Z wizytą w gruzińskiej winnicy

P1019187

No to popłynę na głęboką wodę. Napiszę o tym, co mnie pasjonuje, ale co wymaga ode mnie zerkania raz po raz na ściągi w formie notatek, folderów i internetów. Zgodnie z zapowiedzią z ostatniej notki napiszę o gruzińskim winie. A konkretnie o wizycie w winiarni Schuchmann.

To była dobra wycieczka. A w przypadku podróżowania stopem dobre wycieczki tworzą przede wszystkim napotkani ludzie. W tym przypadku była to para Czechów w średnim wieku. Ona była profesorką hydrologii on reżyserem filmowym, a obecnie burmistrzem jednej z praskich dzielnic. Jak się okazało oboje byli świetnymi rozmówcami i wielbicielami wina, których nie trzeba było zbyt długo przekonywać do wycieczki po winiarni.

Tradycja winiarska w Gruzji liczy sobie około 7000 lat, co czyni z niej najstarszy region winny na świecie. Obecnie mówi się, że w samej Kachetii rośnie ok. 500 odmian winorośli, większość z nich pozostaje nieopisanych przez zachodni przemysł enologiczny.

Charakterystyczne dla regionu jest przechowywanie wina w specjalnie przygotowanych do tego amforach – kwevri. Kwevri zakopuje się w ziemi, dzięki czemu wino posiada odpowiednią temperaturę do fermentacji. To była dla mnie nowość. Zwiedzałam w życiu już kilka winnic, kilkukrotnie słyszałam te same opowieści o zasadach komponowania i dojrzewania wina, ale nigdy wcześniej nie widziałam olbrzymich amfor wrzuconych w ziemię, które sprawiają wrażenie, jakby siedziały tam od kilku tysięcy lat.

Razem z naszymi Czechami podjechałyśmy do uroczej winiarni u wrót miasta Telavi, w której od razu zostaliśmy zaproszeni na kawę, która miała nam umilić oczekiwanie na przewodnika. Potem odbyliśmy przepisową półgodzinną wycieczkę po winiarni by na koniec usiąść na przepięknym tarasie z widokiem na winorośl i raczyć się na nim czterema wybranymi dla nas gatunkami wina (dwa rodzaje tsinandali, rkatsiteli i saperavi). Degustacja każdego z nich była poprzedzona stosownym wprowadzeniem informującym nas o popularności tego gatunku i sposobie jego wyrabiania.

Siedzieliśmy tam chyba z dwie godziny. Nie dość, że wino wyborne, to jeszcze przekąski przepyszne no i towarzystwo najlepsze. Moglibyśmy tam zostać na wiele godzin. Nic tylko zamówić całą butelkę, rozsiąść się na tym olśniewającym tarasie i czytać książkę. Co ja mówię “zostać na wiele godzin”. Na dni!

Strona internetowa Schuchmann Wines dostępna tutaj

Jedziecie do Gruzji? Tutaj poczytacie o niej więcej. A jeśli szukacie tanich noclegów, to na tej stronie znajdziecie najlepsze oferty.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

2 przemyślenia na temat “Z wizytą w gruzińskiej winnicy”

  1. ~smerfik pisze:

    Super, też bym chciała odwiedzić taką winnicę :)

  2. ~Anna P. pisze:

    Dla każdego konesera, odwiedzenie takiej winnicy to pewnie niezapomniane wspomnienia, sama bym chciała się tam znaleźć, a co dopiero spróbować takiego wina :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>