Miasteczko jak z bajki… I horda turystów

P1015703

Uliczka w Erice

Prawie w biegu pożegnałyśmy Trapani i przetransportowałyśmy się do mieszczącego się na pobliskim wzgórzu Erice. To jedno z tych miejsc, którego nie może zabraknąć w żadnym przewodniku. Na wysokości 750 metrów, nad samym wybrzeżem morza mieszczą się zwarte zabudowania średniowiecznego, liczącego sobie 30 tysięcy mieszkańców, miasteczka.

Historia Erice sięga starożytności, kiedy wzgórze było miejscem kultu bogini Wenus. Na próżno jednak szukać na nim antycznych zabytków. Dziś miejsce jest tak średniowieczne, jak tylko można to sobie wyobrazić. Dziesiątki wąskich uliczek, kamienne budowle, dwa okazałe zamki i dziesiątki kościołów. Wszystko to otoczone murami miejskimi z prawdziwego zdarzenia.

Uwielbiam średniowieczne zabudowania. Takie wciąż zamieszkane, gwarne miasteczka z pewnością kręcą mnie bardziej niż martwe muzealne ruiny starożytnych metropolii, czy wielkie okazałe place lat późniejszych. Erice swoim klimatem przypomina prowansalskie miasteczka (Vence, Le Broc, Roussillon) czy, trzymając się Włoch, ich toskańskie kuzynki (San Gimignano, Montefioralle). Przyznam wam się, że jakkolwiek bym się przed tym nie próbowała bronić, nie jestem odporna na mit małych śródziemnomorskich miasteczek. Rozpowszechniona przez “Pod słońcem Toskanii” idea kupna starej włoskiej willi czy wynajęcia pokoiku na 2 miesiące głęboko płynie w mojej krwi.W takim miejscu nic tylko siąść na placyku, napić się cappuccino, potem zamienić je na wino, dorzucić chlebek z oliwą i z gazetą czy książką spędzić tak cały błogi dzień.

Chyba że to miasteczko jest w przewodnikach.

Bo Erice, piękne, cudowne Erice jest miejscem paskudnym!

Drogie. Pełne kiczowatych pamiątek. Przepełnione turystami. Wejście do każdego kościoła tutaj kosztuje 2 euro, a zamiast tanich barów i zapadłych pizzerii znajdziemy tu luksusowe restauracje i czterogwiazdkowe hotele. Na uliczkach tysiące włoskich, francuskich i chińskich turystów. A przecież to był wciąż kwiecień. Aż strach co tam się dzieje latem.

No i tak się skończył zachwyt nad “kameralnym”, włoskim miasteczkiem. Spędziłyśmy tam może 2 godziny, po czym w popłochu – głodne – uciekłyśmy. Gdzieś została zachwiana równowaga. Gdzieś przemysł turystyczny doszedł do tego momentu, że nawet takie Erice, nie wspominając o Paryżu, Rzymie, Florencji, Wenecji, zmuszają mnie do skreślenia ich z listy miejsc, do których chciałabym wrócić. Szkoda, bo przecież są najpiękniejsze.

Także wiecie co, nie polecam. Lepiej wjedźcie w głąb wyspy i napijcie się wina w jakiejś miejscowej dziurze. Przyczepią się do was bezpańskie psy, panowie na stacji benzynowej będą się dziwić, co wy tu robicie, a w barze napijecie się najlepszego na świecie wina, którego winorośle rosną na wzgórzu obok. A pięknie będzie i tak.

Porady autostopowe:

Z Trapani do Erice łapałyśmy samochód zaraz przy wiozącej turystów do miasteczka kolejce górskiej. Jest tam przystanek autobusowy i postój taksówek. Czekałyśmy ok. 15 minut – podwiózł nas bardzo sympatyczny taksówkarz. Droga niezwykle malownicza. Polecamy!

Można też do Erice wybrać się pieszo. Jestem przekonana, że taki trekking to wspaniała sprawa. Widoki naprawde olśniewające.

