Sycylia stopem: Castellammare del Golfo przypadkiem

P1015765

To jest relacja ze stopowania przez Sycylię. Jeśli chcesz poczytać o największych atrakcjach Castellammare del Golfo, zajrzyj tutaj.

Kiedy opowiadałyśmy napotkanym później Włochom, które zakątki Sycylii odwiedziłyśmy, na dźwięk nazwy Castellammare del Golfo zawsze reagowali tak samo: zachwytem.

Wszyscy kochają to miejsce. Miejsce w którym znalazłyśmy się zupełnie przez przypadek. Nie planowałyśmy tu się zatrzymać. Nazwa owszem obiła mi się wcześniej o uszy, ale nie myślałam o tym, że muszę Castellammare odwiedzić. Tak więc całkiem przypadkiem trafiłyśmy do przecudnego nadmorskiego miasteczka.

Jak nazwa wskazuje, niegdyś mieścił się tu zamek. Zamek nad morzem. Jak wiele takich śródziemnomorskich zamków, po latach przekształcił się w miasteczko. Dziś jest całkiem popularnym miejscem wypoczynkowym.

Castellammare del Golfo

Miasteczko jest urocze. Położone nad samym morzem pomiędzy skałami, samo znajduje się na dość wysokim klifie. W niewielkiej zatoczce znajduje się niewielki port z kutrami rybackimi i dziesiątką turystycznych knajpek. Po powrocie z połowów rybacy rozkładają się ze swoim rybami na stolikach przy barkach i w okolicy południa ulica zmienia się w gwarne targowisko, na którym miejscowi z zainteresowaniem oglądają dzisiejsze zdobycze.

Castellammare del Golfo

Znalazłyśmy stosunkowo tanią pizzerię, a potem poszukałyśmy miejsca na nocleg. Wybór padł na, położone zaledwie kilkadziesiąt metrów od portu, wzgórze. Był to kawałek niezagospodarowanej, pełnej kamieni ziemi, o dość stromym nachyleniu. Po prawej stronie dom, po lewej stronie dom, a nam pozostawało mieć nadzieję, że nikt nas stamtąd nie wygoni. Nie wygonili :)

Widok z namiotu

Po śniadaniu w porcie przespacerowałyśmy się na drugi koniec miejscowości. Tu naszym oczom ukazała się rozległa, piaszczysta plaża. Ciągnęła się aż po horyzont i nie było na niej żywej duszy. W błogim spokoju i przyjemnym – nie za gorącym – słońcu spędziłyśmy kolejne kilka godzin. Wygoniły nas chmury i zapowiedź deszczu. To znak, że najwyższy czas uderzyć do Palermo.

Wybrzeże Castellammare

 

Trudno było stać spokojnie na TAKIEJ plaży

 

Porady autostopowe:

W Castellammare del Golfo z plaży szłyśmy pieszo w stronę drogi wiodącej do Palermo. Jako że wyciągnięcie kciuka dużo pracy nie wymaga, przy okazji złapałyśmy stopa. Sympatyczna para podwiozła nas do stacji benzynowej przy wylocie z miasteczka.

Z Castellammare del Golfo do Palermo złapałyśmy stopa w minutę. Niemal natychmiast na naszej stacji zatrzymał się Salvatore – niemówiący w żadnym znanym nam języku przesympatyczny mężczyzna w średnim wieku. Jechał do samego Palermo, w którym mieszkał. Mówiąca trochę po włosku A. radziła sobie w rozmowie wyśmienicie. Ja musiałam poczekać jeszcze z dwa, by moje umiejętności językowe osiągnęły poziom komunikacyjny. Ale w końcu: nic tak nie uczy języka jak autostop.

Jedziesz do Trapani i na zachodnią Sycylię? Napisałam przewodnik, który może Cię zainteresować. Chętnie pomogę też w znalezieniu noclegu. A może najpierw chcesz poczytać więcej o Sycylii? Tutaj znajdziesz listę artykułów, które napisałam na jej temat.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

4 przemyślenia na temat “Sycylia stopem: Castellammare del Golfo przypadkiem”

  1. ~Sława pisze:

    Kolejny ciekawy wpis! Ponieważ ludzie mnie często pytają, czy na Sycylii można rozłożyć namiot na dziko, możesz rozwinąć ten temat? Bo na wszelkie pytania o to, czy można polegać na autostopie będę kierować do tego bloga!

    1. Zależna pisze:

      Ujmę to przy okazji następnych notek (prawdopodobnie za dwie notki, ale znając moje rozpisywanie się może i za trzy). Na razie w komentarzu: Rozkładanie namiotu w dzikich miejscach jest nielegalne. My to robiłyśmy, ale pilnowałyśmy się, żeby nikt nas nie widział. No a chyba nie trzeba Cię przekonywać, że widoki z „namiotowego ganku” o poranku są niezastąpione :).

  2. ~Artur pisze:

    Potwierdzam, autostop na Sycylii działa. Raz lepiej, raz gorzej, ale da się. Jeden z uprzejmych kierowców, Antonio, który podwiózł nas z Marsali do Mazary, zaproponował, że oprowadzi nas również po miasteczku, które jest absolutnie przeurocze.

  3. ~Magda pisze:

    Spędziłam w tej miejscowości kilka dni i bardzo mi się podobało. Stare miasto i port jest trochę oddalony od plaży, ale ogólnie miejsce z charakterem. Zdecydowanie dla mnie lepsza opcja niż spędzenie wakacji w Trapani czy nawet San Vito lo Capo. Choć przyznać trzeba że plaża tam jest jeszcze ładniejsza, choć jak dla mnie za duże tłumy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>