Weekendowe city break w Cagliari

Torre dell' Elefante - słonik na jednej z głównych bram prowadzących na Castello. Jak dla mnie świnka z trąbą ;)
55 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 52 Google+ 3 Email -- 55 Flares ×

Macie wolny weekend? Wyjechalibyście gdzieś na chwilę? Kochacie Włochy, ale macie już powoli dosyć Rzymów, Mediolanów i Bolonii? To może coś na wyspie? Miejsce gdzie miejscowi będą mówić ze sobą po włosku, ale jednocześnie krzyczeć, że Włochami nie są? To może Cagliari?

panorama Cagliari

Cagliari nie jest miastem przez duże M. Ze swoją populacją nie przekraczającą 200 tysięcy mieszkańców można by zaryzykować stwierdzenie, że jest miastem niewielkim. I to widać. Nie ma wielkich, zatłoczonych placów, nowoczesnych dzielnic, a i starówkę da się poznać w raczej niedługim czasie. Jeśli myślicie o spędzeniu tu całego tygodnia – nie warto. Ale jeśli weekendu, to jak najbardziej.

Z lotniska dojedziecie do miasta autobusem (bilet w automacie na hali przylotów– 4 euro, u kierowcy – 5 euro). Przywiezie was na dworzec mieszczący się zaraz przy porcie i na wejściu do centrum miasta. Ledwo z niego wyjdziecie, a waszym oczom ukaże się okazały ratusz, a na mieszczącej się przed nim Piazza Matteotti mini targ, na którym trudno o Europejczyka. Obserwacja numer jeden: jesteśmy w śródziemnomorskim mieście. Jesteśmy na pierwszym przystanku Afrykańczyków do „lepszego świata”.

Ratusz

nadmorska Via Roma

Ilość imigrantów w Cagliari uderza. Najbardziej widoczni są w Marinie – jednej z czterech głównych dzielnic starego miasta i mojej ulubionej. Tutaj toczy się życie. Tu widać ludzi siedzących na ulicy, dziesiątki knajpek z ogródkami na zewnątrz i kilka interesujących kościołów. Szczególnie polecam San Sepolcro. Często pozostaje zamknięty, ale jeśli będziecie mieli szczęście i możliwość, to koniecznie wejdźcie do jego krypt. Odrobina grozy nigdy nie zaszkodzi.

San Sepolcro

Groza w kościele, tętniące życie przed kościołem. Na jego dziedzińcu toczy się nocne życie, zaraz przy nim znajduje się jedyny w mieście hostel i knajpka oparta na potrawach z ziemniaków. Fajnie tu. Naprawdę!

Idąc w górę ulic dojdziecie do Via Manno – centralnego deptaku miasta. Po lewej będziecie mieli główne miejsce spotkań cagliarczyków – Piazza Yenne, z kolei po prawej mieści się Piazza Constituzione, na którym z jednej strony błyszczy założona jeszcze w 1855 roku Cafe Antico, z drugiej zaś znajduje się okazały Bastione San Remy. Nie będę wam podpowiadać, że w pobliżu znajduje się winda i zachęcę do wejścia na bastion po schodach. Nagroda jest pokaźna. Wejdziecie na Castello.

Bastione San Remy

Castello to już samiusieńkie centrum. I to centrum, w którym nie ma ulicznego ruchu sklepów i tłumów przechodni. Typowe włoskie miasteczko na wzgórzu, które sprawia wrażenie, jakby pozostała część miasta go się nie tyczyła. Tutaj mieszczą się budynki uniwersytetu, katedra (polecam) i największe na wyspie muzeum archeologiczne. Tutaj tez miałam okazję pomieszkiwać ciesząc się z rana włoskim espresso z widokiem na całe miasto i pół Śródziemnomorskiego Morza.

poranna kawa?

Pozostałe dwie dzielnice starówki o których warto wspomnieć to wypełnione kościołami Stampace (to stąd wyruszają słynne cagliarskie procesje pierwszomajowe) i wypełniona sklepami Vilanova. Obie warte nieśpiesznych spacerów z przystankiem na lody, piwo czy kawę w barze.

jedna z uliczek Stampace

A jeśli jesteście wielbicielami miejskich plaż, wybierzcie się na Poetto. Tutaj całe miasto spotyka się w weekend i tutaj można spędzić dobre kilka godzin. Przy okazji warto też wybrać się na spacer Quartu, gdzie spotyka się… żeby nie skłamać… jakiś milion flamingów. Nie tak dawno temu został tu otworzony rezerwat, a okoliczne wody są po prostu różowe od tych pięknych, niestety bardzo płochliwych ptaków (przeszukałam swoje zdjęcia, niestety żadne nie było na tyle dobre, żeby je tu umieścić. Cierpliwa obserwatorka ptaków ze mnie żadna). Aha, lody w tutejszej galaterii mają wyśmienite. Autobusy na Poetto odjeżdżają spod samego dworca.

Marina

Castello z Bastione San Remy

Bastione San Remy

Torre dell’ Elefante – słonik na jednej z głównych bram prowadzących na Castello. Jak dla mnie świnka z trąbą ;)

Castello

Castello

Katedra na Castello

Castello

Stampace

 

Sponsor wyjazdu:

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

3 przemyślenia na temat “Weekendowe city break w Cagliari”

  1. ~locja pisze:

    Bardzo dziękuję za pomocne informacje i piękne zdjęcia – pozdrawiam z Krakowa.

  2. ~olek pisze:

    Cagliari warte jest tygodnia żeby nacieszyć się widokami i atmosferą,plaża piękna nie na parę godzin ale na długie leniwe dni z espresso za 1 euro w barze

  3. Zdecydowanie polecamy Cagliari nawet na cały tydzień lub dwa. Na prawdę nie będziecie się nudzić. Cudowne plaże w odległości godziny drogi autokarem. Cudowne wieczorne spacery po starówce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


55 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 52 Google+ 3 Email -- 55 Flares ×