Jezioro Sevan i przygotowania do Armenii

P1019385

Spędziłyśmy pół dnia nad jeziorem Sevan. Powiedziałabym, że wręcz myknęłyśmy jego brzegiem, by dostać się do, w naszych głowach owianego już legendami, Erywania.

Właściwie myknęłyśmy przez całą Armenię. Okazało się, że planując wyprawę nie byłyśmy przygotowane na jedno: granica turecko-ormiańska jest granicą zamkniętą. Informacja, która w sumie nie powinna dziwić, ale po prostu w domu, przyzwyczajone do Schengen i śmigania po Europie na dowodzie, nie pomyślałyśmy o tym.

I co? I w konsekwencji zamiast tygodnia w Armenii, mogłyśmy sobie pozwolić jedynie na cztery dni. Wystarczająco żeby zahaczyć o góry, jezioro Sewan i stolicę. Za mało, żeby zapuścić się na – podobno najciekawszy w tym kraju – południowy-wschód.

Żebyście nie popełnili tego błędu co my, proponuję byśmy usiedli na brzegu tego, zajmującego 5% Armenii, pięknego jeziora Sewan i na spokojnie przejrzeli materiały dostępne w Polsce. Co, wybierające się do Armenii, wiedzieć i zakupić możemy?

LOTY

Bezpośrednie loty do Erewania ma w swojej ofercie Lot. Oprócz tego możecie zakupić wersję studencką, czyli polecieć Wizzairem do Kutaisi i dalej marszrutką albo stopem do Armenii. Podobna możliwość jest z azerskiego Baku, jednak w tym przypadku nie dość, że bilety są droższe, to jeszcze potrzebujemy wizy (wiza do Armenii została zniesiona na początku 2013 roku).

PRZEWODNIKI I LITERATURA PODRÓŻNICZA

Przewodniki właściwie te same co po Gruzji. Tak się składa, że wydawnictwa namiętnie wrzucają Gruzję, Armenię i Azerbejdżan w jedną okładkę. Tak zrobił polecany przeze mnie Pascal (Gruzja, Armenia i Azerbejdżan. Przewodnik praktyczny i Gruzja, Armenia i Azerbejdżan. Przewodnik ilustrowany) oraz Wydawnictwo Bezdroże (Gruzja, Armenia oraz Azerbejdżan. Magiczne Zakaukazie). Jeśli ktoś woli pozostać w angielskich klimatach, to może zakupić Lonely Planet, którego pozycja Pascala jest tłumaczeniem.

Istnieje również przewodnik wydawnictw Księży Młyn i Piątek Trzynastego (Armenia. Przewodnik turystyczny). Nie miałam go jednak w rękach, wypowiadać się więc nie będę.

Jeśli chodzi o literaturę podróżniczą, mamy trochę pozycji do wyboru, choć większość dotyczy większego regionu, jakim jest Zakaukazie. Armenia jest bohaterką reportaży Wojciecha Góreckiego Toast za przodków, Ryszarda Kapuścińskiego Kirgiz schodzi z konia i Mieczysława Lapeckiego Sowiecki Kaukaz. Podróż do Gruzji, Armenii i Azerbejdżanu. Z pozycji bardziej literackich warto zwrócić uwagę na prozę poetycką Osipa Mandelsztama Podróż do Armenii oraz na obsypane pozytywnymi recenzjami eseje Podróże do Armenii i innych krajów z uwzględnieniem najbardziej interesujących obserwacji przyrodniczych Krzysztofa Środy.

INTERNET

A co o Armenii może nam powiedzieć Internet? Będąc blogerką, przed wyjazdami czytam przede wszystkim blogi. Jednak nie ma to, jak opinia człowieka z krwi i kości, któremu zawsze można wysłać maila czy który wprost napisze “co to Lonely Planet znów pierdoli”.

Niewielka ilość blogów tylko podkreśla nieobecność Armenii na turystycznym rynku. Możecie zajrzeć na Go2Armenia czy na lepszy, choć bezosobowy, Armenia. Blog o turystyce. Do Armenii zawitał blog Z mapą i piwem i Plecak i walizka.W anglojęzycznym necie znajdziecie co nieco na Urban Travel Blog i Travellerspoint.

Ale tym razem przede wszystkim polecę coś, co odkryłam dopiero przy pisaniu ostatniej notki: Armeniopedię. Fantastyczną bazę turystycznych informacji o tym kraju. Poczytajcie sobie, a ja w tym czasie dokończę sevańskiego pstrąga – rybkę, którą złowić można tylko tutaj. Zaraz jedziemy do ormiańskiej metropolii i zdaje się, że jedynego miasta w tym kraju – Erewania.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

4 przemyślenia na temat “Jezioro Sevan i przygotowania do Armenii”

  1. ~pola pisze:

    Rybkę bym spróbowała, będa zdjęcia? :)

    1. Zależna pisze:

      Miały być, niestety rybka okazała się fotogeniczną nie być. Z nadzieją, że nie zauważy i się nie obrazi, wrzucę link do zdjęcia tutaj: https://picasaweb.google.com/102561759703976666868/2Wrzesnia2013?authkey=Gv1sRgCJeEgvCx6OmlnwE

  2. ~Celina pisze:

    Fajnie piszesz. My właśnie wybieramy się do Armenii. W ubiegłym roku byliśmy w Gruzji i zakochaliśmy się w tym kraju. Teraz krótkie wizyty u gruzińskich przyjaciół i Armenia. Mamy miesiąc na przygodę. Chcemy poczuć smaki i zapachy kraju, który odwiedzamy. A tego pstrąga też spróbujemy.

    1. Ja w Armenii byłam zaledwie 4 dni i to było bez sensu. Zdecydowanie za krótko, bez planu – szkoda czasu. Mam nadzieję, że wy to zrobicie porządnie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>