Europa zimą

Kaprun i Zell am See - narty w Austrii (6)
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×
moi sąsiedzi w aucie
 Druga połowa stycznia. Sobota. Coś dziwnego dzieje się w Europie. Miliony ludzi każdej płci i wieku biorą urlop, myją samochody i wyciągają z głębi szaf swetry i polary. Na autach montują specjalne bagażniki, kupują bilety lotnicze i ostrzą narty zastanawiając się jednocześnie, gdzie, do cholery włożyli kask. Nadmorskie hotele all inclusive świecą pustkami, w Paryżu na Montmartrze jak nigdy da się da się usłyszeć ciszę. Społeczeństwo mobilne myśli teraz tylko o jednym: Alpy!
Nie inaczej jest w Polsce. Dla niektórych to pierwszy tydzień ferii, dla innych drugi. Tak czy inaczej niemal połowa dzieciaków ma wolne. Podporządkowani szkole rodzice z rozkoszą wykorzystują ten moment, żeby wyrwać się na tydzień ze swojej jałowej codzienności. Włochy, Francja, Szwajcaria, no a przede wszystkim, Austria.

Przeczytaj też o ośrodku Kaprun i Zell am See, jednym z najczęściej wybieranych przez Polaków miejsc na narty Klik!

Tak też jest u mnie. Od jakichś 15 lat rok w rok jedziemy tą samą autostradą, jemy te same kanapki, tak samo wkurzamy się na korek w Monachium, w którym aktualnie piszę ten artykuł. I tylko miejsca się zmieniają. Niekiedy jest to Austria, innym razem Włochy. Czasem Karyntia, częściej Tyrol. W tym roku za cel obraliśmy Bad Kleinkirchheim nieopodal Villach, na granicy parku narodowego Nockberge. Już jutro zamiast do biblioteki, szkoły, na jogę, wybiorę się na stok i przez kolejne kilka godzin będzie szu! Szu! Szu!
migawki z poprzednich lat
Jest nas siedmioro. Ja z rodzicami, tak jestem tak singielką jak i jedynaczką, i ich przyjaciele również z “dziećmi” w moim wieku. Decydują oczywiście ci którzy płacą, czyli ojcowie. Coraz bardziej wygodniccy szukają pensjonatów przy stoku, z termami zaraz obok. Wieczory spędzają z alkoholem i kartami – zwłaszcza kartami, tu rządzi kanasta. Tydzień biesiady, tydzień spokoju, tydzień którego rodzice w życiu by nie oddali.
radio w aucie nie działa, a jakoś trzeba przeżyć te 9 godzin
No i siedzimy w samochodzie zapełnionym nartami, książkami, jedzeniem i audiobookami (słuchamy “Gaumardżos” Mellerów – książkę podróżniczą o Gruzji. Przyjemną. Bardzo przyjemną. W Gruzji podobno nartki też mogą być niczego sobie). Jedziemy, jedziemy, zaraz wjedziemy do Austrii. Krajobraz bialusieńki, krajobraz coraz bardziej górzysty. Po prawej widzę już coś prawdziwie wyższego, a mijane po drodze miejscowości swoim architektonicznym stylem oznajmiają, że Salzburg tuż tuż. No to szu!
                                                        tylko co to za język?
Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Ostatnie wpisy Agnieszka Ptaszyńska (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×