Couchsurfingowa noc w Trapani

P1015567

Wysiadłyśmy z autobusu wiozącego nas z lotniska i pod kinem Royal cierpliwie czekałyśmy na naszego gospodarza. Chwila jak z trzymającego w napięciu filmu: kim jest ten facet? Czy okaże się zboczeńcem? Nudziarzem? Desperatą? Czy będziemy zwiewać z jego domu o 6 rano zapewniając, że spędziliśmy razem cudowny czas? A może to będzie ta noc, gdy nie obejdzie się bez noża pod poduszką?

To pierwszy przypadek, gdy mamy nocować przez Couchsurfing. Pierwszy w życiu. Pomimo że w teorii idea społeczności goszczących się nawzajem podróżników jest piękna, to nie ukrywajmy – godzimy się spędzić noc w mieszkaniu obcego faceta.

Nadchodzi. Uśmiechnięty od ucha do ucha czterdziestoletni chudy Włoch. Ubrany w luźną bluzę z inkaskimi wzorami. Na stopach ma japonki, na nogach luźne, poniszczone jeansy – hipis jak się patrzy. Za rękę trzyma wysoką brunetkę.

Witają nas oboje uśmiechnięci i zaprowadzają do mieszkania. Jednocześnie dowiadujemy się, że oprócz nas w mieszkaniu będą spać jeszcze trzy inne dziewczyny – też Polki.

Weszłyśmy do przestronnego mieszkania w kamienicy. Wystrój powalił. Na ścianach flagi różnych krajów, meble w stylu Art Deco. Na nich zabytkowe kamery, aparaty, radia. W kącie stoi kilka obrazów, Lilian – ukochana gospodarza – okazała się być malarką.

Na dużym stole po jednej stronie salonu stały karafki z kilkoma rodzajami lokalnego wina. Poczęstowałyśmy się kieliszkiem. Pierwszym z wielu. Chwilę później przyszły dziewczyny.

Sama nie wiem, jak to się stało, że po pół godzinie rozmawialiśmy, jakbyśmy się znali od lat. Wspólny temat rozmowy, jakim naturalnie były podróże, Sycylia i Couchsurfing zagwarantowały nam słowotok trwający do czwartej rano. Gianni, będący w społeczności CS zasłużonym członkiem, przyniósł nam pamiątkowe bransoletki, naklejki i mapy. Udzielił nam profesjonalnej porady, jak zwiedzić Trapani, za którą to radą następnego dnia ufnie podążyłyśmy. Gianni ma firmę turystyczną zajmującą się zakwaterowaniem i organizacją wycieczek po zachodniej Sycylii. Jeśli wybieracie się w te strony, to gorąco wam polecam jego usługi. Takich ludzi po prostu warto wspierać, warto ich znać, warto dać im zarobić. Jego strona internetowa: easytrapani.com<img class="al

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

6 przemyśleń na temat “Couchsurfingowa noc w Trapani”

  1. ~sla pisze:

    Super opis! Chętnie zareklamuję Gianniego na mojej stronie, podasz namiary?

    1. Zależna pisze:

      Heh, zapomniałam podać link w notce (już się tam znalazł). Jego strona: easytrapani.com. Ma też profil na fb.

      1. ~sla pisze:

        Dzięki, już kradnę adres :)

      2. ~sla pisze:

        Oj, wkurza mnie ta jego strona, bo nie ma wersji włoskiej. Nie chce mi się czytać po angielsku… Może przez facebooka coś więcej się dowiem.

        1. Zależna pisze:

          No tak, jest nastawiona na klienta zagranicznego. A w najbliższym czasie wręcz chce się skupić na polskim.

          1. ~sla pisze:

            No tak, ale zagranicznicy czasem też mówią po włosku. Co prawda im w to trudno uwierzyć…
            Na Stromboli przydzielili mnie do grupy angielsko-niemieckojęzycznej choć widzieli że mówię dobrze po włosku… Muszę walczyć o swoje :)

            Ale co do strony, jest tam flaga włoska, że niby wersja włoska, ale działa tylko po angielsku. Ale nic to, już mamy kontakt przez fb :) Dzięki!

Komentowanie wyłączaone