkowi, jego twarz zmieniła barwę, oczy się rozszerzyły, a usta poleciły, żebyśmy uważały. Opowiedział nam, jak to zjechał całą Turcję i Dogubeyazit było jedynym miejscem w którym czuł się niepewnie. Gdy chciałyśmy tam jechać wieczorem, odradził nam, mówiąc żebyśmy nie pojawiały się tam po zmroku. W końcu stwierdził, że może jednak nie będzie tak źle. My przecież nie jesteśmy Turkami.

button_czytaj-wiecej

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

5 przemyśleń na temat “Dogubeyazit – o najniebezpieczniejszym mieście w Turcji”

  1. ~A. pisze:

    Byłam tam, niesamowite przeżycie, naprawdę. Zgadzam się, miasto nie jest zbyt urokliwe, ale warte zobaczenia ze względu na swój specyficzny klimat.
    Pozdrawiam!

  2. ~zabytkowy pisze:

    Patrząc na zdjęcia to rzeczywiście miasto wydaje się być nieco jałowe architektonicznie. A dla tych którzy chcą spojrzeć na okazałe budowle z przeszłości naszego kraju polecam http://www.insygnus.pl

  3. ~abc pisze:

    włóczyłem się rok temu po wschodniej Turcji … i akurat trwało powstanie Kurdów , dziwne że w polskich mediach było chicho sza na ten temat… w każdym razie zginęło wielu Kordów jak i żołnierzy, niestety miałem pecha i przyjechałem do Dogubayazyt w dniu w którym bych chowany jeden z lokalnych partyzantów( z PKK) zabity przez żołnierzy, była mega demonstracja antyrządowa… w momecie w którym otworzono ogień z karabinów szybko zwiałem do hoteliku… oczywiście sklepy były zamknięte jak i z miasta wyjechać też nie mogłem… „Dogubeyazit cieszy się sławą najniebezpieczniejszego miasta Turcji.” to nie jest prawda, Turcy oczywiście nienawidzą Kurdów (tak samo jak Ormian)ale najgorszym dla nich miastem jest Diyarbakır prawdziwa stolica Kurdów. Natomiast w Dogubeyazit znajduje się duży garnizon wojskowy, i jest to raczej baza wypadowa Tureckich żołnierzy, i tak było od dawna… za wyjątkiem sytuacji nadzwyczajnych jaka mi się przytrafiła, miasteczko jest mega bezpieczne. Należy tylko uważać na psy pasterskie które są największym zagrożeniem w okolicy, więc jeśli chcemy sobie połazić na przełaj to tylko z lokalesem, a i nie należy też wchodzić na dosyć rozległy poligon wojskowy, bo mundurowi szybko was zwiną.

  4. ~omc historyk pisze:

    Niestety muszę dodać trochę dziegciu do tej ciekawej historii. Rozumiem dążenie do niepodległości Kurdów jak i innych nacji ( Polaków ). Każdy ma swoją brudną przeszłość a Kurdowie na równi z sąsiadami Turkami są odpowiedzialni za ludobójstwo. Wymordowali ponad 2 miliony Nestorian tylko dlatego , że byli chrześcijanami. Możemy postawić ich na równi z Niemcami, Khmerami, Turkami, Chińczykami czy innymi krajami świata gdzie w ostatnich 100 latach dokonywały się masowe ludobójstwa tylko dlatego że Ci Inni byli niewygodni dla najeźdźców. Oczywiście że są ludzie i bestie w każdym narodzie ale każdy powinien za coś takiego ponieść odpowiedzialność, a nie być stawiany na piedestale.

  5. ~Jacek pisze:

    Byłem w zeszłym roku – celem był właśnie Ararat. Udało się i było super – wchodzi się na szczyt o wschodzie słońca, widoki Bajka. Info praktyczne – to nie jest wycieczka na Giewont! 5137m, możliwość wystąpienia choroby wysokościowej, na szczycie lód itp

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>