Historia jednego zdjęcia, albo obraz kobiety podróżującej (lub mnie)

banner3 (1)

Kilka miesięcy temu zaczęłam się spotykać z pewnym mężczyzną. Mój typ. Przystojny, znający się na fotografii, chodzący po górach. Jednocześnie inteligentny i z niezłym wyczuciem estetyki. Poznaliśmy się w przestrzeni barowej i właściwie do niej nasza znajomość się ograniczała. Znał mnie po miejsku: ubraną na wieczór, tak by podkreślić dekolt i nogi, w szpilkach, z ułożonymi włosami, zrobionym makijażem, długimi pomalowanymi paznokciami i drogimi perfumami.

Pewnego dnia, gdzieś na początku wiosny, ale nadal w pełnym śniegu, zaproponowałam wypad w góry. Odpowiedział, że ja to bym sobie połamała swoje czerwone paznokcie na Giewoncie, nie mówiąc o czymś poważniejszym. Żartem oznajmiłam, że wezmę ze sobą pilnik ze zmywaczem. Dodał, że o tej porze roku niezbędne by były raki i czekan, i że tego nie ogarnę. Był pewien, że mnie zna i wie co mówi.

button_czytaj-wiecej

 

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

7 przemyśleń na temat “Historia jednego zdjęcia, albo obraz kobiety podróżującej (lub mnie)”

  1. ~Paulina pisze:

    Fajne :) Wpadnij do mnie : ) Blog poświęcony fotografi :) Oceń mnie czy moje zdjęcia nadają : )

  2. ~travelerka pisze:

    Podoba mi się ten tekst :) Ja kiedyś wzięłam nago kąpiel w morzu w towarzystwie równie spragnionej wrażeń koleżanki i od tamtej pory przez długi czas przezywała mnie „biała d..a” ;) A przecież to nie znaczy, że nigdy nie byłam na plaży nudystów ;)

  3. To doczytałam :) Świetna historia!
    Przypomniał mi się mój pierwszy wyjazd, który był czymś więcej, niż wycieczką: mój ekologiczny wolontariat na Słowacji. Zaprzyjaźniłam się tam z pewnym Włochem, który poznał mnie od strony: brudnej, pracującej w glinie, wychylającej nieprzyzwoite ilości wina. A kiedy odwiedził mnie we Wrocławiu, doznał szoku, że mam róż na policzkach. To straszny banał, że „kobieta zmienną jest”… no, ale jest! I świetnie móc wskoczyć w szpilki, a później w górskie buty. Móc spać na plaży, w namiocie w górach, a później w maseczce żelowej na oczy, po dokładnym demakijażu ;) Wolę taką wielowymiarowość niż nudę i jeden wizerunek przez całe życie.

  4. Bardzo podoba mi się co tutaj napisałaś. Wreszcie czuję, że nie jestem sama. Już pewnie z samego faktu, że jestem kobietą jestem pełna skrajności, ale często cierpię na tym, że ciężko mnie gdziekolwiek przyporządkować. Ludzie dziwią się kiedy ubiorę się inaczej niż zwykle, kiedy powiem coś odbiegającego rzekomo od mojego „ja”, ale czy nie na tym polega życie? Świat nieustannie się zmienia, nic nie jest na zawsze, a wciąż spotykam się z oporami na zderzenie z faktem, że ja też się przeobrażam. Trochę zazdroszczę ludziom, którzy mają wszystko jasne i poukładane. Jeden styl, konkretne poglądy, obrany cel. Mnie otwartość umysłu często prowadzi na manowce, ale z drugiej strony chyba jest jednak barwniej. I nigdy nie mówię nigdy:)

  5. Jakbym czytala o sobie :-) zwlaszcza tam gdzie opisujesz swoje style podrozowania ;-) mialam niezly ubaw, gdy w ostatnia noc na Filipinavh podjechalismy przeladowanym „trajkiem” pod ekskluzywny osrodek ;-) bo akurat mielismy ochote spedzic nocleg w fajnym miejscu po dwoch tygodniach „road trip’u”…
    Ja tez sie rownie dobrze czuje w traperach jak i w szpilkach. A ostatnio jeszcze w kombinezonie motocyklowym :-)

  6. ~Malinka pisze:

    Jesteś super dziewczyną, a nikt nie powinien przypinać karteczki i uważać że już zna Cię na wylot, jest wiele rzeczy , które chcemy zrobić i niekoniecznie muszą być one do siebie podobne :)

  7. ~Mikołaj pisze:

    Bardzo fajny tekst. Często oceniamy ludzi po pozorach, po tym jakie zrobili na nas pierwsze wrażenie. I choć wiemy, że świat nie jest czarno-biały to niestety lubimy go do takiego poziomu spłycać (bo tak nam wygodniej). Szufladkowanie wg jakiegoś typu osobowości pozwala nam na w miarę szybką, acz często mylną ocenę drugiej osoby. Ważne, abyśmy nie zamykali takiej szufladki na klucz, a starali się zapełniać ją kolejnymi informacjami o danym człowieku (budowali jego pełniejszy, bardziej prawdziwy wizerunek). Musimy pamiętać też o tym, że nasza ocena jest oceną subiektywną i każdy może odbierać drugiego człowieka w zupełnie odmienny sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>