Tbilisi top 5, albo refleksja na temat odpoczynku

P1018710

Dotarłyśmy do Tbilisi.

W czasie podróżowania poznajemy siebie. To chyba jasne, prawda? Frazes, który czytamy wszędzie i słuchamy od każdego. Jeden z tych nieśmiertelnych motywujących cytatów o podróżowaniu. Zakładam, że większość moich czytelników go zna i zakładam też, że większość się z nim zgadza. W podróży poznajemy nasze potrzeby, przy ograniczonym limicie finansowym decydujemy na czym nam bardziej zależy, gdzie odpoczywamy, a którą sytuację traktujemy, jako przygodę, po której potem trzeba się zrelaksować by nabrać sił na kolejną.

I tu wjeżdżamy do Tbilisi. Po 10 dniach w Gruzji (głównie w górach) zatrzymujemy się na dwa dni w ociekającej słońcem, półtoramilionowej metropolii.

Jak na to reagujemy? Można by być smutnym, że to już koniec. Że skończyły się wędrówki po pięknym Kaukazie i że jesteśmy skazane na hałas, korki i miejski smród.

Albo że odpoczywamy w czystej kawiarni, łazimy po sklepach, bazarach, monastyrach i muzeach. Że mamy okazję zakosztować miejskiego, dodającego energii gwaru i że nasza głowa pęka od pomysłów, naładowana kulturą, nauką i nowoczesnością.

W Tbilisi dowiedziałam się o sobie czegoś nowego: odpoczywam w miastach.

Zatrzymałyśmy się w niewielkim Thank you Hostel, który mieści się w samym centrum miasta, na przeciwko bazaru antyków. Po wcześniejszych noclegach w różnych częściach Gruzji, tu powitało nas nowoczesne mieszkanie z piękną wanną i wygodnym wystrojem. Właściwie od razu zaprzyjaźniłyśmy się z właścicielem. Ramazi jest rewelacyjną, przeinteligentną osobą, z którą chciało się spędzać większą część dnia. Facet jest reżyserem, który nakręcił pierwszy w Gruzji horror. Chyba mogę powiedzieć, że jest pierwszą poznaną na tej wycieczce osobą, o której chce mi się napisać więcej. Ale może nie tu i nie teraz. Myślę, że w przyszłości powstanie cykl tylko o poznanych w czasie podróży ludziach. A teraz wróćmy do historii o mieście, bo ci, którzy trafili na bloga przez wygooglanie “Tbilisi”, pewnie zaraz się wściekną i zamkną stronę.

Miasto mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Wcześniej gdzieś czytałam, że nie jest niczym specjalnym i że należy z niego jak najszybciej znikać. Przeciwnie! Można tu spędzić całe dnie, a może nawet tygodnie. Jego atmosfera, architektura, położenie i życie uliczne jest absolutnie rewelacyjne!

Zaczęłyśmy od spaceru po bazarze antyków, po czym przeszłyśmy się na Plac Wolności. Następnego dnia niespiesznym tempem poznawałyśmy stare miasto, aż po obowiązkowy punkt pobytu w Tbilisi – twierdzę Narikala. Chciałam się wybrać na łaźnie, ale ostatecznie spasowałam na rzecz gruzińskiej kuchni i spaceru na drugi brzeg rzeki, do bardziej nowoczesnej części miasta. Wieczór spędziłam przed komputerem, pisząc w znakomitych okolicznościach, jakie mi dają kluboksięgarnie, kolejny rozdział pracy magisterskiej i kolejną notkę na bloga.

Jeśli zastanawiacie się, jak długo zostać w Tbilisi, to zdradzę wam, że dwa dni to za mało. Przeznaczcie na to miasto tydzień! A jeśli nie możecie, to przynajmniej pięć dni.

SUBIEKTYWNE TOP 5 TBILISI (kolejność losowa):

1.Bazar Antyków

Nasz pierwszy punkt zwiedzania. Spędziłyśmy tu bite dwie godziny i trudno nam było oprzeć się sprzedawanym tu obrazom, filiżankom i pamiątkom komunizmu. Rozłożeni w parku i na stoiskach sprzedawcy przyjaźnie zachęcali do ćwiczenia mojego, z dnia na dzień coraz lepszego, rosyjskiego.

2.Antykwariat przy parku 9 kwietnia

Jako polonistki wpadłyśmy do środka, jak zaczarowane i na początku po kryjomu, potem już z aprobatą właściciela fotografowałyśmy znalezione tam skarby. Antykwariusz co i rusz opowiadał nam o posiadanych przez siebie książkach i, nie znając łacińskiego alfabetu, pytał w jakim języku napisane są poszczególne pozycje. Na koniec obdarował nas łacińskimi dziełami z XVIII wieku. Czy muszę jeszcze tłumaczyć dlaczego podbił moje serce?

3.Prospero’s Bookshop

Jedno z tych miejsc, gdzie wpadłam w poszukiwaniu znanej, domowej atmosfery. Angielskie książki na półkach, włoska kawa w filiżance, wygodne fotele i spokojna zachodnia muzyka. Miejsce, gdzie spotykają się wszyscy przebywający w Tbilisi obcokrajowcy. Taka ostoja Zachodu. Ceny książek (w tym szeroki wybór pozycji o Gruzji), w porównaniu z innymi miejscami bardzo przyzwoite.

4.Okolice teatru Rezo Gabriadze Marionette z przylegającą do niego kawiarnią.

W swoim ukochanym smartfonie mam aplikację pokazującą mi tak zwane “bizzare places”. Teatr Rezo Gabriadze Marionette jest jednym z nich i jest przeuroczy. Polecam podejście tu w południe, kiedy na teatralnej wieży rozgrywa się minimarionetkowe przedstawienie. Kawiarnia obok droga, ale za to z rewelacyjnym, artystycznym wystrojem. Prze-prze-piękna!

5.Drewniane kamienice starego miasta

To o nie chyba przede wszystkim chodzi w Tbilisi. One sprawiają, że Tbilisi jest niepowtarzalne i przepiękne. To ich się nie spodziewałam przede wszystkim. Pozwolę sobie opowieść o nich pozostawić zdjęciom:

Jedziecie do Gruzji? Tutaj poczytacie o niej więcej. A jeśli szukacie tanich noclegów, to na tej stronie znajdziecie najlepsze oferty.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

3 przemyślenia na temat “Tbilisi top 5, albo refleksja na temat odpoczynku”

  1. ~Pola pisze:

    Lubię ciszę i spokój, ale miasto potrzebuję do życia zdecydowanie. Po prostu jem „miastową” energię :)
    A Tbilisi wygląda na Twoich zdjęciach bajecznie – szczególnie kamienice podbiły moje serce :)

    1. ~Zależna pisze:

      a zapewniam, że nie sfotografowałam jedynych pięciu, jakie tam są. Ich tam jest dziesiątki, a nawet setki. Całe ulice! Rewelacja!

  2. Zgadzam się. Mnie też Tbilisi urzekło, spędziłam tam zaledwie dwa dni, ale tak jak piszesz trzeba tam spędzić przynajmniej 5 dni. Za rok planuje dłuzszy wypad do Gruzji to wtedy na pewno zabawie tam dłużej, bo miasto ma swój urok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>