Zwiedzanie Szanghaju

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×

Czy lubie Szanghaj? spędziłam tam trzy dni i trudno wyrobić mi sobie zdanie. Jeśli chodzi o pobieżne zwiedzanie, w zupełności wystarczyłby jeden. Tiziano Terzani wspomina, że najpiękniejsze chińskie miasta, miasta z których Chińczycy są najbardziej dumni, zostały wybudowane przez Europejczyków. I faktycznie: mamy tu wybrzeże Bund a la paryskie Pola Elizejskie, dzielnice francuska, People Square nazywane szanghajskim Central Parkiem (mocno przesądzone porównanie), no i Putong będący absolutnym centrum nowoczesności. Z tych miejsc wrażenie zrobiło na mnie tylko ostatnie. bo faktycznie nie na co dzień jest się na tarasie widokowym, który jest na wysokości 340 metrów. i nie co dzień z jego okien widzi się zaraz obok budynek jeszcze wyższy. I trzeci w budowie. Nie wiem, co to będzie, ale wysokością przypomina sąsiadów. A wokół nich jeszcze dziesiątki innych przeszkolonych budynków, które w innych warunkach trzeba by śmiało nazwać olbrzymami. Wszystko to położone nad rzeka i razem z nią tworzy rewelacyjny miejski krajobraz.
A na ulicach Putongu… Jak czysciutko! jak sterylnie. Zadnej rykszy, żadnego ulicznego stoiska, żadnego nieproszonego domku. szerokie ulice i naziemne przejścia dookola rond. Tak wygląda XXI wiek z obrazka. I tylko tekst na ścianie jednego z budynków, wieszczacy potęgę państwa chińskiego, która obrazuje to oto dzieło obywatela architekta X, jakby nie pasowało.
Rewelacyjne jest stare miasto. Idąc od strony rzeki, najpierw minęła bambusowy park, potem typowo azjatycki bazar, aż w końcu natknelam się na wysoki mur z nad którego wystawal spadzisty dach. Budynek okazał się świątynia Konfucjusza i był pierwsza tego typu świątynia widziana przeze mnie w Chinach (poprzednie były zbyt turystyczne). zaraz obok znajduje się przesliczna z najstarsza w Szanghaju herbaciarnia na jeziorze. posłużyła ona za wzór dla wszystkich innych herbaciarni chińskich, a jej wizerunek zdobi słynna porcelanę Błękitna Wierzba. Zaraz przy herbaciarnia jest wejście do ogrodu Lu. absolutnego must see. Zdaje się, że w życiu nie byłam w piękniejszym ogrodzie. Wbrew temu co było napisane w przewodniku, nie było tak tłoczno. większość turystów ograniczala się do starówki. Naprawdę nie wiedzą co stracili.
I co? I to w zasadzie wszystko, co mogę powiedzieć o Szanghaju. byłam jeszcze w jednej świątyni (droga i nieciekawa), w dzielnich galerii sztuki (ok, ale bez przesady) i w muzeum Szanghaju (fajne. podobno najlepsze w kraju. no… fajne ). Z miasta wyjeżdżałam raczej szczęśliwa, niż smutna. raczej nie zechce wrócić.
było po prostu zbyt normalnie.
(Notka pisana dwa razy. Pierwsza w tajemniczych okolicznościach zaginęła)

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

Jedno przemyślenie na temat “Zwiedzanie Szanghaju”

  1. Pola pisze:

    Ja, dla odmiany, uwielbiam Szanghaj! Na Bundzie mogłabym chyba siedzieć w nieskończoność i by mi się nie znudziło. W dzień młode człowieki na zakupach, tańczące Gangham Style, wieczorem tańce i śpiewy starszej części. Niekończąca się historia :)Fajnie jest się różnić ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×