Subiektywne top 5 Gruzji wg Pauli M.

IMG_6824

Koniec tego dobrego. Koniec Gruzji. Wakacje znowu nie trwają całe życie, a i plany na kolejne tygodnie podróży poganiają. Po kilku tygodniach nastał ten dzień w którym wyszłyśmy w Tbilisi na drogę i po raz kolejny łapałyśmy stopa. Cel: Armenia.

Ale zanim stąd wyjedziemy postanowiłam oddać głos mojej cudownej towarzyszce podróży, Paulinie. Tyle się rozpisałam na temat Gruzji. Postanowiłam i ją poprosić o kilka słów. Paula stworzyła subiektywne top 5 gruzińskiego etapu wycieczki. Zapraszamy do lektury i do robienia notatek, które – miejmy nadzieję – będą przydatne przy planowaniu własnej trasy po Kaukazie i okolicach:

——————————————————-

Moje top 5 dalekie są od oryginalności. Nie zapadły mi jednak w pamięć jedynie jako punkty na mapie, nabrały życia w połączeniu z ludźmi, których tam spotkałam.

Uszguli

Bez dwóch zdań jest to jedno z najbardziej zaczarowanych miejsc na Ziemi. Słyszałam zachęcające „koniec świata” i „stodoła”, a więc określenia, które momentalnie do mnie przemawiają. Wciąż pozostawałam jednak na nie głucha do momentu, gdy nie zobaczyłam tego cuda na własne oczy. Ale same domy-twierdze w malowniczym położeniu nie odcisnęłyby takiego piętna w mojej pamięci. Sprawiło to natomiast poznanie z przypadkowo spotkanym Robertem Rozmusem. Jest to szósty, najmłodszy, Polak, który zdobył Koronę Ziemi. Oczywiście usłyszałam to od jego współtowarzyszy. Mały wielki człowiek.

Dawid Garedża

A jak Wy tam dojedziecie? Oczywiście, że na stopa! I to na jakiego… Najpierw facet w samochodzie, który bardziej spodziewałabym się zobaczyć w muzeum lub na składowisku niż na drodze wymagającej zmieniania biegów. Później para Niemców przemierzająca „ogórkiem” kawał świata, pędząc ku miłosnemu spełnieniu. Na koniec dwa terenowe auta z tatusiami żądnymi przygód i ich udanymi, nie mniej zawadiackimi, synami. Pastelowy krajobraz z polami kukurydzy przeplatającymi się z suchymi falującymi trawami tylko dopełnił cudowności wrażeń. A kawy przygotowanej (po wcześniejszym zmieleniu) przez Phila nie zapomnę nigdy!

Gergeti

Monastyr Trójcy Świętej z Kazbegiem w tle jest pocztówką Gruzji. Ale co tam sztampowe widoczki, gdy na plan pierwszy wysuwają mi się modelki. I to jakie… Białe, opalane, gładkie, w łatki, w kropki, od wyboru do koloru. Krowy. A dodatkowo, soczysta zieleń polany, łąki opstrokacone kwiatami i ziołami, porozrzucane skałki i ta mgła, która powinna być przeklęta, bo zasłaniała najwyższą górę, a jednak dodawała magicznej atmosfery. To jedno z miejsc, w którym można przystanąć na dłużej bez zbędnych wyrzutów zmarnowanego czasu. Bierzmy przykład z sielsko pasących się zwierzaków.

Lodowiec Chalaadi

Swanetii reklamować nie muszę. Mestii też nie. Droga do lodowca Chalaadi pozostawia jednak sporo do życzenia. Owszem, przyjemny spacer z pięknymi widokami, ale w podróży jestem wybredna. Nie byłoby zatem ciekawie, gdyby nie towarzystwo cudownej pary Niemców, nauczycieli W-Fu z wykształcenia i zamiłowania. Jak to mówią, nauka nie idzie w las, choć umiejętności sportowe w tym przypadku w las poszły i nawet się przydały. Przypadkowo bowiem wyznaczyliśmy nową trasę na lodowiec – po przeciwnej stronie rzeki. Był las, były urwiska, mokre skały, mech, raniące krzaki jeżyn, rwące potoki. I było dużo świetnej zabawy, rozmów i przeżyć!

Tbilisi

Aż wstyd się przyznać, że spodobało mi się Tbilisi. Nie wstyd przedstawić niesamowitego człowieka. Ramaz Chachanidze był właścicielem naszego hostelu. To przy okazji, bo robi dużo innych rzeczy. A no na przykład nakręcił pierwszy w Gruzji horror (Spam 2010) oparty na lokalnej legendzie o złowieszczym kole. Był producentem i reżyserem popularnego programu, przygotowującym wymarzony ślub dla uczestniczącej w nim pary. Był też biznesmanem. Ale to nieistotne. Nam dał się poznać jako wspaniała osoba, która na smutki postawi butelkę na stół i wybawi z opresji.

Jedziecie do Gruzji? Tutaj poczytacie o niej więcej. A jeśli szukacie tanich noclegów, to na tej stronie znajdziecie najlepsze oferty.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>