Z Erice do Castellamare del Golfo jechałyśmy ze spotkaną w miasteczku polską parą, która zatrzymała się właśnie w Castellamare. Nie planowałyśmy tam jechać, jednak absolutnie nie żałujemy. Zagadałyśmy do nich na ławeczce przy zamku i spytałyśmy czy możemy się zabrać. To jeden ze sprawdzonych sposobów stopowania: Polak Polakowi za granicą pomoże.

Jedziesz do Trapani i na zachodnią Sycylię? Napisałam przewodnik, który może Cię zainteresować. Chętnie pomogę też w znalezieniu noclegu. A może najpierw chcesz poczytać więcej o Sycylii? Tutaj znajdziesz listę artykułów, które napisałam na jej temat.

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

7 przemyśleń na temat “Miasteczko jak z bajki… I horda turystów”

  1. ~sla pisze:

    Ojej, to szkoda, że takie wyniosłyście stamtąd wrażenia! Szkoda tym bardziej, że ja zawsze Erice tak chwalę. Ale chwalę nie wbrew tym wszystkim rzeczom o których napisaliście, bo kiedy ja tam byłam – koniec września (w więc bardziej sezon niż kwiecień) – było tam cicho, spokojnie… Oczywiście, troszkę turystów, ale tylko troszkę, oczywiście, jakieś pamiątki, ale tylko parę sklepików, żadnego tłumu, żadnego nadmiaru… Wiem, bo tłumów nie trawię… Więc chyba miałyście pecha…
    Mnie tam urzekły kamienie, dachy…

  2. ~Żółw pisze:

    fajny opis ja podobne wrazenie mialem z calych Włoch.zapraszam na http://www.zzolwiemposwiecie.blogspot.com/

  3. ~luke pisze:

    Odwiedziłem Erice 10 lat temu w październiku….. cisza, spokój, klimat jakiego w Polsce nie znajdziesz….. turystów za grosz……. Może lepsza pora na Sycylię to jesień? Ale powroty do kraju są załamujące :-(

  4. Tak to jest że miejsca typowo turystyczne, im sławniejsze tym bardziej oblegane. Ale zazwyczaj można znaleźć niedaleko, duzo mniej popularną alternatywę, która nie koniecznie będzie mniej interesująca od głównej atrakcji. Zapraszam do swojego fotoblogu, tutaj np. relacja z najwyższych klifów Wlk. Brytanii: http://podroz-travel-trip.blogspot.com/2013/04/najwyzsze-klify-anglii-beachy-head.html

  5. ~Warek pisze:

    Ja tam bylem w kwietniu 2011 – piekna pogoda i pusto, kompletnie pusto ja i kolega bylismy jednymi z moze 10 turystow w calym miescie, jedzenie tanie ale podle jak to na Sycyli, poki nie zaplacisz, dobrego jedzenia nie tam dostaniesz. Ale to byl jeden z pierwszych lotow ryana do trapani nie wspominajac ladowania w palermo bo z trapani amerykanie bombardowali Libie.
    Anyway piekne miejsce i tak naprawde jedyne miejsce do zobaczenia w okolicach Trapani.

  6. ~iza pisze:

    Erice wydało mi się wyjątkowe odwiedziłam je 2 razy – polecam popołudniem (wieczorkiem) turystów troszkę jest (Byłam w Lipcu i Wrześniu) i Włosi na wakacjach (nie tylko Japończycy i Chińczycy albo Anglicy) mili ludzie, restauracje raczej drogie (jedzenie smaczne, wino dobre) sklepy z pamiątkami (kiczowate) i kilka dobrych cukierni i barów z winem lub Marsalą („Marsala” to likier do picia słodki raczej). Pojechać warto !

    1. Owszem, też już byłam tam z 20 razy i wszystko zależy od czasu, kiedy się tam jest. Nie zmienia to jednak faktu, że na raczej pustej Sycylii (prócz plaż) jest to jedno z najtłumniej odwiedzanych miejsc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>