Zwiedzanie Pekinu

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×

Doleciałam. Lot nie był aż tak długi, nie tak ciężki. Ot 8 godzin czytania, słuchania muzyki i picia wina. Pekin przywitał mnie piątą rano i chińskim zapachem.
Zapach chiński to coś, co znam od dawna. Tak pachnialo w pokoju mojej szanghajskiej koleżanki z wymiany w Paryżu. Nie znoszę go. ledwo wyszłam na płytę lotniska, momentalnie chciałam się cofnąć do samolotu. W starej, obskurnej hali przylotów jeszcze gorzej. Wtedy po raz pierwszy zebrało mi się na łzy. Po co mi to? Jestem zmęczona, brudna, a dookoła półtora miliarda chińskich ludków, które bez zbędnych uprzejmości pchają się do metra, nie znając zasad typu „najpierw się wychodzi”, „ustąp starszym”, czy „pomóż kobiecie z bagażem”. Okazało się, ze w kolektywnym państwie chińskim każdy dba tylko o wygodę własnego tyłka.
I ludzie, jak oni jeżdżą! z 5 minut zajęło mi moje pierwsze przejście przez pekińską ulice. Możesz zapomnieć o tym, ze ktoś się zatrzyma, bo ty metr od niego jesteś na środku pasów. Czerwone światło? Żaden problem! może być nawet fioletowe. Co to za różnica? Oni mają kółka, oni rządzą. pisząc te notka jestem w Chinach ponad tydzień i trudno mi uwierzyć, ze nie widziałam żadnego wypadku.

Mieszkam w starym budynku w dzielnicy hutongow, dawnych pekińskiej uliczek z niskimi domkami z szarej cegły. dawniej podobno cały Pekin tak wyglądał. Jednak w ramach modernizacji kraju od roku 1949 były one skrzętnie wzburzone, ustępując miejsca znanym nam skądinąd blokowiskom. Dziś zostało ich już niewiele i szczęśliwie od paru lat znajdują się pod ochrona jako zabytki. część została zaadoptowana przez przemysł turystyczny, ale absolutnie nie wszystkie. większość to wciąż brudne, smierdzące szczynami nory, w których w dzień jest obrzydliwe, a w nocy strasznie.

Zwiedzilam trzy obowiązkowe miejsca UNESCO. Przeludnienie zakazane miasto, nie odznaczajaca się niczym szczególnym Świątynię nieba i rewelacyjny Pałac letni. w tym ostatnim wrażenie robi nie tylko rozległy park nad jeziorem i wysoka świątynia Buddy. To miejsce to przede wszystkim długi na ponad 700 metrów korytarz, którego belki i ścianki są w całości pomalowane w sceny z chińskich historii. Myślę, że do zapamiętania na zawsze.

Szczególne okazały sie okolice Pekinu położone nad jeziorami. małe mostki, kanaliki, tysiące rewelacyjnych knajpek  na brzegach (świetne że względu na wystrój). udało mi się być tam w nocy. Był to chyba pierwszy moment gdy stwierdziłam, że lubię to miasto.

–> zarezerwuj hotel w Pekinie

No i chiński mur. Wybrałam się w miejsce bardziej oddalone od Pekinu dzięki czemu rozminelam się z miliardem Chińczyków. Tam gdzie się wybrałam bywały momenty zupełnego odosobnienia. Było rewelacyjnie. Trafiłam na idealna widoczność, krajobrazy były rewelacyjne. Sam mur okazał się weższy i niższy niż sądziłam, ale fakt, że kolejne wieże widziałam coraz to dalej i dalej, przebijał wszystko. idąc dalej i dalej, pojawiały się kolejne, niemajace końca, wieże straznicze. Wiem, że jest facet organizujący wielodniową wycieczki po nieodnowionej części muru (www.wildwall.com). Muszą być niepowtarzalne.

Po czterech dniach pora na zmianę klimatu. Cel: Szanghaj

Print Friendly
The following two tabs change content below.

Agnieszka Ptaszyńska

pisarka podróżnicza
z wykształcenia polonistka, z zamiłowania podróżniczka, wielbicielka włoskiej kawy i dużych psów. Straszna bałaganiara w życiu i na papierze (dysortografka). Promotorka idei odpowiedzialnego podróżowania, którą stara się przekazać na blogu. Zawsze chętnie służy podróżniczą radą. Publikowała na Onecie, w Czasie Kultury i na portalach podróżniczych. A no i napisała przewodnik po Trapani :)

2 przemyślenia na temat “Zwiedzanie Pekinu”

  1. ~JanO pisze:

    Moim marzeniem jest zobaczyć mur chiński ale chyba niestety mi to nie grozi :(

  2. ~Ania pisze:

    Doskonały komentarz, a zdanie „z 5 minut zajęło mi moje pierwsze przejście przez pekińską ulice” trafione w 10! Miałam przyjemność mieszkania w Pekinie i jak opuszczałam to dziwne miasto miałam ochotę ucałować samolot, który zabrał mnie do Hong Kongu :) Ale mimo wszystko to fascynujące miasto i warto się tam wybrać, i tak jak piszesz Pałac Letni to must :)

    Zapraszam również to czytania moich chińskich relacji na http://www.wsandalach.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


0 Flares Twitter 0 Facebook 0 Pin It Share 0 Google+ 0 Email -- 0 Flares ×